Denko po raz 5 - jesienne zużycia.

Heeej :)
Wiem, że jestem okropna - nie było mnie ponad miesiąc, a nawet półtora miesiąca, ale obowiązki codzienne skutecznie zapełniają mi czas. Mimo wszystko mam nadzieje, że jeszcze o mnie pamiętacie i dziękuje tym z Was, które wyczekiwały i pytały kiedy wrócę :) Bardzo mi miło :)
Mam spore zaległości w recenzjach  (bo Wasze blogi staram się odwiedzać na bieżąco, czy nadrabiać w weekendy zaległości), więc na pierwszy ogień idzie denko - z.. 3 MIESIĘCY 
- września, października i listopada :D

Na początek bardzo małe zużycia wrześniowe, bo je sfotografowałam wcześniej, nie ma ich na głównym zdjęciu:
 Na początek peeling Tutti Frutti wiśnia & porzeczka - jeden z ulubieńców, cudownie pachnący o wiele lepszy i mocniejszy od peelingów Joanny - jeszcze się spotkamy :)
Dezodorant Garnier - kolejny ulubieniec, choć teraz mam coś innego to myślę, że jeszcze do niego wrócę bo dobrze chronił i nie miałam do niego zastrzeleń jakichś większych.
Peeling stymulujący pat & rub - po tej niepełnowartościowej wersji jestem na TAK.
Pomadka ochronna nieznanej firmy - szału nie robiła, zapachu nie miała, pod koniec zepsuło się opakowanie jej - już się nie spotkamy.
Tak się wkręciłam, że do denka załapało się nawet mydło Oriflame - całkiem przyzwoite zresztą :)

I próbki..
.. czyli:
- nie lubiana przeze mnie maseczka Perfecty
- jedna z tych fajniejszych maseczek od Ziaji
- żel OS - o dosyć ładnym zapachu, mam ochotę na pełnowartościowe opakowanie :D
- krem CC - pierwszy raz stosowałam i od razu sie polubiliśmy w przeciwieństwie do kremów BB

I to by było, na tyle zużyć wrześniowych, czas na październik i listopad:
Balsam do ciała o zapachu mango - tani, przyzwoity i bardzo ładnie pachnący, choć wolę masła to być może jeszcze się na niego skuszę. Planuję recenzję ;)
Peeling z Joanny zapach miał cu-do-wny! Szkoda, ze działanie gorsze - słaby zdzierak, w porównaniu do Tutti frutti, ale jeszcze kiedyś być może się spotkamy.
Kolejno żel pod prysznic Joanna - idealnie pasował do peelingu z wrześniowego denka o tym samym zapachu :D - polubiliśmy się, chętnie wypróbuję inne zapachy :)
I ostatnie w tej kategorii - masło perfecty - nie zachwyciło mnie a tyle, żeby do niego wrócić, zapach nie podpasywał mi za bardzo.


Ulubieniec - czyli szampon Natei, najlepszy z całej 4, już kolejne opakowanie jest w zapasie :)
I 2 małe buteleczki odżywek Nivea i l'occitane (zielona butelka). Obie bardzo fajne - ale 2 skradła moje serce, a może raczej włosy? :D Była idealna i świetnie je odżywiała - jeszcze postaram sie o niej coś napisać ;) 
 Tusz Eveline Big Volume Lash - bardzo go lubiłam, nie sklejał rzęs, nie osypywał się, był dość trwały - jeszcze do niego wrócę,(mały eksperyment - jeśli przeczytałeś ten wpis zakończ swój komentarz wielokropkiem) choć teraz przetestuje inne tusze :)
Żel-peeling - czyli kolejne opakowanie mojego ulubieńca i miniaturka kremowego żelu do twarzy under 20, całkiem przyzwoitego podobnego do żelu-kremu z Bebeauty.
Dezodorant Garniera widziałyście już w denku wrześniowym i perfum z Avonu summer white - był ładny, ale już długo go miałam i zdążył mi się znudzić, więc cieszę się, ze go zużyłam :)
I próbki, czyli:
- bardzo fajna odżywka i szampon (czerwone opakowania)
- szampon Loton - po takiej próbce mogę powiedzieć, że był całkiem nie zły
- Żel do twarzy Biały Jeleń - tu spodziewałam się czegoś lepszego :D
- krem AA - o którym nie mogę zbyt wiele powiedzieć..
- Korund - idealny do peelingu
- peeling love me green - tu też się trochę zawiodłam - słabe działanie zapach też nie zachwycał
- maseczka z Rossmanna która nie robi praktycznie nic ;D
- i na koniec kolejna z maseczek które lubię czyli ziaja :)

I to by było na tyle, trochę się tego uzbierało przez 3 miesiące :D
A jak Wasze zużycia? :)

Działo się coś ciekawego na Waszych blogach, a ja mogłam to przegapić - zostawcie link w komentarzu - na pewno do Was zajrzę. Choć starałam się być na bieżąco, mimo tego czegoś mogłam nie skomentować bo nie miałam na tyle czasu, albo mogłam coś przeoczyć :)

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak napisać - do szybkiego napisania :) (choć u mnie to różnie z tym bywa :D) 
Dobrej nocy i udanego tygodnia :)










Czytaj dalej

Masło do ciała Tutti frutti - czyli slów kilka o moim ulubieńcu.

Heej :)
Wiem, że ostatnio panował okropny zastój na blogu spowodowany brakiem czasu, a także i tym że miałam problemy ze sprzętem i nie miałam jak zgrywać zdjęć na komputer (dlatego też nie pojawiło się dotychczas denko września ale będzie ono połączone z październikiem). Na szczęście problem już opanowany :)

Mam ogromne zaległości w recenzjach, dziś przedstawiam Wam masło, które widzieliście w denku sierpniowym ale myślę że zasługuje na osobną recenzję :)

 Od producenta: 
Dzięki zawartości afrykańskiego masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Bogata konsystencja pieści zmysły, czarne drobinki masują ciało, a zniewalająco słodki zapach egzotycznych owoców uwodzi i relaksuje.
Opakowanie: klasyczny plastikowy słoiczek.
Zapach: Mocno owocowy
Cena: około 13 zł (ja kupiłam wraz z peelingiem na promocji za 10 zł)
Pojemność: 275 ml.

Moja opinia:
Masło zamknięte jest w klasycznym dla tego typu produktów plastikowym słoiczku, o pojemność 275 ml. (czyli nieco większej niż w wypadku innych maseł). 
Bez zwątpienia największym atutem tego masła jest zapach - słodki i dość intensywny, ale nie nachalny (jak w innych masłach do tego stopowania że doprowadza do bólu głowy), mocno owocowy - długo utrzymujący się na ciele. Jednym słowem - cudowny! 

Jeśli chodzi o konsystencję to nie jest ona za rzadka, ani nie za gęsta - masło idealnie rozsmarowuje się na ciele. Producent mówi nam również o drobinkach masujących - i rzeczywiście ma racje, są one obecne, po rozsmarowaniu znikają nie ma po nich śladów - magia? :P Choć czytałam, że u nie których pobrudziły one ubrania - ja nic u siebie takiego nie zaobserwowałam. A właściwości masujące zapytacie - może i są ale baardzo delikatne. 

 Tu dokładniej możecie zobaczyć drobinki - zdjęcie słabej jakości może - ale starałam się jak mogłam z moim 'sprzętem' :D

Przechodząc do nawilżania jest całkiem dobre, masło dość szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Ale tak jak wspominałam trzeba dobrze je rozsmarować - aby nie pobrudziło nam przypadkiem ubrania.
Cena masełka to chyba ok. 13 zł - na stronie producenta, (jeśli źle mowie poprawcie mnie), ja kupiłam je na promocji wraz z peelingiem tej firmy za zawrotną cenę 10 zł. I  żałuje że jak chciałam kupić kolejne to już ich nie było w Rossmannie.
Polecam Wam to masło, bo u mnie stało się ono zdecydowanie numerem 1 ze względu na zapach głównie i na pewno wrócę jeszcze do niego i skusze się na inne wersje - ja jest ich trochę :P
Na koniec dla porównania stara wersja opakowania:

Miałyście okazję go wypróbować?
Jakie masło/balsam jest Waszym ulubionym? :)


Czytaj dalej

Podsumowanie akcji 'Szukamy maseczki idealnej'

Heeej! :)
Dziękuje Wam za wszystkie miłe komentarze pod ostatnim wpisem :) Bardzo mnie to cieszy ze nowy wygląd przypadł Wam do gustu :)

Dziś przychodzę do Was  z podsumowaniem akcji 'szukamy maseczki idealnej'

Ale zanim to zrobię - kilka refleksji :P Była to pierwsza akcja w której brałam udział i cieszę się z tego że to zrobiłam. Na pewno nauczyłam się systematyczności, przez co i ja na tym skorzystałam i moja twarz oczywiście. Wykończyła też trochę zapasy maseczek zalegających w szafce. Mam nadzieje, że i teraz - kiedy ta akcja się skończyła będę równie systematyczna :) Na pewno jeszcze skuszę się na podobne akcje jeśli takowe będą organizowane ;)

A teraz podsumowanie..

5 miejsce zajmuje, maseczka która okazała się najgorsza z całej 6 czyli..
Oceniłam ją na - 3/5 
Pełna recenzja - tu - klik!

4 miejsce dwie maseczki - całkiem przyzwoite, ale nie idealne..
Oceniana na 4/5. 
Pełna recenzja - tu - kilk!
 Również oceniona na 4
Pełna recenzja - tutaj

3 miejsce zajmuje już całkiem dobra maseczka..
Oceniana przeze mnie na +4/5
Recenzja - tu klik!

2 maseczka prawie idealna to..
Której dałam -5/5, a recenzje znajdziecie tutaj!

I 1 miejsce i miano maseczki idealnej dostaje...
 A dałam jej oczywiście 5/5
Recenzja jest tutaj klik!

Jak widzicie wiele maseczek było przyzwoitych, wielkich bubli jakichś szczególnie nie było :)
A Wy miałyście którąś z moich pozycji?
Macie swoją maseczkę idealną? :)





Czytaj dalej

Maseczka oczyszczająca Ziaja - czy okazała się tą idealną? (6)

Heeej! :)
Wiem, wiem, ze strasznie zaniedbuję bloga pisząc raz w tygodniu, ale doba jest dla mnie za krotka i na niektóre sprawy po prostu brakuje czasu.. :(

Dlatego też nie rozpisuje się, bo czau mało, a nauki dużo, tylko od razu przechodzę do recenzji.
W ostatnim tygodniu akcji 'szukamy maseczki idealnej' przyjrzymy się bliżej maseczce oczyszczającej z Ziaji
Od producenta:
Maska kaolinowa z glinką szarą do skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej.
Zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. Glinka szara oczyszczająca - zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%), normalizuje pracę gruczołów łojowych. Kompleks proteinowo - cynkowy łączy właściwości antybakteryjne cynku i łagodzące protein. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody. Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry.
Prowitamina B5 aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Alantoina, pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek, skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania.
2 - 3 razy w tygodniu nałożyć na skórę twarzy i szyi grubą warstwę maski. Zmyć letnią wodą po około 10 - 15 minutach.
Opakowanie: saszetka 7 ml.
Zapach: ładny i delikatny
Konsystencja: Nie za rzadka ani nie za gęsta
Cena: Poniżej 2 zł.
Moja opinia:
Maseczka znajduje się w saszetce o pojemności 7 ml, jak dla mnie ilość ta jest trochę za mała na 2 porządne użycia więc nakładam ją całą na raz. Z rozsmarowaniem maseczki nie ma problemów, bo jej konsystencja jest świetna - ani nie za gęsta, ani nie za rzadka. Zapach jest delikatny, trudny do zidentyfikowania ale przyjemny dosyć :) Z jej zmyciem jest trochę zachodu, ale tragedii nie ma :D 
Jeśli chodzi o najważniejsze czyli efekty - skóra po jej użyciu jest fajnie oczyszczona, pory są mniej widoczne, jednak nie jest to efekt długotrwały. Po zmyciu twarz jest gładka i fajnie zmatowiona przez praktycznie cały dzień - co bardzo lubię ;)
Gdy miałam ja na twarzy skóra delikatnie mnie piekła, podobnie jak w wypadku maseczki nawilżającej tej firmy, ale maseczka mnie nie podrażniła, ani nic z tych rzeczy :P
Podsumowując oceniam ją na +4/5 i myślę że za tak niską cenę (poniżej 2 zł) warto ją wypróbować :)

Maseczka bierze udział w akcji 'szukamy maseczki idealnej'
Jeśli chcecie się dowiedzieć, która maseczka stała się idealną to zapraszam an wpis w następnym tygodniu :)

A co Wy sądzicie o tej maseczce? 
Miałyście? lubicie?

Ps. Przepraszam za słaba jakość zdjęć, ale dziś nawet aparat nie chciał ze mną współpracować i dziwnie rozmazywał część zdjęć :/


Czytaj dalej

Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego Avon - czy okazała się tą idealną? (5)

Hej! :)
Dziś przychodzę do Was z kolejną maseczką w ramach akcji 'szukamy maseczki idealnej'. Kolejny raz na ostatnią chwilę, ale to dlatego że właśnie w niedziele mam najwięcej czasu na pisanie wpisów, na tygodniu niestety nie jest za kolorowo, co da się zauważyć w mojej aktywności na blogu :(

Dziś na tapetę (albo raczej na twarz :D) idzie maseczka Avon z serii planet spa - błotna z minerałami z Morza Martwego :)

Od producenta:
"Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego. Absorbuje sebum i sprawia, że pory stają się mniej widoczne. Nadaje skórze miękkości, gładkości i promienności. Produkt testowany klinicznie i dermatologicznie,
SPOSÓB UŻYCIA: Nałożyć na umytą skórę. Pozostawić na 5-10 minut, po czym dokładnie spłukać. Stosować 1-2 razy w tygodniu."
 Opakowanie: wygodna tubka, 'z zamknięciem na klik'

Zapach: Błotny? :D Trudny do zidentyfikowania, odrobinę chemiczny
Cena: regularna 30 zł, na promocji  - 10 zł.
Konsystencja: w sam raz, nie za gęsta nie za rzadka.
Moja opinia:
Maseczka znajduje się w wygodnej, charakterystycznej dla tej serii Avonu tubce, z mocnym zamknięciem 'na klik'. Nie ma problemu z otwarciem maseczki, ale zamykanie lubi się pobrudzić podczas jej wydobywania :P Zapach jest trochę chemiczny, nie jest jakiś super - relaksujący, pachnący ale nie przyjemny bardzo też nie jest :D Nakładanie maseczki nie sprawia problemu, konsystencja jest bardzo fajna - nie gęsta, nie rzadka bardzo ją lubię w tych maseczkach :) Zaraz po nałozeniu maseczki na twarz i jak z nią chodzimy - czujemy przyjemny efekt zimna :D Ze zmywaniem jej z twarzy jest trochę zachodu, ale myślę że dla afektów warto. A co do efektów... Skóra tak jak zapewnia producent jest odżywiona, gładka, promienna, przyjemnie matowa, a pory są mniej widoczne. Ale, ale co by nie było za kolorowo - efekt ten nie utrzymuje się na długo, na drugi dzień już raczej znika.
Mimo wszystko myślę, że warto wypróbować tą maseczkę, która jest bardzo wydajna, ale na promocji. Wtedy opłaca się bardziej niż maseczki saszetkowe np. Ziaji - dla porównania. 

Oceniam ją na 4/5. 


Miałyście? lubicie?

Maseczka bierze udział w akcji 'szukamy maseczki idealnej'

Ps1. Jak widzicie wróciłam do poprzedniego sposobu pisania recenzji jest on jak dla mnie wygodniejszy, mam nadzieję że i dla Was też :)
Ps2. Planowałam zmiany na blogu, ale nie wiem czemu na pasek boczny nie można wstawiać obrazków bez tytułu -,- U Was też tak jest? 

Biorę udział w konkursie u Martienn - klik!  i Was zapraszam do brania udziału :) 
Czytaj dalej

Maseczka miodem płynąca od Perfecty - czy okazała sie tą idealną? (4)

Heeej! :)
Witam Was w ten późny wieczór i przychodzę do Was z recenzją odżywczej maseczki Perfecty, bo już koniec kolejnego maseczkowego tygodnia, recenzji jeszcze nie było. Wszystko przez brak czasu, niestety teraz jak zaczęła się szkoła trudno mi znaleźć na cokolwiek czas, dodatkowo łapie mnie chyba mnie jakieś choróbsko :( Mam jednak nadzieje, że w następnym tygodniu uda mi się wcześniej napisać niż w niedzielę :)
A tym czasem przedstawiam Wam maseczkę może nie mlekiem i miodem płynącą ale migdałami i miodem :D
Od producenta:
Maseczka do szybkiej poprawy kondycji szarej cery. Polecana do codziennej pielęgnacji skóry, szczególnie suchej, delikatnej i zmęczonej, bez ograniczenia wieku. Maseczka zawiera ekstrakt z miodu dzikich kwiatów bogaty w minerały i witaminy C, B1, B2, który wygładza, poprawia mikrokrążenie i napięcie skóry oraz nadaje cerze ładny koloryt. Dodatkowo kompleks witamin A, E, F, B6 i B5 oraz zestaw 21 naturalnych aminokwasów energetyzuje i nawilża komórki skóry oraz przeciwdziała procesowi ich starzenia. Oleje z dzikiego szafranu i słodkich migdałów zmiękczają i uelastyczniają, pozostawiając skórę aksamitnie gładką
 Moja opinia:
Maseczka zamknięta jest w saszetce o pojemności 8 ml, mi starczyła mi idealnie na jedno użycie.
Ma ona kremową lekko żółtą konsystencję. Nakładając ją na twarz miałam wrażenie, że jest ona nieco rzadsza od maseczek np. Ziaji, jednak nie spływała z Twarzy więc jest ok.
Po 15 min. tak jak nakazał producent nadmiar maseczki usunęłam wacikiem. I co zauważyłam? Skóra po jej użyciu była nieprzyjemnie lepka - strasznie nie spodobał mi się ten 'efekt', więc po kilku minutach umyłam twarz wodą. I udało się! :D Pozbyłam się lepkiej warstwy :P Jeśli chodzi o efekty to rzeczywiście skóra jest gładka, aksamitna i uelastyczniona, a nawet odżywiona. No ale, ale.. nie jest niestety to efekt długotrwały :(
Jedna z ostatnich kwestii, która pozostałą mi do opisania to zapach - niestety przez mój zakatarzony nos, nie jestem wstanie dobrze ocenić jej zapachu :( Musicie mi to wybaczyć :) Ale jakieś tam migdały wyczułam :) 
Cena tej maseczki to o ile się nie mylę ok. 2 zł. Dostępność jej jest również bardzo dobra.

Podsumowując maseczka ta na pewno nie zostanie tą idealną, nie zrelaksowałam się  do końca przy niej, może przez mój zakatarzony nos. Efekty też nie zadowoliły mnie aż tak, nie spodobała mi się ta lepka warstwa :(
Jednak może kiedyś wrócę do niej po to chociażby ocenić zapach :D
 Na dzień dzisiejszy maseczka dostaje ode mnie 3/5

Maseczka bierze udział w akcji 'szukamy maseczki idealnej'
 A Wy maiłyście okazję ją wypróbować?
Jak się sprawdziła? :)

Na koniec mówię Wam dobranoc :*
I udanego nowego tygodnia, bo pewnie część z Was przeczyta ten wpis rano :)
Czytaj dalej

Denko po raz 4 - sierpień.

Heeej! :)
Tak jak obiecałam wczoraj, dziś przychodzę do Was z spóźnionym sierpniowym denkiem :) Kilka  produktów z denka jeszcze czeka na recenzję - postaram się w miarę możliwości jak najszybciej o nich napisać ;)
Nie jest tym razem dużo pełnowymiarowych kosmetyków, ale za to zużyłam kilkanaście próbek.
Więc zaczynamy! Tak prezentuje się cała gromadka:
I po kolei..
 1. Mleczko łagodzące bebeauty 
Dobrze sprawdzało się w swojej roli - usuwało makijaż, nie podrażniło mnie, ale za to czasami po jego użyciu miałam 'mgłę' na oczach, dlatego nie wiem czy kupię ponownie może wypróbuję czegoś lepszego .
2.Żel-peeling bebeauty (recenzja)
Tani dobry żel, mój biedronkowy ulubieniec - zagościł na stałe w mojej pielengnacji twarzy :)
Kupię ponownie
3. Żel-krem bebeauty 
Kolejny biedronkowy żel równie fajny jak jego kolega, choć nie mam cery wrażliwej to bardzo go polubiłam, dobrze oczyszcza - postaram się napisać recenzję o nim :)
Kupie ponownie.
4. Lekki krem-baza Celia
Jak na razie mój ulubiony krem, miał fajną konsystencję dobrze matowił twarz i ją nawet lekko nawilżał.
Jak znajdę, to kupię ponownie.
 5. Masło Tutti- Frutti - liczi i rambutan
Najlepsze masło ever! :D Zapach przecudowny, dobrze wyczuwalny kilka godzin po posmarowaniu, łatwo się rozsmarowywało i dobrze nawilżało.
Zazwyczaj nie używam tych samych maseł do ciała, ale chętnie wypróbuję inne z tej serii.
6. Żel pod prysznic Balea <3 (recenzja)
Mój pierwszy i mam nadzieje nie ostatni kosmetyk balea - pięknie pachniał, dobrze się sprawował w swojej funkcji
Bardzo chętnie wypróbuję inne kosmetyki balea
7. Zmywacz do paznokci z olejem kokosowym i gliceryną bebeauty
W przeciwieństwie do jego brata sprawował się bardzo dobrze, nie wysuszał płytki, dobrze zmywał lakier, był wydajny i do tego miał bardzo fajną pompkę.
Kupię ponownie
8. Maska do włosów Gliss Kur 
Bardzo fajna maska, włosy po jej użyciu są miłe w dotyku, gładkie i łatwo się rozczesują
Jak tylko spotkam ją gdzieś, to kupię
9. Szampon Natei
Kolejny biedronkowy ulubieniec wśród szamponów, który na stałe gości w mojej łazience.
Już mam inna jego wersję :P

I na koniec próbki i saszetki:
10. Serum kolagenowe
Nie wyrobiłam sobie o nim opinii po tej jego ilości -nie skuszę się na pełnowymiarowy produkt.
11. Maseczka nawilżająca Ziaja (recenzja)
Bardzo fajna maseczka, w dobrej cenie - skóra po jej użyciu jest nawilżona i zmatowiona.
Kupię ponownie.
12. Maseczka anty-stres Ziaja 
Podobnie jak poprzednia maseczka - sprawdziła się u mnie i skuszę się na nią ponownie.
13. Peeling Perfecta
Świetny peeling, dość dobry zdzierak, fajnie oczyszczający buzię. 
Na pewno kupię jeszcze wersję saszetkową i rozejrzę się za pełnowymiarową.
14. Mleczko Nivea do ciała
Po tak malej ilości trudno mi o nim coś więcej powiedzieć, na pełnowymiarowe opakowanie się raczej nie skuszę, ze względu na to że nie ma zapachu określonego tylko charakterystyczne dla tej marki i wolę masła :)
15. Suflet do ciała kawowy
Tym razem zostałam miło zaskoczona zapachem tego produktu, choć nie lubię takich kawowych zapachów to ten mi się spodobał i dość długo utrzymywał sie na ciele - nie wiem czy na dłuższą metę by mi się nie znudził, więc na pełnowymiarowy kosmetyk raczej nie skuszę sie.
16. żel OS - limonkowy
Fajny zapach na lato idealny, nie wiem czy zachęcił mnie na tyle żeby kupić całe opakowanie.

Uff... i to by było na tyle zużyć sierpniowych :)
A jak Wasze denka prezentowały się w minionym miesiącu? Miałyście coś z moich zużytych kosmetyków?

Miłej niedzieli! ;)






Czytaj dalej

Maseczka z glinką z tureckiej łaźni termalnej od Avon - czy okazała się tą idealną? (3)

Heeej :)
W tygodniu nic nie pisałam, a spowodowane to było szkołą, mimo tego że to dopiero początek już mi brakuje czasu. Postaram się w weekend pisać trochę więcej wpisów żebym miała w tygodniu co dodawać :)

A dziś kolejna maseczka do akcji Karoliny :) Tym razem przypomnę Wam maseczkę o której Wam już pisałam, bo nie miałam czasu nawet nowej wypróbować. A jest to maseczka z Avon z glinką z tureckiej łaźni termalnej.
Dokładna recenzje znajdziecie - tutaj.

W skrócie: Maseczka jest w wygodnym opakowaniu, łatwo ją z niego wydostać. Ma bardzo fajny zapach - relaksujący orientalny. Z jej zmywaniem raczej większego problemu nie ma - a jeśli nawet by był to peeling dobrze sobie poradzi z tym ;) Co do działania to fajnie napina skórę twarz - bardzo lubię to uczucie ;D skóra po jej użyciu jest gładka i oczyszczona. Dodatkowo maseczka jest bardzo wydajna, moim zdaniem warto ją wypróbować na promocji ( ok. 9, 10 zł) bo bez promocji cena - 20 zł może trochę odstraszać.
W szczegółowej recenzji nazwalam ją zaczarowaną, bo zasychając fajnie zmieniała kolor :D
Zachęcam Was do wypróbowania tej maseczki, jeśli nie macie skóry wrażliwej :)
Moja ocena -5/5

Maseczka bierze udział w akcji 'Szukamy maseczki idealniej'

A Wy miałyście ja? Jak się sprawdziła?

A jutro mam nadzieje że uda mi się napisać wpis z denkiem, także już dziś zapraszam :)



Czytaj dalej

Maseczka nawilżająca Ziaja - czy okazałą się idealną? (2)

Heej! :)
I mamy 1 września - te wakacje stanowczo za szybko minęły,  nie zdążyłam się nawet ponudzić podczas nich, a tu już koniec. :D Mam nadzieje, że Wy wypoczęliście i dla Was też były one udane ;) A może jeszcze macie przez miesiąc wolne?

A dziś kolejna maseczkowa recenzja, bo już koniec tygodnia a recenzji jeszcze nie było. Tym razem na tapetę idzie nawilżająca maseczka z Ziaji z glinką zieloną.
  Od producenta:
- intensywne nawilża naskórek
glinka zielona nawilżająca - naturalny surowiec z grupy minerałów ilastych, źródło mikroelementów: głównie krzemu (około 35%), glinu (około 13%), żelaza (około 4,5%), magnezu (około 3%) oraz wapnia (około 19%)
- przyspiesza regenerację skóry
ECO-certyfikowany olej Canola - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek.
ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT bogatych w kwasy omega3 i omega6 niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka.
prowitamina B5 - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
- skutecznie wygładza naskórek
ekstrakt z owoców drzewa Tara - bogaty w oligosacharydy, zapewnia długotrwałe nawilżenie skóry. Tworzy naturalny film wzmacniający barierę hydrolipidową, w efekcie doskonale wygładza naskórek.
 
Moja opinia:
Maseczka znajduje się w saszetce o prostym wyglądzie, charakterystycznym dla maseczek saszetkowych Ziai. Jeśli chodzi o jej pojemność to jest to 7 ml, które starcza nam na 1-2 użycia. Ja tym razem nałożyłam jej dość grubą warstwę całą na raz, bo nie chciałam żeby jej resztki walały mi się po szafce :D
 Maseczka ma fajny miętowy kolorek i konsystencję, która nie spływa z twarzy i nie ma problemów z jej nałożeniem. Jednak jak maseczka była już na mojej buźce odczułam lekkie szczypanie, mimo wszystko trzymałam ja jak zaleca producent 15 min, po tym czasie maseczka zaschła na Twarzy i ją zmyłam. I w tej chwili maseczka mnie pozytywnie zaskoczyła - twarz po jej użyciu byłą gładka, oczyszczona i dobrze zmatowiona, na dłuższy czas. Z nawilżeniem już tak dobrze nie było, bo nie poradziła sobie do końca i wieczorem i tak musiałam użyć kremu. Mimo wszytko uważam, ze jest to bardzo dobra maseczka, nie podrażniła mnie, ani nie wyrządziła żadnej krzywdy. Plusem jej też na pewno jest cena - poniżej 2 zł zazwyczaj :)
Oceniam ją na 5/5 

Maseczka bierze udział w akcji 'szukamy maseczki idealnej' 

Ps.  Jak widzicie zmieniłam nieco sposób pisania recenzji - nie dziele ją wcześniej na opakowanie, konsystencję itd, tylko w mojej opinio zawieram wszystkie te kwestie, bo i tak to robiłam wcześniej. Mam nadzieje że ten sposób się Was bardziej spodoba, czy jednak wrócić do poprzedniego sposobu?
Czytaj dalej

To już rok! :)

Heeej! :)
Dziś dość szczególny dzień, tak jak mogliście się domyśleć po tytule - już rok jestem z Wami! :)
Rok temu napisałam dla Was pierwszą notkę, a później kolejne  wpisy - będące z początku dość nie udolne i sama się sobie dziwię jak mogłam tak pisać :D 
Myślę, ze przez ten rok mój styl pisania jednak zmienił się - i to na lepsze, przynajmniej mam nadzieję :) Tak samo jak i tematyka moich wpisów, zakładając bloga nastawiona byłam na głównie tematykę modową, jednak z czasem stwierdziłam, że w tematyce kosmetycznej czuje się się lepiej i bardziej lubię ją od tej modowej. Posty modowe pisane przeze mnie wydawały mi się nudne - że są taką 'zapchaj-dziurą', czego bym nie chciała. Dlatego też teraz piszę głównie o kosmetykach, co nie znaczy, ze wpisy o tematyce DIY, modowe, czy jeszcze inne w ogóle nie będą sie pojawiać - na pewno będą bo wiem, że cześć z Was je lubi :)

A skoro to rok to czas na podsumowania i krótkie refleksje :)
Przez ten rok odwiedziliście mojego bloga ponad 62 000 razy - bardzo cieszy mnie ta liczba :)
Napisałyście 9101 komentarzy - całkiem sporo :)
Mam 545 obserwatorów i 181 na bloglovin' - nigdy bym się nie spodziewała tak imponującej liczby, to właśnie Wy motywujecie mnie do pisania, dzięki Wam i dla Was piszę! :) Zdaję sobie sprawę, ze tylko pewnie połowa z tej liczby odwiedza regularnie mojego bloga, reszta jest tylko kolejną liczbą, ale mimo wszystko dziękuje! ;*
Z tego miejsca w sposób szczególny chcę podziękować też tym najaktywniejszym, czyli moim najlepszym gadułom, czyli:

 Dziękuje raz jeszcze Wam wszystkim za wszystko :)

Na koniec tego dość długiego posta przesyłam każdemu kawałek wirtualnego tortu :D
(źródło zdjęcia)

W komentarzach podzielcie się ze mną opinią na temat mojego bloga - co w nim lubicie, czego brakuje, co byście zmienili i jaka tematyka wpisów najbardziej Wam się tu podoba - będę bardzo wdzięczna za wszystkie cenne uwagi! :)

Czytaj dalej

Etykiety

4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bielenda Biolove catrice celia ciało denko dm efektima elfa-pharm eos essence Eveline Evree Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy Himalaya hity roku Isana Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica lakier do paznokci lemax Lirene liście manuka lovely makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci Organic shop Organique Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do twarzy perfecta pianka do twarzy pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik treaclemoon Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka