Kwartalni ulubieńcy kosmetyczni (2) - kwiecień, maj, czerwiec.


Na weekendowy post wybrałam luźny i przyjemny temat, który myślę spodoba się większej części osób, a mianowicie ulubieńców kosmetycznych. Sama bardzo lubię czytać takie wpisy, a i pisze mi się je całkiem przyjemnie :) Na wstępnie dodam, że jakiś czas temu wpadłam na pomysł kwartalnego cyklu ulubieńców. Co prawda i tak robiłam je na każdą porę roku mniej więcej, więc wiele się nie zmienia. Ale podział na kwartały sprawi, że posty będą pojawiać się regularnie na koniec danego miesiąca :) Wiem, że wiele osób robi to w podobny sposób i dobrze to u nich działa, więc mam nadzieje, że i u mnie tak będzie :D
Tym razem co ciekawe dominuje kolorówka, co nie zdarza się u mnie zbyt często :D Zacznę jednak od tej mniejszej - pielęgnacyjnej części.
Na początek totalny hit i wielkie odkrycie ostatnich miesięcy, czyli jedna z lepszych maseczek jakie miałam okazje używać! Pięknie oczyszcza cerę, a dzięki składnikom z które moja skóra twarzy bardzo lubi (glinka i kwas) maska wpłynęła też znacznie na stan mojej cery. Niedoskonałości były wyciszone, pory zwężone, a zaskórniki mniej widoczne, a rzadko się zdarza, by maska dawała tak fajne działanie :) Może nie jest to najtańszy produkt, ale zdecydowanie wart swojej ceny, a do tego można go złapać na promocji o dyszkę taniej, za ok. 20 zł. Jeśli macie problematyczną skórę to warto zwrócić uwagę na ten produkt na sklepowej półce ♥
SZAMPON DO WŁOSÓW CIENKICH - VIS PLANTIS
Ten produkt to akurat jeden z moich nowszych nabytków, który kupiłam po pochwałach Natalii, a który już od pierwszych użyć wywołał u mnie bardzo pozytywne wrażenia. Ogólnie bardzo lubię ziołowe szampony, ale raczej kupuję te z SLS (które swoją drogą mnie zbytnio nie przeszkadzają). Tutaj mamy jednak szampon bez SLS i SLES, silikonów i parabenów z całkiem przyjemnym składem. Dobrze radzi sobie z oczyszczaniem włosów, a po umyciu nawet kiedy nie zastosuję odżywki włosy dobrze się prezentują ;) Do tego bardzo odpowiada mi samo opakowanie, które moim zdaniem zwiększa wydajność produktu.
Jeszcze nie tak dawno znalezienie dobrego podkładu było u mnie nie lada wyczynem, a w ostatnim czasie udało mi się odkryć kilka perełek. Jedną z nich jest właśnie podkład od Bell, który moim zdaniem jest idealny na wiosnę, na lato co prawda jest może zbyt mało matujący na moje potrzeby, ale myślę, że jesienią znowu do niego wrócę. Jest taniutki, bo często można go dorwać za ok. 10 zł, do tego naturalnie wygląda na twarzy, a 01 jest całkiem jasnym odcieniem. U mnie idealnie dopasowuje się do kolorytu cery i ładnie się z nią stapia. Minusami jest trwałość i na lato zbyt małe matowienie dla wymagających cer, ale na pozostałe pory roku będzie idealny! :)
Tutaj za to mamy produkt, który na cieplejsze pory roku jest idealny! Nie tak dawno zresztą o nim pisałam, ale dla przypomnienia - świetnie matuje i to na długi okres czasu. U mnie nawet w cieplejszych miesiącach po kilkunastu godzinach wygląda na twarzy znośnie, bo świece się jedynie w strefie T. A uwierzcie, że znalezienie odpowiedniego pudru jest u mnie nie lada wyczynem :D Dla cer wymagających, na ciepłe miesiące jest moim zdaniem idealny!
TUSZ VOLUME MILLION LASHES - L'OREAL
Ostatni produkt jaki chcę Wam pokazać to tusz z Loreala, który zna i poleca wiele osób. Sama zastanawiałam się czy go tutaj umieszczać, bo na początku nie byłam do niego zbytnio przekonana, ale ostatnio na prawdę się polubiłyśmy! Jak już poleżał swoje w pudełku i nieco wysechł okazał się świetnym tuszem wydłużającym i rozdzielającym rzęsy. Po jego pomalowaniu mam wrażenie, że każda z rzęs jest idealnie rozdzielona i jest ich jakby więcej :D Do tego pięknie je wydłuża dając efekt firanek ♥ Jednak znaczącym minusem jest to, że wcale ich nie pogrubia, więc brakuje takiej kropki nad i, czy efektu wow. Denerwuje mnie też to, że zazwyczaj na końcówce zostaje więcej tuszu przez co niemal zawsze brudzę sobie powiekę.. Zwłaszcza na początku mi to przeszkadzało, teraz trochę się przyzwyczaiłam. Tak wiec nasza relacja to trochę takie 'love - hate', jednak za każdym razem rozdzielenie rzęs robi na mnie super wrażenie i całką robotę, dlatego musiałam go umieścić w tym zestawieniu :D

Znacie coś z mojego zestawienia? Jakie macie zdanie na temat tych produktów? Jakie kosmetyki ostatnio Was zachwyciły?
Czytaj dalej

Ryżowy i bananowy puder od wibo - porównanie kultowych produktów marki.


Po niemal 2 tygodniach przerwy wracam do Was z mnóstwem nowych pomysłów i sporymi zaległościami w postach :D Tym razem mam dla Was recenzję porównawczą 2 kultowych produktów wibo, czyli pudrów - ryżowego i bananowego. Nie ma chyba osoby, która by o nich przynajmniej nie słyszała :) Jeśli zastanawiacie się który jest lepszy to zapraszam na małe porównanie, mam nadzieje, że ten post okaże się dla kogoś przydatny. 
Zaczynając od samego opakowania - oba pudry wyglądają baaaardzo podobnie, na dobrą sprawę różnią się jedynie kolorami i grafiką na wieczku. Znajdują się w zakręcanych, plastikowych słoiczkach zabezpieczonych dodatkowo 'naklejką'. 
Pojemność każdego z nich to 5,5 g, czyli standardowo jak na wibo - wydaje się w sumie trochę mało, ale wydajność jest nie najgorsza. Co prawda ja używałam ich na zmianę, więc nie mogę w 100% ocenić na ile starczył każdy z nich.. Używałam ich przez kilka miesięcy i na tą chwilę skończył mi się już ryżowy kilka dni temu, a bananowego jeszcze nieco zostało :)
Co fajne, otwory przez które wysypujemy puder nie są zbyt duże więc nie musimy się obawiać, że wysypie się nam go za dużo :) Oba pudry są drobno zmielone - jak dla mnie nie ma tu zbytnio różnicy. Jeśli chodzi o zapachy to w bananowym wyraźnie czuć banany - woń jest przyjemnie słodka i umila aplikację. Jeśli chodzi o ryżowy to tutaj zapach jest dużo mniej wyczuwalny, z tego co kojarzę jakiś lekko perfumowany.
Przechodząc już do opisów konkretnych pudrów zacznę od ryżowego, który sprawdził się u mnie bardzo dobrze :) Już na wstępie mogę zaznaczyć, że dużo lepiej niż bananowy, czego można było się domyślić po szybszym zużyciu :D Jest on całkowicie transparentny, raczej nie bieli twarzy, a już przy aplikacji widać ładne zmatownie. Bardzo dobrze stapia się z podkładem, a cera jest wyraźnie matowa, ale też i ładnie się prezentuje. Do tego trwałość jest zaskakująco dobra, nawet na mojej - mocno świecącej się cerze. Nawet po 8-10 h od nałożenia wyglądał całkiem znośnie - w ciepły dzień twarz świeciła się głównie w strefie T, co u mnie jest dobrym wynikiem. W chłodniejsze dni nawet tam mat się utrzymywał :)
Jeśli chodzi o puder bananowy to producent zaleca go używać głównie pod uczy i do bakingu, ale ja używałam go tak jak i ryżowego - na całą twarz. Dzięki żółtawym zabarwieniu dawał on lekko żółte zabarwienie na skórze, delikatnie maskując zaczerwienienia. Z tego względu lubiłam go używać nawet bez podkładu, na krótkie wyjścia ;) Jeśli chodzi o efekt na skórze był on dużo słabszy niż w pudrze ryżowym. Dawał bardzo słaby mat, bardziej efekt 'glow', nie mówiąc już o długotrwałym trzymaniu matu. Już po paru godzinach twarz wyraźnie się świeciła. Stosowałam go więc głównie na krótkie wyjścia. Na plus zdecydowanie ładny wygląd pod oczami - wygląda on tam bardzo ładnie, ryżowy jest moim zdaniem nieco za ciężki na ten delikatny obszar..
Oba pudry są zdecydowanie ciekawymi produktami, które warto wypróbować. Mi osobiście bardziej przypadł do gustu ryżowy, który daje mocny (jak na drogeryjny produkt) i przede wszystkim długotrwały efekt matu. Bananowy może lepiej sprawdzić się na mniej wymagających cerach, które nie potrzebują aż takiego matowienia, albo wolą tzw. zdrowy 'glow'. W wypadku cer tłustych czy mieszanych znacznie lepiej poradzi sobie w chłodniejszym miesiącach.
Każdy z pudrów znajdziecie w Rossmannie w takiej samej cenie - 18,40 zł, a teraz są nawet na promocji za 12 zł :)

Dajcie znać czy miałyście okazje już poznać te pudry, a jeśli tak to jak się u Was sprawdziły :)
Czytaj dalej

Nowości w mojej kosmetyczce - kwiecień, maj. Bielenda/Vianek/Perfecta/Lirene/Lovely/Isana i inni.


Po krótkiej przerwie zapraszam Was na nieco opóźniony przegląd nowości kosmetycznych z kwietnia i maja. Większość rzeczy z tego wpisu kupiłam na różnego typu promocjach i obniżkach typu -55%, -50%, czy 2+2. W poście znajdzie się też kilka kosmetycznych prezentów - 'darów losu'.
Na wstępie dodam jeszcze, że dzisiejszy post będzie chyba jedynym jaki pojawi się w czerwcu. Ze względu na okres zaliczeń na uczelni będzie mnie tu mniej na pewno przez najbliższe 2 tygodnie. Mam nadzieje, że mi to wybaczycie :D
Nowości standardowo rozpocznę od moich zakupów z początku kwietnia. Pierwsze zakupy w tym miesiącu były w sumie uzupełnieniem braków w kosmetykach. Jako, że skończył mi się łagodzący tonik z Vianka to skusiłam się na kolejną butelkę - tym razem w nawilżającej, mocno polecanej wersji (16,90 zł). Z kolei nie mogąc znieść już podkładu Eveline skusiłam się na matująco - kryjący fluid z bell, który znalazłam na promocji w hebe za 9,89 zł. W tej samej drogerii - swoją drogą mojej ulubionej skusiłam się innym razem na maseczkę miya. Kusiła mnie już od jakiegoś czasu, więc gdy zobaczyłam ją na promocji za 22,99 zł nie wahałam się zbyt długo :D
Na początek kwietna przypadła też noc zakupów w Rossmannie, czyli promocji na której można było kupić za połowę ceny m.in dezodoranty i żele pod prysznic. Sama skusiłam się wtedy na 2 żele Isany, które wychodziły za półdarmo :D Dodatkowo w koszyku wylądowała Rexona i dezodorant do stóp Fuss Wohl. Same podstawowe rzeczy, za które zapłaciłam 10,48 zł, wychodziły więc bardzo tanio :)
Tuż przed promocją w Rossmannie udało mi się wygrać rozdanie na intagramie u Karoliny. W paczce znalazłam sporo kolorówki Lovely, ale i nie tylko :) Większość rzeczy jest już w użyciu i muszę przyznać, że szczególnie przypadł mi do gustu rozświetlacz i błyszczyk Bell.
Moje zamówienie z Rossmanna podczas promocji na kolorówkę wyszło już raczej skromnie, ale udało mi się kupić większość rzeczy jakie planowałam. Skusiłam się na podkład Fit me! (13,95 zł), który już miałam i miło wspominam. Reszta rzeczy to nowości, które polecało wiele osób - tusz Eveline (7,38 zł), zestaw do brwi wibo (11,83 zł) i odżywkę do paznokci Killys (5,85 zł).
Już w maju w hebe pojawiła się promocja 2+2 na żele pod prysznic, płyny do kąpieli, dezodoranty i peelingi do ciała. Wtedy skusiłam się na 2 peelingi od Lirene, które już miałam w innych wersjach i bardzo je lubię. Wersja morska z tego co wiem to chyba nowość :) Do tego dobrałam też żele z Palmolive i Fa oraz płyn do kąpieli Luksja, którego akurat zabrakło na zdjęciu. Zakupy robiłam z siostrą, a moja część kosztowała 37 zł.
W Rossmannie udało mi się kupić maseczkę Evree w cenie na do widzenia. Swego czasu bardzo ją lubiłam, więc jestem ciekawa jak teraz się sprawdzi. Jak widzicie kosztowała 13,39 zł. Przy innej okazji kupiłam sorbet do ciała od AA inspirowany koreańską pielęgnacją. Wyglądał całkiem ciekawa i dodatkowo w klubie można było go kupić za 11,49 zł więc się skusiłam :)
Hebe wyprzedziło Rossmanna promocją 2+2 na pielęgnacje twarzy. Jako, że powoli kończył się się krem do twarzy to skusiłam się na zakupy razem z mamą. Dla siebie wybrałam matujący krem od Soraya, który bardzo pasował mojej siostrze i stosunkowo nowy płyn micelarny Bielenda. Każdy z produktów wyszedł po 12 zł. 
 Z kolei na promocji w Rossmannie na pielęgnację twarzy dokupiłam hydro - esencje z tej samej serii Bielendy co i płyn. Do tego dla siebie (bo tym razem robiłam zakupy razem z siostrą) dobrałam peeling Perfecta. Za te dwie rzeczy zapłaciłam 26 zł i bardzo się cieszę z ich kupna, bo od dawna chciałam je wypróbować :D
Plan był taki, żeby na jednorazowym skorzystaniu z promocji w Rossmannie poprzestać, ale w ostatni dzień promocji miałam kiepski dzień, więc uznałam, że na poprawę humoru wybiorę się po raz kolejny do R. :D Tym razem kupiłam 3 maski Perfecta, które w sumie i tak chciałam wypróbować, więc nadarzyła się fajna okazja.. :D Do nich dobrałam - całkowicie w ciemno peeling Biotanique. Za całość zapłaciłam 20,18 zł, więc za jeden kosmetyk wyszedł praktycznie po 5 zł, także.. niezły deal :D
W maju miałam przyjemność spędzić miłe popołudnie przy kawie z Karoliną, którą możecie znać z instagramowego konta Świat Kosmetykoholiczki (a niegdyś bloga o tej samej nazwie). Zostałam miło zaskoczona kosmetyczną niespodzianką w postaci kosmetyków i wszelkiego typu próbek do pielęgnacji twarzy ♥ Kosmetyk Tołpa już jest w użyciu i muszę przyznać - jest moc! Produktu Vianka też jestem mega ciekawa! :)
Jednak to nie koniec podarków ze spotkania z Karoliną - na zdjęciu wyżej widzicie nagrodę z rozdania od Ines. Wygranego dzięki oznaczeniu mnie przez Karolinę w jej zgłoszeniu do konkursu. W paczuszce tym razem znalazłam krem eos, masełko do ust Bielenda, miętowy peeling do ust, maseczki, sporo miniaturek i próbek. Jeszcze raz dziękuję za miłe spotkanie i prezenty ♥

To już wszystkie nowości, większość z nich (oprócz toniku Vianka) kupiłam na różnego typu promocjach. W kwietniu wydałam 99,27 zł, a w maju 132,06 zł, także cóż... w obu przypadkach (i to znacznie) przekroczyłam swój limit 50 zł. Mimo to nie żałuję, bo jakoś specjalnie się nie kontrolowałam :D Za to z pewnością z czerwcu będę bardziej oszczędna tak by ten próg nie został przekroczy, zwłaszcza, że uzupełniłam jak widać zapasy w kwestii pielęgnacji twarzy i kosmetyków pod prysznic :D

Znacie coś z moich nowości? Coś Was ciekawi szczególnie? :)
Czytaj dalej

Etykiety

#Blogerkipolecaja 4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bi-es Bielenda Biolove buna catrice celia ciało cienie do brwi delia denko Dermedic dermena dm Dr.Konopka's ecocera efektima elfa-pharm eos essence Eveline Evree Fa Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy hean Himalaya hity roku Holika holika Ingrid Isana Jantar Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka korektor pod oczy kosmetyczne premiery kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica La Rive lakier do paznokci lemax lifestyle Lirene liście manuka Loreal lovely Luksja Makeup Revolution makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maseczki w płachcie maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty Miya miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne Natura Estonica naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci Oillan olej do włosów olejek do twarzy Organic shop Organique organizacja oriflame Originals Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do skóry głowy peeling do twarzy perfecta Petal Fresh pianka do twarzy pianka pod prysznic pielegnacja pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie promocja na pielęgnacje twarzy w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny przegląd marki puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen Seche Vite selfie project serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik top coat treaclemoon tusz do rzęs Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Venus Vianek Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel aloesowy żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka