Przegląd kulturalny - maj.

Heeej :)
W minionym miesiącu nie pojawił się post z serii przeglądów kulturalnych, bo nie znalazłam czasu na oglądanie, więc nie miałam i czego Wam pokazać :) W maju było już znacznie lepiej - jeśli jesteście ciekawe co ostatnio wpadło mi w ucho i co ciekawego oglądałam/czytałam - zapraszam dalej :)


Muzyka
Ania Dąbrowska - w głowie
Przyznam, że samej wokalistki raczej nie słucham, ale ten kawałek przez ostatnie tygodnie odtwarzałam bardzo często :)

Lady Pank - Miłość
I nowość od kultowego zespołu, która przypadła mi do gustu..

Enej - może będzie lepiej
Tutaj już zespół, który bardzo lubię i nowość, która wpadła w ucho zaraz po pierwszym przesłuchaniu :D

Natalia Nykiel - Wilk
Kolejna polska piosenka, która mi się spodobała.. Teledysk podobny do Dawida Podsiadło, ale tekst świetny :)

Szymon Chodyniecki - z całych sił
Piosenka, którą słuchałam po kilka razy dziennie. Pamiętam jak z pierwszą piosenką zastanawiałam się co to za wykonawca, a teraz twórczość Szymona coraz bardziej mnie przekonuje ;)

Filmy
http://www.filmweb.pl/film/Zanim+si%C4%99+rozstaniemy-2014-241195
 Zanim się rozstaniemy
Okradziona kobieta, której uciekł pociąg do domu błąka się ulicami Nowego Jorku. Pomoc oferuje jej uliczny muzyk.
Nie bez powodu ten film znalazł się na początku dzisiejszego zestawienia - właśnie on spodobał mi się najbardziej z wszystkich obejrzanych ostatnio filmów. Jest to dość nieznany podejrzewam film, a zdecydowanie różniący od wszystkich filmów tego typu. Ciepły i taki kochany, ale przy tym nie przesłodzony i z dobrym klimatem.. Końcówka raczej nie do przewidzenia i pewnie część osób może zdenerwować, ale mi się podobała :) Już więcej nic nie zdradzam i zachęcam Was do obejrzenia tej propozycji! :)


http://www.filmweb.pl/Pokuta
 Pokuta
13-letnia Briony Tallis podgląda sceną miłosną między jej siostrą, a synem służącej. Interpretacja tego wydarzenia doprowadza do tragedii..
Kultowy wręcz film z dużą ilością nagród - miałam go na liście do obejrzenia od dawna.. Dzięki Monice (:*) w końcu obejrzałam :D Przyjemny film opowiedziany po części z dwóch perspektyw. Środek filmu już trochę mi się dłużył - ale ogólnie dobry i wart obejrzenia, do polecenia ;)

http://www.filmweb.pl/Sposob.Na.Tesciowa
Sposób na teściową
Młoda kobieta poznaje mężczyznę marzeń. Jego matka jest jednak z piekła rodem i bez większych ceregieli zaczną rywalizację.
Bardzo przyjemny film, z całkiem niezłą obsadą aktorską :) Nie jest jakiś ambitny, więc trudno coś więcej o nim powiedzieć, ale jest dobrym wyborem na rodzinne oglądanie... np z teściową :D Można się pośmiać :)

http://www.filmweb.pl/film/Moje+c%C3%B3rki+krowy-2015-722780
 Moje córki krowy
W obliczu choroby jednego z rodziców siostry postanawiają polepszyć relacje między sobą..
Na koniec coś polskiego i stosunkowo nowego.. Jest to film na dobrym poziomie, chociaż w sumie widziałam lepsze nasze rodzime produkcje.. Na pewno na uwagę zasługuje rola Agaty Kuleszy i warto obejrzeć całość, ale sama w sumie liczyłam chyba na odrobinę coś innego. Mimo wszystko przyjemny :)

Książki
 Czy wspominałam, że Cię kocham?
Książka po którą sięgnęłam po wielu pozytywnych opiniach na Waszych blogach.. Już sama okładka zresztą zachęciła mnie do przeczytania :) Główną jej tematyką jest miłość - trochę 'zakazana' miłość... Jak wiecie lubię różnego typu romansidła więc z chęcią zabrałam się za czytanie :D Zaletą jej książki jest to, że nie jest ona płytka i powierzchowna, ale opowiada też o kilku problemach jak narkotyki, brak akceptacji wśród rówieśników.. Czyta się ją ogólnie przyjemnie i szybko, chociaż było kilka momentów, gdzie byłam rozczarowana i nieco znudzona - jednak było ich na prawdę mało :) Jeśli lubicie taką tematykę to warto po nią sięgnąć, sama też skuszę się za niedługo za 2 tom :)


To wszystko co udało mi się obejrzeć :) Mam nadzieje, że coś Was zaciekawiło i na coś się skusicie, bo w sumie każda z pozycji mniej lub bardziej mi się podobała. W czerwcu pewnie będzie tego niewiele, o ile coś będzie, bo zaczyna się powoli 'gorący okres' dla studentów :)

Znacie, którąś z moich propozycji? Czekam na Wasze opinie :)
Czytaj dalej

Kolor na każdą okazje? - wibo extreme nails 181.

Heeej :)
Dawno nie pokazywałam Wam żadnego lakieru do paznokci.. W sumie nie wiem czemu, bo paznokcie mam pomalowane non stop :) Dlatego dzisiaj pora nadrobić zaległości i pokazać Wam stosunkową nowość w mojej kolekcji od wibo :)
Lakier kupujemy w kwadratowej buteleczce, zmienionej już jakiś czas temu przez firmę. Z jednej strony lepiej prezentuje się niż poprzednia wersja, a z drugiej jest nieco niewygodna. Bynajmniej mi gorzej maluje się paznokcie lakierami z kwadratową nakrętką - nie manewruje się nią tak łatwo..
 Pędzelek tak jak wszystkie inne od wibo jest dość cienki i prosto ścięty - nie jest może moim ulubionym rodzajem, ale nie zalewa skórek :) Konsystencja też, nie jest zbyt gęsta, kryje już całkiem nieźle po pierwszej warstwie, ja standardowo dodałam dwie. 
 Jeśli chodzi o wysychanie to jak zwykle używałam wysuszacza insta dri.. Aczkolwiek już po kilku minutach pierwsza warstwa była sucha i mogłam nakładać drugą :) Ze zmywaniem nie ma problemu.
Mój egzemplarz posiada numer 181 - jest to taki brudny, przydymiony róż :D Ma coś też z nude, ale zdecydowanie bardziej wpada dla mnie w róż.. Bardzo mi się podoba i jest na tyle delikatny i neutralny, że nada się na wiele okazji :) Tak prezentuje się na paznokciach, w rzeczywistości jest bardziej przydymiony powiedziałabym:


(musicie wybaczyć mi skórki tym razem)

Lakier dostaniecie oczywiście jak inne produkty wibo w Rossmannie :) Za pojemność 8,5 ml zapłacicie koło 6-7 zł, ja kupiłam go za coś ponad 3 zł na wielkich obniżkach :D

Jak Wam się podoba? Czy przerzuciłyście całkowicie na hybrydy? :)
Czekam  na Wasze komentarze i życzę Wam udanego weekendu, a sama zaraz wychodzę na miasto :) W następnym poście postaram się opublikować kulturalne podsumowanie maja.
Czytaj dalej

Nowości w mojej kosmetyczce - kwiecień, maj.

Heej :)
Tym razem pod koniec miesiąca przychodzę do Was z nowościami kosmetycznymi dwóch ostatnich miesięcy. Był to czas promocji w Rossmannie, więc będziecie mogły zobaczyć między innymi na co się skusiłam. Ale będą też inne zakupy - jeśli jesteście ciekawe zapraszam dalej :)
 Na początek zakupy z pierwszej połowy kwietnia, czyli kolejne opakowanie mojej ulubionej maseczki rosyjskiej z glinką i polecany przez wiele dziewczyn żel do brwi essence - w końcu udało mi się go dorwać! :D Puder Kobo kupiłam na promocji - 40% bodajże, niestety nie do końca mi się spodobał po pierwszych testach. Ale będę jeszcze testować :)
Na promocji w R. skusiłam też się na szampon, który bardzo polubiłam i pisałam o nim dla Was już jakiś czas temu - tutaj. W hebe wzięłam matujący krem do twarzy Eveline, który miałam już z dwa lata temu i miło go wspominałam :)
Teraz czas na produkty kupione na promocji -49% w Rossmannie ;) Jak zobaczycie nie szalałam zbyt bardzo, bo w większości kupiłam po jednym produkcje z danej kategorii.. W pierwszym tygodniu skusiłam się na fluid Bielendy - czyli nowość, której byłam bardzo ciekawa :) Niestety kolor jest na razie za ciemny, więc poczekam jeszcze kilka tygodni z jego używaniem. Do tego wzięłam korektor affinitone polecany przez wiele z Was. Znowu nie zwróciłam uwagi na numeracje i nie wzięłam najjaśniejszego - brawo ja! :D Ale nie jest źle.. W drugim tygodniu wzięłam sławną maskarę 2000 calorie - co prawda chciałam coś innego, ale jestem bardzo zadowolona z zakupu póki co :) Skusiłam się też na znany mi i lubiany żel wibo, bo wszystkie lovely były niestety otwarte..
Mania lakierów co prawda już mi przeszła nieco i kupuję tylko jakieś 'wyjątkowe' kolory jakich nie mam, ale w R. kupiłam najwięcej rzeczy właśnie w 3 turze :) Do koszyka wpadła kolejna buteleczka piaskowego lakieru wibo i nudziaka z różowymi tonami, który podejrzałam u Optymistycznej. Nie mogło zabraknąć też fioletowego lakieru - akurat takiego odcienia nie miałam :) Chciałam też coś do skórek, a pamiętałam że Ruda polecała kiedyś ten produkt z 4 pór roku - więc skusiłam się na niego :)
W Biedronce przy okazji zakupów do koszyka wpadł peeling brzoskwiniowy produkowany przez Farmonę i tradycyjnie - płatki :D W maju kupiłam też znany chyba już wszystkim zapach c-thru i maskę do włosów do kompletu z szamponem :)
Kilkanaście dni temu w R. była promocja na antyperspiranty adidas - dwie sztuki za 13 zł bodajże, więc jako że jeszcze ich nie miałam skusiłam się :) Wiem, że ten climacool lubi wiele z Was.. :) Do tego olejek W&B z myślą o włosach - kilka z Was polecało go do olejowania, więc wypróbuję i ja :D
Na koniec paczka od Rudej - miał być tylko olejek z Bielendy, a jak widzicie jest tego dużo więcej.. Dostałam m.in. żel Balea na który miałam chrapkę, masło i mydełko, którego byłam bardzo ciekawa i peeling Tołpy - chyba stosunkowo nowy produkt w ofercie firmy :) Ale wszystko jest wspaniałe ♥ Dziękuje Kornelia jeszcze raz za niespodziankę :**

Tak prezentują się całe nowości z dwóch ostatnich miesięcy - w większości jak widziałyście były to moje zakupy, szczęście w rozdaniach mnie opuściło :D W następnym miesiącu przygotuję dla Was denko, a tymczasem czekam na Wasze komentarze - coś szczególnie Was zaciekawiło? Coś znacie? :)
Czytaj dalej

Puder sypki od wibo - jak hit blogosfery sprawdził się u mnie?

Heeej :)
Z racji wcześniejszego rozpoczęcia weekendu i znalezienia wolnej chwili (o którą nie łatwo będzie przez kolejne tygodnie) przychodzę do Was z nowym postem :)
Dawno już nie pisałam o kosmetykach typowo do makijażu, dlatego dziś czas nadrobić trochę zaległości. Nie wiem, czy pamiętacie jak popularny był nie tak dawno jeszcze stosunkowo nowy puder sypki od wibo? Wiele dziewczyn było nim zachwyconym, więc skusiłam się i ja :)
Długo zbierałam się do napisania tego wpisu, bo nie miałam w stu procentach ukierunkowanej opinii, ale po dłuższym używaniu już ją sobie wyrobiłam.. Jeśli jesteście ciekawe czy podzielam zachwyty nad tym produktem zapraszam dalej :)
 Puder otrzymujemy w plastikowym opakowaniu z czarną nakrętka. Całość wygląda dość elegancko i po prostu ładnie :)  Jego pojemność to 5,5 g. Myślę, że taka ilość starczy mi na spokojnie na kilka miesięcy..
Zapach kosmetyku jest dosyć mocno perfumowany - wiem, że części z Was on przeszkadza. Ja w sumie nie przywiązuje do tego aż takiej uwagi - nie jest źle :) Sama forma pudru jest sypka --> sama chyba bardziej lubię właśnie się z takimi pudrami niż prasowanymi. Chociaż są mniej wydajne.. :)
Jeśli chodzi o aplikację to sama używam w tym celu pędzla. Otworki nie wysypują raczej zbyt dużej ilości produktu, chociaż sam produkt lubi pylić.. Efekt matu jaki daje na twarzy nie jest płaski, nie tworzy tzw. ciasta.. Nie wchodzi też w jakieś załamania i daje w kwestii matu właśnie taki świeży wygląd. Mniej więcej w połowie opakowania miałam wrażenie, że czasami ciemnieje na twarzy, jednak jest to raczej wina podkładu, który po zimie był odrobinę za ciemny.. Trwałość jaką daje jest też nie zła - pewnie gdyby nakładał go płatkiem, albo puszkiem efekt matu byłby jeszcze lepszy..
Dodam jeszcze, że nie jest on typowo transparentny, ale ma jasny kolor, w sumie dość uniwersalny.. Zresztą nie zmienia koloru podkładu, więc większości z nas będzie odpowiadał :)
Jego cena też bardzo przyjemna - bez promocji 10 zł, a na promocji można go dorwać bodajże za 8 zł. Wiele osób jest nim zachwyconych, więc myślę, że warto go wypróbować :) Sama jestem ostatecznie zadowolona z niego i pewnie po jakimś czasie wrócę do niego :)
Znacie go? Jak sprawdził się u Was?

Czytaj dalej

Kosmetyczni wiosenni ulubieńcy (2016).

Heeej :)
Ju praktycznie mamy połowę maja i zanim się obejrzymy przywita nas czerwiec (a w raz z nim dla studentów niestety i sesja..), a po nim lato. Najwyższy więc czas na napisanie czegoś o wiosennych ulubieńcach, jeśli jesteście ciekawe co z kosmetyków przypadło mi szczególnie do gustu zapraszam dalej :)
Jak zwykle przeważa u mnie pielęgnacja, ale jest i kilka rzeczy z kolorówki..
Na początek prysznicowe myjadła - w ubiegłych miesiącach szczególnie przypadł mi do gustu żel Balea, którego swoją drogą mogłyście zobaczyć w denku. W zapachu na pierwszy plan wysuwa się mango, a zaraz za nim czuć brzoskwinie. Sól morska jest ledwo wyczuwalna.. Ogólnie zapach należy do typowo letnich, wakacyjnych i energetyzujących woni ;) Podobnie zresztą jak płyn do kąpieli o zapachu bambusa, który też używam pod prysznicem. Jednak zapach tutaj jest bardzo świeży i nieco męski powiedziałabym.
O rosyjskiej maseczce mogłyście już co nieco przeczytać, bo to już kolejna opakowanie tej wersji z glinką niebieską.. Gdybym miała wybrać ulubioną maseczkę byłaby to właśnie ta. Lubię oczyszczenie jakie daje i uczucie odświeżenia i ukojenia. Dodatkowo jest mega tania - więcej o niej tutaj. Kolejne wiosenne odkrycie to polecana często na blogach pomadka z peelingiem Sylveco. Dzięki regularnemu jej używaniu pożegnałam się praktycznie całkowicie z suchymi skórkami. Nie zapominając o super nawilżeniu jakie daje ;) Nie tak dawno kupiłam też do wypróbowania kredkę z lovely. Pisałam o niej tutaj, ale podsumowując - super kolor idealny na co dzień, całkiem niezłej jakości za grosze.
Na koniec lakiery - oba kryją już po 2 warstwach, mają świetne szerokie, zaokrąglone pędzelki jakie lubię najbardziej. Obie firmy wypuściły na rynek lakiery świetnej jakości, szkoda jedynie że w wypadku Rimmela nie mamy zbyt dużego wyboru kolorów.. A kolory obu lakierów są piękne i mogłabym malować paznokcie nimi non stop! :D Lakier Golden Rose pokazywałam Wam już tutaj, a na Rimmela też przyjdzie czas :)

Tak prezentowała się wiosenna siódemka ulubieńców :)
Znacie któryś z produktów? Coś szczególnie sprawdziło się u Was w ostatnich miesiącach?
Czytaj dalej

Odżywka Golden Rose black diamond hardener, czyli mój HIT! :)

Heeej! :)
Już kilka razy zdarzyło się, że przy okazji postów lakierowych zdarzały się pytania o pielęgnacje moich paznokci, czy też polecane odżywki. Było też nieraz wiele miłych komentarzy w kierunku moich paznokci - za które dziękuję po raz kolejny! :) Dzisiaj napiszę kilka słów właśnie o świetnej odżywce od Golden Rose pomocnej przy częstym malowaniu paznokci. Mam ją już od czerwca jakoś więc zdążyłam już ją porządnie przetestować. Będzie też co nieco o moich paznokciach - jeśli jesteście zainteresowane zapraszam do dalszej lektury :)
 Odżywkę otrzymujemy po zakupie zapakowaną w papierowy kartonik. Na którym mamy wszystkie interesujące nas informacje jak skład, czy obietnice producenta. Sama buteleczka jest koloru czarnego ze srebrną zakrętką.
Można jej zarzucić to, że przez taki kolor buteleczki nie możemy kontrolować ile produktu nam zostało. Jednak dzięki takiemu nietypowemu wyglądowi od razu wiemy o jaką odżywkę chodzi :) Sama w sobie wygląda dodatkowo bardzo elegancko.
Na tylnej naklejce mamy podstawowe informacje o tym do jakich paznokci jest przeznaczona, czy też o pojemności - 11 ml. Odżywka jest mega wydajna, bo dwa zanurzenia pędzelka wystarczają na pokrycie wszystkich paznokci :) Pędzelek też jest długi i bardzo wygodny.
Zanim przejdę do działania napiszę w ramach wstępu co nieco o moich paznokciach. Kiedy jeszcze nie malowałam tak często paznokci nie miałam z nimi większych problemów. Z czasem zaczęłam używać sławnej odżywki diamentowej z Eveline i wtedy zaczęły się 'kłopoty'. Przy jej używaniu nic złego się nie działo, ale po odstawieniu stan moich paznokci pogorszył się i zaczęły się rozdwajać. Nie wszystkie oczywiście, ale kilka i nie mogłam z nimi dać sobie rady, żeby się nie rozdwajały. Dopiero dzięki odzywce z Golden Rose wzmocniły się, stały się mocniejsze i bardziej wytrzymałe. Praktycznie całkowicie opanowałam już rozdwajanie, a za niedługo mam nadzieje, że po rozdwojonych paznokciach nie będzie ani śladu :) Dodam, że używam jej regularnie jako bazę od lakier. Solo zdarzyło mi się ją mieć tydzień - więcej bez koloru na paznokciach nie wytrzymałam :D
Odnośnie wpływu na wzrost paznokci raczej się już nie wypowiem, bo nie miałam nigdy z tym problemu :) Na plus zasługuję także fakt, że odżywka nie zawiera formaldehydu, jak tego typu produkty od Eveline. Dlatego też jest na pewno bezpieczniejsza :) Wiadomo, że nie u wszystkich sprawdza się wszystko tak samo, ale jak dla mnie warto wypróbować. Przed jej kupnem sama nawet czytałam wiele pozytywnych opinii o niej. Jej koszt nie jest zbyt duży, bo regularnie kosztuje ok. 12-13 zł. Ja dorwałam ja nawet za 10 zł :)
Znacie ją? Jaki jest Wasz HIT w kwestii odżywek do paznokci? :)
Czytaj dalej

Peeling do twarzy Himalaya - nowy hit!?

Heeej! :)
W dzisiejszą deszczową niedzielę przychodzę do Was z kolejną zaległą recenzją, wszakże bohater dzisiejszego wpisu powoli dobija już dna :)
Jakiś czas temu po skończeniu n-tego opakowania pasty Ziaji postanowiłam skusić się na coś nowego. Postawiłam na polecany przez część z Was peeling Himalaya :) Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdził się u mnie i czy ma szanse zastąpić pastę Ziaji zapraszam dalej.
Peeling otrzymujemy w tubce o pojemności 75 ml, wykonanej z miękkiego plastiku i zamykanej na klik - nie ma więc problemów z jej wydobyciem. Pod światło możemy też kontrolować ilość jaka została nam do zużycia. 
 Jego zapach jest dość specyficzny, ziołowy - mi osobiście kojarzy się trochę z męskimi żelami/piankami do golenia :D Nie jest jednak zbyt intensywny, więc nie przeszkadza mi podczas używania, ale też nie podoba mi się jakoś szczególnie.
Jeśli chodzi o konsystencję - same przyznajcie czy nie wygląda ciekawie? :D Jednak wygląd to nie wszystko, bo mi bardziej przypomina kremową emulsję z zatopionymi drobinkami. Jeśli chodzi więc o działanie to jak dla mnie jest to taki przeciętniak, nie zdziera jakoś super mocno jak pasta ziaji np, ale lepiej od peelingu z biedronki. Ot taki całkiem przyjemny przeciętniak - nie jest zły, bo całkiem nieźle peelinguje, ale nie przebił pasty od Ziaji jak dla mnie, która radziła sobie lepiej chociażby ze suchymi skórkami :)
Za 75 ml produktu zapłaciłam coś koło 12 zł w hebe. Wiem, że dostępne są jeszcze inne wersje peelingu z tej firmy - morelowa i chyba orzechowa :) Być może i na nie się skuszę, a do tego konkretnego rodzaju nie wiem czy wrócę..

Znacie go? Jakie peelingi do twarzy polecacie? :)

Czytaj dalej

Kredka do ust Lovely perfect line nr 1 - hit za grosze :)

Heeej :)
Weekend majowy dobiegł końca, a wraz z nim rozpoczął się 'gorący' okres dla maturzystów.. Ciężko w sumie mi sobie wyobrazić, że rok temu sama pisałam maturę :D Co mogę powiedzieć z perspektywy czasu maturzystom - nie taki diabeł straszny jak go malują :) Wszystko jest do przejścia i sami zobaczycie za rok na studiach, że nie było czego się bać. Trzymam kciuki i na pewno sobie poradzicie! :)

Dzisiaj przychodzę nietypowo z recenzją kolorówki - chyba pierwszy raz w sumie napiszę o pomadce do ust :D Może akurat skuszę Was na jej kupno w ostatniej turze promocji :) Mowa o sławnej perfect line nr 1 od lovely...
 Zacznę od tego, ze konturówki używam jak pomadek na całe usta. Jest ona niezwykle miękka, więc nie ma najmniejszych problemów z jej nałożeniem na usta. Co wpływa też niestety na wydajność - dość szybko się nam ona zużywa.. Nie jest ona też wysuwana, ale wymaga temperowania po praktycznie każdym użyciu. Co też może być swego rodzaju minusem..
Było trochę minusów to teraz czas na plusy :D Kolor jaki posiadam został oznaczony przez producenta nr 1 jest to odcień brudnego, powiedziałabym nawet, że chłodnego różu. Mi kolor baaardzo odpowiada i myślę, że powinien spodobać się większości dziewczyn :)
Jego wykończenie oceniłabym na półmatowe. Wymaga ono jednak dość dobrze wypielęgnowanych ust, bo lubi podkreślać suche skórki. Za to jest ona dość trwała, dopóki nic nie jemy ładnie się trzyma :D Ściera się nam z ust też raczej równomiernie :)
Nie jest ona pozbawiona wad, jednak za tak niską cenę - mniej niż 7 zł myślę, że warto się skusić :) Zwłaszcza teraz na promocji wyjdzie tania jak barszcz.. Sama na pewno kupię ją ponowie jak się skończy :) Dodam na koniec, że oprócz 'mojej' jedynki mamy dostępne jeszcze 2 kolory - czerwony i różowy.
Znacie ją? Zachęciłam Was do wypróbowania?
 

Czytaj dalej

Denko - marzec, kwiecień

Heej :)
I mamy kolejny miesiąc - jeden z moich ulubionych :) Rozpoczął się on dla nas długim weekendem - jak go spędzacie?
Skoro kolejny miesiąc to czas i na posty podsumowujące miniony.. Tym razem przeglądu kulturalnego nie będzie, bo nie obejrzałam ani jednego filmu w całości w kwietniu. Ale w kolejnym miesiącu na pewno się on pojawi :) 
W zamian za to przychodzę do Was z denkiem z kwietnia i marca. Jeśli jesteście ciekawe co zużyłam zapraszam dalej :)
1. Żel pod prysznic (z drobinkami peelingującymi) - Palmolive
Początkowo byłam zachwycona zapachem, ale spore opakowanie sprawiło, że pod koniec już miałam go dość :D Peelingujące drobinki tez raczej się nie sprawiły u mnie, nieprzyjemnie drapiąc - bez nich żel byłby zdecydowanie lepszy jak dla mnie :) Wspominałam o nim tutaj.
2. Żel pod prysznic - Balea ♥♥♥
Jeden z najlepszych żeli Balea (i nie tylko), jakie używałam! Połączenie mango - brzoskwinia z  dodatkiem soli morskiej było strzałem w 10! Żałuje, że się skończył - jak tylko będę miała możliwość wrócę do niego :)
3. Peeling do ciała - alverde
Nie do końca się polubiliśmy - nie był to najmocniejszy zdzierak i dodatkowo zapach też nie przypadł mi do gustu.. Więcej o nim pisałam tutaj.
4. Odżywka do włosów Balea
Nie robiła praktycznie nic z włosami oprócz ułatwienia rozczesywania. Czasami miałam wrażenie, że nawet po jej zastosowaniu włosy wyglądały gorzej, niż po użyciu samego szamponu.. Potwierdziła tylko to, że odzywki Balea się u mnie nie sprawdzają :) Więcej o nim tutaj.
5. Szampon - Green Pharmacy
Chciałam wersję z łopianem, ale nie było więc wzięłam rumiankowy.. I tak była całkiem przyjemna - dobrze oczyszczała, więc z chęcią kupie wersję łopianową :)
6. Olejek - evree
Jako, że nie przepadam za stosowaniem olejków po kąpieli (wole masła i balsamy) to stosowałam go głównie na włosy :) Tu sprawił się świetnie do olejowania ich - zdecydowanie im służył.. Pojawił się, zresztą nawet w ulubieńcach. Do ciała tez nie był zły (ale jak wspominałam - użyłam go tylko kilka razy w tej roli) - dobrze nawilżał :)
7. Balsam do ciała - Balea
Pozytywne zaskoczenie -  dobrze nawilżał, dzięki zawartości olejków. Zapach tez mi się podobał - był idealny na zimę, na lato byłby za słodki.. :) Więcej o nim można przeczytać tutaj.
8. Perfumy - nieznana marka, jakiś tani odpowiednik :D
Długo już u mnie leżały, ale w końcu je zużyłam :D Zapach miały ładny, ale nietrwały jak to bywa w wypadku takich tanich podróbek..
9. Perfumy - adidas
... a właściwie woda toaletowa :D Zapach mi bardzo odpowiadał, używałam ich z przyjemnością. Szkoda tylko, że nie były trwalsze.. Mimo to pewnie wypróbuję niebieską wersję za jakiś czas, bo podobała mi się jak wąchałam ją w sklepie :)
10. Dezodorant -  Rexona
Co jakiś czas wracam do niego zmieniając tylko zapachy - ten też był dość przyjemny, chociaż wolę bardziej świeże zapachy.. Działanie jak zawsze bez zarzutu :)
11. Płyn micelarny - bebeauty
Tani i dobrze zmywający makijaż micel. To już moja n-ta butelka, bo często do niego wracam - ulubieniec! :)
12. Pasta liście manuka - Ziaja
Też już nie raz przewijała się przez moje denko. Co prawda ostatnio trochę mi się znudziła, ale i tak bardzo ją lubię za dobre działanie oczyszczające :) Więcej o niej tutaj.
13. Krem pod oczy - Rival de loop
Jak na taką cenę (ok. 7 zł) jest to bardzo dobry produkt. Może nie dla wszystkich będzie wystarczający i za jakiś czas sama poszukam czegoś lepszego, ale był całkiem okej :)
14. Płatki z biedronki
Stali bywalcy :)
15. Piaskowy lakier - wibo
Piękny i efektowny lakier - jeden z  moich ulubionych! :) Wyrzuciłam go tylko dlatego, że zgęstniał i nie nadawał się do użytku, kolejną buteleczkę kupię na promocji :)
16. Pomadka baby lips
Straszny bubel! Nie robiła praktycznie nic - zerowe nawilżenie, nie nadawała koloru, a jedynie pozostawiała brokat, który później był na całej twarzy.. Nie wykończyłam do końca i wyrzuciłam z połowę - co bardzo rzadko się zdarza u mnie :D
17. Tusz do rzęs growing lashes - wibo
Bardzo dobry tusz w niskiej cenie. Co prawda szybciej zasychał niż inne znane mi tusze, ale bardzo ładnie rozdzielał rzęsy, pogrubiał je i wydłużał :) Za jakiś czas pewnie kupię ponownie.
18. Żel do brwi - wibo
Jeden z moich ulubieńców - fajnie podkreśla brwi i nie potrzeba przy tym do jego użycia dużo czasu :) Kolejne opakowanie jest już u mnie :)
19. Podkład Lasting finish - Rimmel
Kolejny ulubieniec - niedługo napiszę o nim coś więcej. Kolejne opakowanie już kupione.
20. Podkład - miss sporty
Na koniec drugi bubel w tym denku - nie odpowiadał mi przede wszystkim jego kolor z różowymi tonami. Do tego szybko zastygał, więc trzeba go było dość szybko nakładać i dawał nieprzyjemne uczucie na twarzy. Jak widzicie znowu nie wykończyłam do końca, nie dałam rady - bubel jakich mało..

Podsumowując dzisiejsze denko było w nim sporo ulubieńców, czy kosmetyków, które z przyjemnością zużyłam - 11. Trafiło się 6 bubli, czy produktów, które nie do końca mi odpowiadały i 3 całkiem przyjemne produkty, w przypadku których znam np. lepsze zamienniki :)

Znacie coś z mojego denka? Jestem ciekawa Waszych opinii..
Miłej reszty długiego weekendu dla wszystkich :D
Czytaj dalej

Etykiety

4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bielenda Biolove catrice celia ciało denko dm efektima elfa-pharm eos essence Eveline Evree Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy Himalaya hity roku Isana Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka kosmetyczne premiery kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica lakier do paznokci lemax lifestyle Lirene liście manuka lovely makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maseczki w płachcie maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci olejek do twarzy Organic shop Organique organizacja Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do skóry głowy peeling do twarzy perfecta pianka do twarzy pianka pod prysznic pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen Seche Vite serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik treaclemoon Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka