Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej do włosów. Pokaż wszystkie posty

#Blogerkipolecaja: Olejki w mojej pielęgnacji - moja historia olejowania włosów, jakich olejków używam?


Miesiąc temu na blogu pojawił się post w ramach akcji #Blogerkipolecaja, w którym to pokazywałam Wam swoje wakacyjne hity. Oprócz wpisu na moim blogu mogliście czytać także posty o tej tematyce na blogach pozostałych, cudownych dziewczyn biorących udział w akcji! Dzisiaj przychodzimy z kolejną odsłoną naszej serii, a tematem będą olejki. Jest to 'Wasz' temat, który zwyciężył w rozdaniu na instagramie u Pani z Kropką. Myślę, że nie będzie to jedyny pomysł z jakiego skorzystamy - chętnie zainspirujemy się Waszymi pomysłami, więc w razie czego w każdej chwili czekamy na pomysły :)
źródło: pixabay
Nie przedłużając zapraszam do czytania zarówno mojego wpisu jak i dziewczyn. U mnie poczytacie m.in. o moim stosunku do olejów, historii mojego olejowania włosów oraz o produktach jakie stosuje w tym celu. Pozostałe dziewczyny na pewno uraczą Was swoimi przemyśleniami dotyczących olejków, więc zapraszam także do nich - linki znajdziecie na końcu wpisu.

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem żadnym ekspertem w pielęgnacji włosów. We wpisie opisuję po prostu swoje doświadczenia z kilkuletnim olejowaniem.

OLEJKI W MOJEJ PIELĘGNACJI
Ogólnie rzecz biorąc próbowałam chyba każdego z popularnych zastosowań olejków - zaczynając od pielęgnacji twarzy i ciała, a kończąc na pielęgnacji włosów. Jednak jeśli chodzi o dwa pierwsze zastosowania kompletnie się one u mnie nie sprawdziły. Nie przepadam za tłustą warstwą jaka zostaje po olejkach i tym jak wolno się wchłaniają. Podczas takiego zastosowania bardziej się irytowałam niż relaksowałam, więc mijało się to u mnie z celem. Tak więc często oleje, które próbowałam stosować w pielęgnacji ciała już po kilku użyciach lądowały w kącie. Dopiero po jakimś czasie odkryłam, że przecież mogę stosować je do włosów i to był strzał w dziesiątkę! :)

HISTORIA MOJEGO OLEJOWANIA - JAKICH OLEJKÓW UŻYWAŁAM DOTYCHCZAS?
Od mojego pierwszego olejowania minęło sporo czasu, w czasie którego miałam okazję używać różnych olejków. Poniżej przedstawię Wam krótko oleje jakie miałam, postaram się to zrobić w sposób chronologiczny :)




OLEJ KOKOSOWY
Moim pierwszym olejkiem był olej kokosowy, a dokładniej to jego odlewka. Tak więc nie wiem jaki to konkretnie był olej - zdjęcie ma charakter tylko podglądowy. Szybko okazało się, że olej kokosowy mimo, że bardzo chwalony nie sprawdza się kompletnie na moich średnioporowatych włosów, w kierunku wysokoporowatych. Zazwyczaj użycie kończyło się tym, że pozostawał na włosach, obciążając moje cienkie pasma. Włosy więc musiałam myć kilka razy, często mocnymi szamponami, żeby pozbyć się go z włosów. Sama "stała" konsystencja, którą trzeba było rozgrzewać w dłoniach też niezbyt mi odpowiadała.




DWUFAZOWY OLEJEK EVREE - POWER FRUIT
Jednak mimo słabego początku próbowałam dalej takiego sposobu pielęgnacji włosów. W 2016 r trafił do mnie dwufazowy olejek od Evree. To był właśnie jeden z tych olejków, które nie do końca sprawdziły się w pielęgnacji ciała i w ten sposób trafiły na włosy :D Z tego co pamiętam był na prawdę fajny! Dobrze nawilżał pasma i chyba nawet ich zbytnio nie przeciążał włosów. Pojawił się nawet w jednych z ulubieńców, więc musiał być na prawdę przyzwoity! Teraz jednak już nie jest do dostania..




 

OLEJEK WELLNESS&BEAUTY - MANGO I PAPAJA
Kolejny z olejków jakie miałam był już moim 'świadomym' zakupem z myślą olejowania włosów, a był to produkt Wellness & beauty. Jednak z tego co pamiętam nie był zachwycający (przed nim miałam jeszcze inny olejek, ale o nim - wyjątkowo nieco później), chociaż przyzwoity. Pokazywałam go np. w wieczornej pielęgnacji (tutaj klik), tam też znajdziecie jego skład - chyba nie najgorszy. Teraz nadal kupicie go w Rossmannie, ale w zmienionym opakowaniu :)





 

Rosyjski olejek Babuszki Agafii był pierwszym olejem, który był typowo przeznaczony do pielęgnacji włosów. Miałam go rok temu, więc dość dobrze pamiętam jak się sprawdzał. Był na prawdę fajny, powiedziałabym, że nawet był jednym z najlepszych produktów do olejowania jaki miałam! Dobrze nawilżał włosy, które były błyszczące i super się prezentowały. Jednak musiałam uważać na ilość produktu jaką nakładam na włosy, bo przy przesadzeniu lubił je obciążać. Jednak w rozsądnych ilościach był na prawdę dobrym olejem, godnym polecenia. Kolejnym atutem tego kosmetyku był oryginalny wygląd! :)



OLEJ DO CIAŁA ALTERRA - POMARAŃCZA I BRZOZA, LIMONKA I OLIWKI, ROKITNIK I AMARANTUS
Na koniec zostawiłam  swoich ulubieńców, których mogę polecić każdemu! Pierwszą wersją olejków alterra, de facto przeznaczonych do ciała był wariant pomarańcza i brzoza. Powinien się on pojawić jakoś za olejem kokosowym, ale uznałam, że nie ma sensu rozpisywać tych olejów w 2 miejscach. W każdym razie zarówno ta wersja jak i limonka oraz oliwki (którą miałam nie tak dawno) nie są już dostępne. Teraz do wyboru mamy wersje grejpfrut i brzoza (która jak sądzę jest podobna do mojej pierwszej wersji), piwonia i migdały oraz rokitnik i amarantus (który używam aktualnie). Jak więc widzicie do produktów Alterra wracam najchętniej! Są łatwo dostępne, dobrze nawilżają pasma i co ważne ich nie obciążają! Nie wiem jak w wypadku pomarańczy, ale używając 2 pozostałych wersji (które stosowałam po sobie) nie miałam nigdy problemów z tym, że olej został gdzieś na włosach i je przeciążył :) Co ciekawe obie starsze wersje tych olejków pojawiły się w ulubieńcach na moim blogu także na prawdę są godne uwagi! Wiem, że w ofercie marki znajdziemy także wersję typowo do włosów, ale jeszcze jej nie miałam. Zawsze wybieram wersje do ciała, które są dwa razy większe, więc bardziej ekonomiczne.

MÓJ SPOSÓB OLEJOWANIA
Nie będę tu ściemniać, że idę na łatwiznę i nie znajdziecie u mnie jakiejś rozbudowanej ruty związanej z olejowaniem. Olejki nakładam zazwyczaj raz w tygodniu (chociaż staram się ostatnio robić to częściej) na minimum godzinę przed myciem, tak by olej mógł działać. Czasami uda mi się na dłużej, ale nie nakładałam nigdy oleju na całą noc jak niektóre dziewczyny :) Po tym czasie myję włosy szamponem - najdokładniej przy skalpie. Warto tu zwrócić uwagę na to by wybierać do mycia szampony bez SLS w składzie. Wtedy nie są one tak 'agresywne' i nie zmywają 'efektów' naszego olejowania. Sama jednak często miałam tak, że delikatne szampony nie dawały rady danemu olejowi, także warto znaleść swój idealny 'duet' :)

OLEJOWANIE WŁOSÓW - EFEKTY
Już przy okazji poszczególnych olejków wspominałam krótko o tym jak działają. O ile są odpowiednio dobrane i regularnie stosowane (!) potrafią dać na włosach efekt 'wow'. Włosy są super nawilżone, dociążone, sypkie, a do tego niesamowicie miękkie i lśniące. Jak dla mnie ciężko znaleść podobny efekt w wypadku odżywek i masek do włosów. A przynajmniej ja nie miałam produkty z tej kategorii, który dawałby podobne rezultaty! :)

JAKI OLEJ WYBRAĆ? CZYM SIĘ KIEROWAĆ?
Na rynku dostępna jest masa olejów - jaki wybrać? Jak widać nie koniecznie musi być to olejek typowo przeznaczony do pielęgnacji włosów, można także spokojnie stosować te przeznaczone do ciała :) Przed szukaniem oleju dla siebie warto poznać swoją porowatość włosów. Jest wiele stron, które opisują tą kwestie, poniżej przygotowałam też małą 'ściągę' dla Was która pomoże Wam w określeniu porowatości. W internecie jest dostępnych też wiele testów, które pozwolę to zrobić w najszybszy sposób. Znajdziecie go np. na stronie Anwen --> tutaj.
Warto też zerkać na składy tych produktów, by uniknąć składnika który zupełnie nie odpowiada naszym włosom. Przygotowując ten wpis odkryłam, że na stronie na piękne włosy można znaleść przykładowe produkty dostosowane pod rodzaj naszej porowatości --> tutaj. Nie są to tylko oleje, ale zasadniczo wszystkie produkty do pielęgnacji włosów - jest to więc fajna opcja na upewnienie się czy dany produkt będzie nam pasował :)

Mam nadzieję, że wpis okazał się dla kogoś przydatny. Na pewno jest wiele osób, które przygotowałyby post na ten temat lepiej, ale na prawdę się starałam! :D
Na koniec zapraszam Was oczywiście na blogi pozostałych dziewczyn, które opisały swoje doświadczenia z olejami - nie tylko do włosów :) Poniżej znajdziecie do nich linki:

Dajcie znać jakie jest Wasze podejście do pielęgnacji za pomocą olejków - używacie je do olejowania włosów, czy także w innych 'celach'? Po jakie oleje sięgacie najchętniej?
Czytaj dalej

Zimowi ulubieńcy kosmetyczni (2019) - Petal Fresh, Alterra, Evree, Fa.


Zima powoli dobiega końca, więc czas najwyższy na podzielenie się z Wami moimi ulubieńcami kosmetycznymi z tego okresu. Tym razem nie miałam zbytnio problemów z wyborem kosmetyków do kolejnej odsłony. Nie jest może ich zbyt wiele, bo czwórka, ale za to jaka.. :D Po każdy z tych kosmetyków sięgałam w ostatnich miesiącach bardzo często i bardzo chętnie. Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do czytania.
Zazwyczaj nie mam oporów przed używaniem szamponów z sls. Ba! Te z naturalnymi składami często nawet nie są wystarczające dla mnie. Tutaj jednak byłam w pełni zadowolona - produkt dobrze oczyszcza włosy (radzi sobie nawet z olejem), dodaje im objętości i oczywiście ma dobry skład. Do tego bardzo podoba mi się jego zapach miętowo-ziołowy, bardzo świeży i dodający jakby 'dodatkowej' świeżości. Wiem, że wiele osób lubi szampony tej firmy i ja także podzielam dobre opinie na ich temat :)
OLEJEK DO WŁOSÓW - ALTERRA
Tutaj co prawda produkt według producenta do ciała, ale sama używam go do olejowania włosów. W tej roli super się u mnie sprawdza i wiem, że nie tylko u mnie, bo wiele osób z powodzeniem używa go właśnie do olejowania :) Zresztą jest to moja już druga wersja tego olejku, wcześniejsza swoją drogą też pojawiła się w ulubieńcach. Jednak było to dość dawno (chyba w pierwszej odsłonie ogólnie serii), że uznałam iż warto przypomnieć o nim :D Włosy po jego użyciu są niezwykle miękkie, dobrze nawilżone i gładkie. Prezentują się wyraźnie lepiej niż przed jego użyciem, nigdy nie są przeciążone. Przeciwnie - jeszcze nigdy nie miałam problemu z usunięciem oleju tej firmy. Moja wersja nie jest już dostępna, ale myślę, że te nowsze mogą być równie dobre :)
KREM DO RĄK - EVREE
Powyższy produkt znowu nie pojawia się na blogu, czy nawet w ulubieńcach po raz pierwszy. Bowiem kremy marki Evree to moi wielcy ulubieńcy! Miałam już trzy wersje i każda się u mnie sprawdziła. Z wersją długotrwale nawilżającą było podobnie - dobrze nawilżała moje dłonie, które po użyciu były gładkie, a przesuszenia zostały ukojone. Do tego co ważne nie zostawiała lepiej warstwy, szybko się wchłaniając i miała przyjemny zapach 'czystości' (dziwne określenie, ale właśnie tak mi się kojarzy).
ŻEL POD PRYSZNIC O ZAPACHU WODY KOKOSOWEJ - FA
Na koniec zostawiłam żel pod prysznic o cudownym zapachu. Rzadko umieszczam żele w ulubieńcach, bo to raczej takie zwyczajne kosmetyki, ale ten zdecydowanie zasługuje na uwagę! Powodem jest oczywiście piękny zapach wody kokosowej, bardzo rześki i bardzo świeży ♥ Przywodzi na myśl lato i wakacje. Ja w sumie wspominam go podwójnie dobrze, bo miałam go na wyjeździe wakacyjnym i przy każdym użyciu przypomina mi o tych miłych wspomnieniach ;)

Znacie coś z dzisiejszego zestawienia? Coś Was zaciekawiło? Jakie kosmetyki ostatnio Was zachwyciły? :)
Czytaj dalej

Wzmacniający olej do włosów Bania agafii, czyli o najładniejszym oleju jaki stosowałam!

Heeeeej :)
Zdjęcia do dzisiejszego wpisu czekały na publikacje już od ponad roku.. Jednak nie byłam do końca pewna, czy będę pisać o tym produkcie. Jednak muszę przyznać, że jestem z nich na prawdę zadowolona, co nie zdarza się zbyt często,  więc chociażby dlatego warto napisać ten wpis :D Zresztą dzisiejszy bohater, czyli wzmacniający olej do włosów okazał się na tyle ciekawym produktem, że warto o nim wspomnieć na łamach bloga :) Dodam jeszcze na wstępie, że jak wiecie nie jestem włosowym ekspertem, ale oleju używam od roku, więc co nieco mogę o nim opowiedzieć. Jeśli jesteście ciekawe co o nim myślę, zapraszam do czytania.
Pierwsze co przykuwa naszą uwagę to opakowanie. No nie powiecie mi chyba, że nie prezentuje się świetnie!? Mamy plastikową butelkę z zielonym olejem i.. plastikową rurką wypełnioną ziołami. Dokładniej jest to kolendra, rozmaryn i kminek. Przez obecność ziół sprawia wrażenie bycia bardziej EKO i myślę, że nie jedną osobę taki wygląd potrafi skusić do zakupu.
Zamykany jest na 'klik' co jest wygodnym rozwiązaniem. Pewnie zastanawiacie się, czy ziarenka ziół nie wydostają się z butelki.. Otóż nie, przez rok jak używam tego produktu, ani jedno ziarenko nie wypadło razem z olejem z butelki. Jedynie kilka kminków pływa po dnie butelki, ale w żaden sposób nie przeszkadza to w używaniu oleju. Wiem, że wcześniej opakowanie było bodajże odkręcane, a produkt wydostawał się przez plastikową 'nakładkę' ze sporym otworem przez który łatwo wydostawały się nasze ziarenka. Zmiana aplikatora więc jak najbardziej na plus.
Zapach produktu jest ziołowy, ale raczej zbytnio nie nachalny. Kolejnego dnia już raczej nie jest wyczuwalny na włosach. Konsystencja jest rzadka, oleista - może 'uciekać' z dłoni podczas nakładania, dlatego warto robić to np. nad umywalką czy wanną.
Producent zaleca nakładać ciepły olej na włosy i skórę głowy, a po 20-30 minutach go zmyć delikatnym szamponem. Jednak mi nie do końca odpowiada taki sposób, więc 'nieco' go zmodyfikowałam. Po pierwsze nie wiem jak Wam, ale mi nie za bardzo chce się podgrzewać olej zanim wyląduje na włosach. Po 2 czas jest moim zdaniem dość krótki i sama stosowałam go znacznie dłużej. 
 Nakładałam go na długości włosów, mniej więcej od ucha w dół, a resztki, które pozostały na dłoniach na wyższe partie - bliżej czubka głowy. Trzymałam go różnie w zależności ile miałam czasu, ale starałam się by była to minimum godzina. Czasami udało się 1,5 - 2 h. 
Po nałożeniu i (co ważne) dokładnym spłukaniu włosy były przede wszystkim niezwykle miękkie, nawilżone, bardzo sypkie i lepiej się układały. Efekty jak dla mnie były znacznie lepsze niż po samej odżywce, czy masce. Zresztą często pomijałam już ten krok, a kolejnego dnia włosy i tak świetnie się prezentowały. Przy innych olejach często zdarzało mi się, że po wysuszeniu włosy były przeciążone i zwyczajnie.. tłuste. Co kończyło się kolejnym myciem włosów, tutaj zdarzyło mi się to niezwykle rzadko, gdy nałożyłam zbyt dużo oleju na włosy lub nie dokładnie go zmyłam z włosów. Więc warto mieć na uwadze te dwa kroki :) Na mój (i tak problematyczny) skalp nie odważyłam się go nałożyć. Ale czytałam u innych, że przy takim nakładaniu włosy nie prezentowały się najlepiej i zbyt 'wyjściowo'. 
Wiadomo, że efekty zależą przede wszystkim od częstotliwości i regularności nakładania, a z tym bywało u mnie różnie. Ale starałam się by minimum raz w tygodniu włosy były olejowane. Co do samego oleju myślę, że jest to jeden z najfajniejszych produktów do olejowania jaki miałam okazję używać. Razem z wyglądem w parze idzie bardzo dobre działanie i przyjemny skład o czym też warto wspomnieć :)
Jest to produkt co prawda słabiej dostępny niż większości rosyjskich produktów spod szyldu babuszki. Znajdziecie go stacjonarnie w sklepach z naturalnymi kosmetykami i oczywiście w sklepach internetowych. Cena waha się między 27-29 zł z tego co widzę, ale możliwe, że na promocji najdziecie go taniej.

Znacie ten olejek? Jakich produktów używacie do olejowania? Co możecie mi polecić? 
No i jak ogólnie wygląda u Was sprawa z olejowaniem włosów? - czekam na Wasze komentarze :)
Czytaj dalej

Etykiety

#Blogerkipolecaja 4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bi-es Bielenda Biolove Biotaniqe buna catrice celia ciało cienie do brwi delia denko Dermedic dermena dm Dr.Konopka's ecocera efektima elfa-pharm eos esencja essence Eveline Evree Fa Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy hean Himalaya hity roku Holika holika Ingrid Isana Jantar Joanna Kallos KillyS kobo kolastyna kolorówka korektor pod oczy kosmetyczne premiery kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica La Rive lakier do paznokci lemax lifestyle Lirene liście manuka Loreal lovely Luksja Makeup Revolution makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maseczki w płachcie maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty Miya miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne Natura Estonica naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości NYX oceania odżywka do paznokci Oillan olej do włosów olejek do twarzy Organic shop Organique organizacja oriflame Originals Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do skóry głowy peeling do twarzy perfecta Petal Fresh pianka do twarzy pianka pod prysznic pielegnacja pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie promocja na pielęgnacje twarzy w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny przegląd marki puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen Seche Vite selfie project serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik top coat treaclemoon tusz do rzęs Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Venus Vianek Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel aloesowy żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka