Zdecydowałam, że i w tym roku nie może zabraknąć na blogu serii z kosmetycznymi ulubieńcami. Będzie się ona pojawiać w cyklach...
Heej! :)
Znowu mnie tu sporo nie było, powód ciągle ten sam - notoryczny brak czasu.
W niedziele miałam napisać sobie kilka notek na ten tydzień, ale pojechałam do kuzynki i nie miałam kiedy. Ale teraz znalazłam chwilkę czasu i przychodzę do Was z recenzją peelingu do ciała Tutti Frutti z Farmony :) Jutro postaram się zrobić zdjęcia...
Etykiety:
Subskrybuj:
Posty (Atom)