Żele Balea z zimowej limitki 2016 - moje pierwsze wrażenia..

Heej! :)
Jak tam po świętach? Mam nadzieję, że odpoczęłyście i spędziliście je rodzinnie :) 

Nie tak dawno stałam się szczęśliwą posiadaczką żeli pod prysznic Balea z zimowej limitki. Jak wiecie była to jedna z pozycji na mojej kosmetycznej liście chciejstw, więc bardzo się ucieszyłam z niespodzianki jaką sprawiła mi Kornelia :)
Stwierdziłam, że dzisiaj będzie idealny moment na podzielenie się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami odnośnie tych żeli, skupiając się głównie na ich zapachach. Zwłaszcza, że widziałam już na stronie dm-u pierwsze żele z wiosenno - letniej limitki...
Jeśli jesteście ciekawe jak oceniam zapachy z tej serii - zapraszam dalej :)
Każdy z żeli znajduje się w plastikowym opakowaniu 300 ml. Grafika odzwierciedla zapachy jakie kryją się w opakowaniach - już ona kusi nas do wypróbowania żeli :D W kwestii działania wypowiem się na podstawie innych żeli, których wcześniej miałam okazję używać - te czekają jeszcze w zapasach :) Żele jak to żele spełniają swoją funkcję, czyli dobrze myją nie wysuszając przy tym zbytnio skóry. Właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam, ale nie oczekuję ich, bo od tego są balsamy.. Ale najważniejszym atutem tych żeli są zdecydowanie zapachy i teraz właśnie postaram się każdy z nich jak najlepiej Wam przybliżyć. Chociaż nie jestem zbyt dobra w opisywaniu zapachów :D
COOL BLOSSOM, czyli połączenie mrożonych kwiatów wanilii (chociaż spotykałam się z opisem, że są to kwiaty neroli, czy moreli - dla mnie wanilia po prostu :D) i czerwonej pomarańczy. Zapach jest kwaśny, ale przełamany słodyczą wanilii. Chociaż na prowadzenie wysuwa się zdecydowanie pomarańcza :) Mi osobiście przypomina trochę cukierki owocowe. Ogólnie jest bardzo ładny. Chociaż w sumie jego najmniej chciałam z całej limitowanej trójki to spodobał mi się :D
FROST FLOWER to z kolei zapachowy duet mrożonych kwiatów róży i marakui. Niestety nie wyczuwam tu ani jednego, ani drugiego zapachu. Róży tam na pewno nie czuje, co do marakui - też zapach nie kojarzy mi się z tym owocem.. Jak dla mnie pachnie on dość specyficznie, trochę 'męsko' - osobiście lubię takie zapachy więc ten wariant też bardzo mi się podoba :) Aczkolwiek, jeśli ktoś oczekuje woni obiecanej przez producenta może być zawiedziony.
 FROZEN BREEZE, czyli mrożone maliny i fiołki. Słodki zapach, gdzie główną rolę gra zapach malin, jednak nie jest on taki typowy jak malinowych żelach pod prysznic. Określiłabym go jako trochę taki kwiatowy, trochę zimowy właśnie. Kojarzy mi się z malinową mambą - jest chyba moim faworytem! :)
 Ogólnie oceniam tą zimową limitkę na bardzo udaną :) Zapachy nie są oczywiste, trudno moim zdaniem znaleść u nas ich polskie odpowiedniki. Trudno też mi określić który jest najlepszy, chyba właśnie malinowo fiołkowy, ale wszystkie 3 pachną cudnie! :) Jak macie tylko okazję je kupić to ani się nie zastanawiajcie, bo zdecydowanie warto je wypróbować. Najbardziej udana seria Balea jak do tej pory dla mnie :)

Skusiłam Was? Który wariant najbardziej chciałybyście wypróbować? A może już miałyście okazje? :)
Czytaj dalej

Mini recenzje cz.2 - Balea | Palmolive | Farmona.

Cześć :)
Ostatnie tygodnie były dość pracowite i coś czuje, że cały semestr na uczelni taki będzie.. :D Ale na szczęście już praktycznie mamy święta, więc trochę odpocznę. Postaram się też częściej w miarę możliwości udzielać się na Waszych blogach :) 
Tymczasem chciałam napisać dla Was o trzech kosmetykach, które wydają mi się dość ciekawe i warte wspomnienia o nich co nieco.. Może nie na tyle, żeby poświęcać im cały wpis, dlatego postawiłam na post zbiorczy - kolejny z serii mini recenzji :) 
Będzie o dwóch produktach pod prysznic i jednym do włosów. Każdy z nich wzbudził we mnie inne odczucia - jeśli jesteście ciekawe moich opinii zapraszam dalej :)

Odżywka do włosów - Balea
Produkt znajdujemy w plastikowym opakowaniu o pojemności 300 ml, stającym 'na otwarciu' - co jest bardzo wygodne jak dla mnie. Dzięki temu możemy wydobyć produkt do końca, a pod światło kontrolujemy też ilość zużytego produktu. W tej kwestii nie ma do czego się przyczepić - dalej jest już niestety gorzej.. Zapachowo produkt nie powala, nie jest ani po części tak ładnie pachnący jak żele tej firmy. Dopasowałabym go do kategorii tych 'babcinych' nieco - ale wiadomo, że jest to sprawa indywidualna ;) Jeśli chodzi o działanie pielęgnacyjne to też bez szału. Produkt nie robi praktycznie nic, jedynie co to ułatwia rozczesywanie.. Nie wygładza włosów, a wręcz przeciwnie zdarzało mu się je puszyć.. Chyba jednak do odżywek do włosów Balea się nie przekonam. Chociaż podobno lepiej sprawdzają się do mycia - przetestuje ją w ten sposób i dam Wam znać :)
Dostępność - drogerie niemieckie dm, sklepy internetowe. Cena w zależności od tego gdzie kupujemy, ale poniżej 10 zł.

Żel pod prysznic peelingujący - Palmolive
Żel kupujemy w sporym dość opakowaniu - 500 ml. Pierwsze co początkowo zauroczyło mnie w tym produkcie to zapach - słodki, ale zarazem owocowy. Początkowo, bo potem pod koniec opakowania zaczął mnie już nudzić i męczyć. Producent informuje nas, że jest to żel z peelingiem --> średnio spodobało mi się takie rozwiązanie. Sam żel jest dość gęsty i zawiera sporo dość ostrych drobinek. Do stosowania solo były dla mnie za ostre - nieprzyjemnie drapały.. Ale do stosowania na gąbkę/myjkę jako zwykły żel był całkiem okej :) Podsumowując - jako żel sam w sobie nie był zły, natomiast w kwestii działania peelingującego wolę zwykłe peelingi :)
Dostępność - bardzo dobra Rossmann, hebe, natura, a nawet mniejsze sklepiki :) Cena bez promocji - ok. 10-12 zł.

Kremowy peeling Tutti frutti - Farmona
Nie jest to pierwszy peeling tej firmy, bo mam już swoje ulubione wersje zapachowe tej serii. Jednak w takiej większej buteleczce kupiłam go pierwszy raz ;) Czym różni się od poprzedników jakie stosowałam? Mam wrażenie, że jest gęstszy i odrobinę mniej peelingujący.. Chociaż jeśli chodzi o drugą kwestię to może tylko mi się tak wydaje, bo tak czy siak jestem całkiem zadowolona :D Zapach także przypadł mi do gustu - określiłabym go jako taki kwaskowaty, owocowy. Wyraźnie czuć liczi, które nie tak dawno próbowałam po raz pierwszy. Co do rambutana trudno mi ocenić, bo nie znam tego zapachu. Ogólnie jak zawsze Farmona mnie nie zawiodła :)
Dostępność - Rossmann itp. Cena ok. 10 zł, na promocji mniej.

Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Jak się u Was sprawdziły? :)
Czytaj dalej

Skarpetki złuszczające L'biotica - jak się sprawdziły i czy zadziałały!?

Hej, hej :)
W komentarzach pod postem z nowościami wiele z Was było ciekawych skarpetek złuszczających, więc dzisiaj postanowiłam napisać o nich kilka słów :) Na samym początku dodam, że było to moje drugie spotkanie z tego typu produktem. Pierwsze skarpetki miałam z firmy Marion i nie sprawdziły się wcale - nie działały, a przeciwnie uczuliły. Kiedy kupiłam więc skarpetki L'biotica nie liczyłam na wiele - czy zaskoczyły mnie pozytywnie swoim działaniem? Dowiecie, się czytając ten wpis :)
Produkt kupujemy w papierowym 'kartoniku'. Znajdują się na nim wszystkie potrzebne nam informacje, jak informacje o działaniu, stosowaniu czy składzie.
 Skarpetki znajdują się dodatkowo w osobnym opakowaniu. Każda z nich jest nasączona płynem, co bardzo mi odpowiada. Takie rozwiązanie jest o wiele lepsze od skarpetek w formie cienkiej folii, do której wlewamy dopiero płyn - jak było w wypadku tych od firmy Marion.
Przechodząc już do najważniejszego czyli działania :) Producent zaleca stosować skarpetki od 60 do 90 minut, ja nałożyłam je o ile dobrze pamiętam nawet na 2 godziny, bo oglądałam film. Chyba jest to najwygodniejsze rozwiązanie, bo nie chodzi się w nich za wygodnie :D
Już po kilku dniach było widać, że coś się dzieje, a po tygodniu skóra złuszczała się już tak porządnie :D Już po całym zabiegu widać wyraźną różnicę, skóra jest miękka i pozbawiona jakichkolwiek zrogowaceń. Nie wystąpiło też żadne uczulenie, jak po tych z Mariona. 
Jak dla mnie takie skarpetki są super rozwiązaniem od czasu do czasu zwłaszcza, że ich koszt jest stosunkowo niski. Sama nabyłam je za ok. 12 zł na promocji. Podobno właśnie te z L'biotica są najtańszymi na rynku - nie ma więc co przepłacać, skoro świetnie działają :)

Miałyście je? Sprawdziły się? 
A może miałyście do czynienia ze skarpetkami innych firm? - Podzielcie się swoją opinią koniecznie :)


Czytaj dalej

Duet do włosów elfa-pharm, czyli walki z wypadaniem część kolejna...

Cześć :)
Jak wiecie już od jakiegoś czasu walczę z wypadającymi włosami. Zaczęło się w okolicach matury i trwa do teraz, chociaż już opanowałam to po części :) Przez cały luty używałam duetu od elfa-pharm - balsamu i szamponu, który miał właśnie zatrzymać wypadanie i przyśpieszyć wzrost włosów.. Pokładałam w nim duże nadzieje - jak się sprawdził? :)
Oba kosmetyki kupujemy w białych kartonikach, w których dopiero znajdujemy buteleczki z odzywką/szamponem. Opakowania nie wiem jak Wam, ale mi przypominają typowo apteczne produkty :) Odżywka znajduje się w białej tubce, w której pod światło można kontrolować zużycie produktu. Natomiast szampon jest w brązowej, ale przeźroczystej buteleczce - bez problemu można kontrolować więc ile produktu mamy do zużycia jeszcze :)
Pojemność obu produktów to 200 ml. Oba produkty zamykane są też na zatrzask, a otwory są na prawdę niewielkie - nie ma problemu z zbyt dużą ilością kosmetyku :) 
Zapach obu produktów do włosów jest typowo ziołowy i dość intensywny. Czuć go nawet następnego dnia, utrzymuje się do kolejnego umycia na włosach. Mi to nie przeszkadza jakoś szczególnie, bo mimo wszystko jest to jak dla mnie dość przyjemna woń :) Ale zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim się spodoba..
Jeśli chodzi o konsystencje to szampon jest przeźroczysty i rzadki, balsam jest lekki i nie tak gęsty jak np. maski kallosa :) Bliżej mu właśnie do odżywki, niż maski. Mała ilość szamponu wystarczy już do umycia włosów, natomiast odżywki sobie szczególnie nie żałuje. Potrzeba mi jej trochę, żeby pokryć moje dość długie, chociaż cienkie włosy :D Co przekłada się też na wydajność - odżywka skończyła się jakoś w większej połowie lutego (koło 20 pewnie), szamponu używałam kilka dni dłużej.. Ale jak na taką pojemność i moje codzienne mycie włosów i tak jest nieźle moim zdaniem :)
Jeśli chodzi o szampon to dobrze myje on włosy, mała ilość wystarczy do wytworzenia sporej ilości piany. Dokładnie usuwa zanieczyszczenia, nawet olej. Zdarza się się mu plątać włosy, więc warto użyć po nim odżywki. Aczkolwiek kilka razy zapomniałam o niej, a i tak włosy prezentowały się całkiem nieźle :)
Balsam - maska doskonale uzupełnia działanie szamponu. Po jego użyciu włosy są mięciutkie i mega gładkie, dobrze dociążone, ale nie obciążone. Do tego sypkie i wygładzone. Nie miałam też problemu z ich rozczesaniem.
Cały duet przypadł do gustu moim włosom, po jego stosowaniu wyglądały na prawdę dobrze. Nie pamiętam w sumie kiedy tak dobrze wyglądały po użyciu tylko szamponu + odżywki :D Były też odbite od nasady, nie przyklapnięte. Jeśli chodzi o wypadanie to na szczotce, było zdecydowanie mniej włosów. Ale nie do końca mogę obiektywnie stwierdzić, czy to dzięki tym produktem, czy tabletkom na wypadanie, które też stosowałam. Podobnie ze wzrostem - owszem pojawiło się sporo 'baby hair-ków', ale to akurat raczej sprawka wody brzozowej. Mimo to bardzo polubiłam się z tymi produktami, za wygląd włosów jaki pozostawiały po ich użyciu :)
Zapomniałabym o dostępności - dostaniecie je na pewno w Rossmannie i naturze, w hebe też powinny być :) Raczej nie ma problemu z ich kupnem, bo widziałam je nawet w mniejszych drogeriach.. Cena szamponu w cenie regularnej to 12 zł, a maski - 13 zł, na promocji można zdobić je taniej :)

Znacie te produkty? Jak u Was się sprawdziły? :)
Może macie swoje sprawdzone produkty na wypadanie, które możecie mi polecić? 

Czekam na Wasze komentarze, a sama zabieram się do roboty, bo mam sporo rzeczy do zrobienia na uczelnie :)
 Miłego weekendu wszystkim! :)
Czytaj dalej

Pierwsze denko w nowym roku - styczeń, luty (17).

Heeej :)
W minionym tygodniu znalazłam trochę czasu i przy okazji dobrego światła przed zajęciami i zrobiłam zdjęcia do dzisiejszego wpisu. Tak jak obiecałam ostatnio zapraszam Was na pierwsze zużycia w nowym roku z dwóch miesięcy :)
Tym razem jest sporo fajnych produktów, więc zapraszam do czytania, jeśli jesteście ciekawe.. :)
 1. Balsam-maska łopianowa do włosów
Jedno z zaskoczeń i ulubieńców w tym denku! :) Bardzo przypadł mi do gustu, chociaż średnio może wpływał na wypadanie to super działał na moje włosy. Odżywiał je, dociążał, ułatwiał rozczesywanie - po jego użyciu były one miękkie i wyglądały na prawdę dobrze. Będę wracać do niego na pewno, bo jest jednym z niewielu produktów, które nie wymagają dużej ilości czasu, a świetnie działają :)
2. Szampon do włosów łopianowy
Stosowałam go razem z powyższą maską w duecie. Tak jak i ona świetnie działał na moje włosy i dobrze je oczyszczał :) Postaram się o tym duecie jeszcze coś napisać, ale podobnie jak w wypadku balsamu - ulubieniec do którego będę wracać! :)
3. Szampon do włosów Barwa - skrzyp polny
To już kolejna jego buteleczka - bardzo go lubię, ma też wpływ na mniejsze wypadanie włosów :) Jeszcze nie raz zapewne przewinie się przez moją łazienkę..
4. Szampon babydream
Ta nowsza wersja 'z lwem' była na pewno lepsza niż ta starsza - klasyczna. Jednak mam mieszane uczucia co do nich - nie wiem czy jeszcze się spotkamy. Moje włosy wolą raczej jednak te 'mocniejsze', dobrze oczyszczające szampony..
5. Miniaturka szamponu nie znanej mi marki
Trudno cokolwiek powiedzieć po takiej ilości produktu, ale był całkiem przyzwoity :)
6. Żel pod prysznic Balea - mleko i miód
Zapach może nie był jakiś szałowy, ale mimo wszystko przyjemny - z przyjemnością sięgałam po niego :) Idealny na zimę, na lato wolę bardziej owocowe zapachy.. Do tej wersji nie wiem czy wrócę, ale w zapasach czekają kolejne zapachy ♥
7. Żel pod prysznic YR - czarne owoce
Tutaj spodziewałam się całkiem innego zapachu i lekko się rozczarowałam.. Może nie był brzydki, ale liczyłam na coś lepszego, nie spodobał mi się jakoś szczególnie. Miał do tego drobinki brokatu, więc w większości służył mi jako mydło do rąk.
8. Peeling cukrowy Green Pharmacy - róża i zielona herbata
Pozytywne zaskoczenie! :) Dobrze działał, przyjemnie pachniał i nawet warstwa jaką zostawiał nie była tak denerwująca. Przyjemniaczek, więcej o nim tutaj.
9. Pianka peelingująca pod prysznic Organique - koktajl owocowy
Kolejny ciekawy produkt prysznicowy.. Ładnie pachniał - trochę jak cukierki pudrowe z dzieciństwa (:D) i miał ciekawą konsystencję. Może w kwestii działania nie był szczególnie dobrym zdzierakiem, ale dwie wcześniej opisane kwestie jak dla mnie to wynagradzają :)
10. Balsam do ciała organique - granat i nasturcja 
Dobrze nawilżający i przede wszystkim przepięknie pachnący balsam :) Do tego lubiłam go za opakowanie i wygodną formę aplikacji. Cieszę się, że mogłam go wypróbować, bo sama zapewne nie kupiłabym go :)
11. Dwufazowy zmywacz bebeauty
Mam do niego mieszane uczucia niby był super, bo nie wysuszał płytki paznokcia, ani skórek. Do tego nie miał tak mocnego zapachu jak inne zmywacze, nie śmierdział tak jak one.. Jednak, żeby zmyć lakier trzeba było dobrze wymieszać dwufazową formułę, inaczej szło to opornie czasami.
12. Krem do rąk rosyjski - rumiankowy
Zapach może nie był jakiś zachwycający jednak działał bez zarzutu - nawilżał i szybko się wchłaniał :)
13. Rosyjska maseczka do twarzy - dziegciowa 
Nie przebiła może mojego ulubieńca z glinką niebieską, ale dobrze działała. Po jej użyciu skóra była dobrze oczyszczona i jakby bardziej promienna :) Ogólnie lubię te rosyjskie maseczki, więc już kolejne próbuję :)
14. Płyn micelarny - Eveline
Działał bez zarzutu - nie podrażniał, dobrze oczyszczał. Ale mam już swoich ulubieńców w tej kategorii więc nie jestem pewna czy wrócę do niego jeszcze :)
15. Puder transparentny - my secret
Od mojego pierwszego spotkania z pudrem transparentnym praktycznie nie rozstaję się z tą formą, mieniam tylko marki. Ten był bodajże ryżowy - dobrze matowił cerę, raczej nie bielił.. Był dość przyzwoity, chociaż nie wyróżnił się jakoś szczególnie na tle innych marek już wypróbowanych przeze mnie :)
16. Płatki Isana
Po wielu opakowaniach płatków z biedronki - zdradziłam je z nimi.. I wiecie co? Jak dla mnie są jeszcze lepsze od carea z biedronki, których zawsze używałam. Ale podobno miały być wycofane?
17. Lakier GR - wow 12
Zużyłam praktycznie do końca - nie dało się już tą końcówką malować.. Bardzo lubiłam ten odcień różu na tyle, że skuszę się chyba na kolejną buteleczkę.. Do tego ta seria ma bardzo wygodny pędzelek.
18. Lakier wibo
Pamiętacie tą kolekcję blogerską!? :D Lubiłam ten odcień - chociaż z wysychaniem nie było najlepiej to i tak zużyłam praktycznie go całkowicie..
19. Tusz do rzęs miss sporty
Swego czasu pojawił się w ulubieńcach (z rok temu chyba).. Nie był zły, bo dawał fajny efekt na rzęsach - dobrze je wydłużając. Ale miał tak nie wygodną dla mnie szczoteczkę - nie dość że dużą to jeszcze nie silikonową --> trudno było mi się do niej przyzwyczaić. Nie kupię dlatego ponownie, ale sam w sobie nie był zły :)
20. Fluid bebeauty
Swego czasu używałam namiętnie tych podkładów, ale poznałam kilka dużo lepszych (w tym jednego ulubieńca), że już do nich nie wrócę. Przestał mi też odpowiadać kolor - chociaż może na lato byłby okej..? :)

Podsumowując: Na 20 produktów: 8 produktów bardzo miło wspominam - w większości na tyle by kupić ponownie, 6 z nich było średniakami, albo byli bardzo dobre w działaniu, ale przez dostępność ich raczej do nich nie wrócę, a 6 nie przypadło mi do gustu lub po prostu mam lepsze zamienniki dla nich - jakichś szczególnych bubli nie było tym razem :)

Znacie coś z zużytych przeze mnie produktów? Jakie macie o nich zdanie? 

Ps. Dziewczyny z okazji naszego dzisiejszego święta życzę Wam wszystkiego co najlepsze! :)

Czytaj dalej

Przegląd kulturalny - luty.

Heej! :)
Nowy semestr zaczął na studiach się dość pracowicie. Dlatego nie mam już tyle wolnego czasu ile bym chciała.. Mimo tego będę starała się do Was zaglądać (chociaż nie zawsze może uda mi się komentować wpisy) i od czasu do czasu napisać coś dla Was :) Na napisanie czeka też projekt denko - jak tylko znajdę więcej czasu to postaram się go przygotować..
Tymczasem zapraszam Was na comiesięczny przegląd kulturalny.. Jest tego sporo, bo przez większą część lutego miałam jeszcze wolne, więc bez przedłużania zaczynam :)

Muzyka
 Video - Alay
Nowość pd zespołu video - początkowo nie przypadła mi do gustu, ale już się przekonałam do niej :)

 SYML - Where's My Love ♥
Piosenka z serialu, który właśnie w lutym zaczęłam oglądać --> bardzo mi się spodobała ♥

 Lukas Graham - 7 years
Zawsze jak leciał w radiu ten kawałek to byłam ciekawa co to takiego - ma w sobie coś takiego 'hipnotyzującego' :D

Alan Walker - Faded 
Kolejna pozycja z radia, która wpadła mi w ucho.

Filmy

http://www.filmweb.pl/film/Inna+kobieta-2014-687690
Inna kobieta
Carly odkrywa, że jej wymarzony mężczyzna  ma żonę, która wkrótce ją odwiedza. Kobiety zaprzyjaźniają się i łączą siły, by dokonać zemsty.
Dość przyjemny, lekki film, nie wymagający większego skupienia - idealny na niedzielny wieczór :)

http://www.filmweb.pl/Milosc.Na.Zamowienie
Miłość na zamówienie
Rodzice Trippa pragną, by ich 35-letni syn w końcu się usamodzielnił. Podstępem wprowadzają w jego życie kobietę idealną - Paule. 
Mówiąc szczerze, nie do końca podobał mi się ten film - przeciętniak, który pod koniec już się mi dłużył. Może nie był najgorszy, ale widziałam lepsze komedie romantyczne :)

http://www.filmweb.pl/film/Karbala-2015-672274
 Karbala
Rok 2004, siedziba władz lokalnych w irackiej Karbali, City Hall, zostaje zaatakowana przez Al-Kaidę  i sadrystów. Grupa polskich i bułgarskich żołnierzy odpiera kolejne ataki.
Po seansie zgodnie z bratem stwierdziliśmy, że liczyłyśmy na coś lepszego. Nie oznacza, że był on zły - przeciwnie dobrze zrobiony z film z 'efektami specjalnymi'. Może przez tyle pozytywnych opinii i nagłośnienie filmu czuliśmy lekki niedosyt.. :)

http://www.filmweb.pl/film/Chemia-2015-580746
 Chemia
Niezwykła miłość dwójki młodych ludzi balansujących na granicy życia i śmierci..
Gdy zobaczyłam zwiastun tego filmu pomyślałam, że to będzie coś dobrego - kolejna udana polska produkcja. Po obejrzeniu trochę się zawiodłam - nie bardzo, ale jednak.. Mam wrażenie, że historia opowiedziana została zbyt 'płytko', zbyt powierzchownie - czegoś mi zabrakło. Dużo filmów w tej tematyce widziałam, ten nie plasuje się jakoś wysoko, jednak w skali od 1 do 10 dostał ode mnie 7. Był więc mimo wszystko dobry (chyba najlepszy film lutego) - warto go obejrzeć :)

http://www.filmweb.pl/film/Ma%C5%82y+Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99-2015-602026
 Mały książę
Mały książę opowiada swoją historię pilotowi, którego samolot rozbił się na Saharze..
Książkę, na podstawie której powstał film uwielbia wiele osób. Ja też mam do niej duży sentyment zresztą :) Film niestety nie dorasta jej do pięt jak dla mnie - miałam wrażenie, że historia z książki została bardzo okrojona w filmie. Można obejrzeć, chociaż zdania są podzielone na jego temat jedni filmem się zachwycają, inni sa rozczarowani.. :)
http://www.filmweb.pl/film/Beyond+the+Lights-2014-718915
 Beyond the Lights
Utalentowana, młoda piosenkarka u szczytu sławy zmaga się z presją swojego sukcesu..
Dosyć przyzwoity, lekki film.. Więcej o nim nie napiszę, bo jakoś szczególnie historia w nim zawarta mnie nie zachwyciła..

 Serial
Teen wolf
Po ugryzieniu przez wilkołaka zwyczajny nastolatek odkrywa, iż posiada ponadnaturalne umiejętności..
Gdybyście kilka lat temu mi powiedziały, że tak zaciekawi mnie ten serial - nie uwierzyłabym.. :D Jednak z racji większej ilości wolnego skusiłam się na jego obejrzeniem. Nie żałuje - wciągnął mnie na tyle, że przez luty nadrobiłam wszystkie zaległe sezony i teraz oglądam je na bieżąco. Nie jest może najambitniejszy, ale w każdym odcinku coś się dzieje, więc oglądanie zdecydowanie wciąga i nie nudzi on :) Obsada też jest całkiem niezła (jeden z moich ulubionych aktorów - Dylan <3) - więc polecam Wam jeśli szukacie dobrego serialu do obejrzenia po ciężkim dniu :)

Książki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/254758/dziewczyna-z-pociagu
 Dziewczyna z pociągu
Książka o której słyszał chyba dosłownie każdy.. :) Ja też pokusiłam się o jej przeczytanie, chyba głównie przez polecenie Kinga widniejące na okładce książki. Pomysł na książkę był na prawdę niezły, ale chyba nie do końca dobrze zrealizowany. Jak dla mnie nie jest to dobry dreszczowiec, trzymający w napięciu. Przeciwnie - jak dla mnie brakowało budowania napięcia, przez pierwsze 100 stron w sumie nie dzieje się nic szczególnego, akcja kręci się ciągle wokół tego samego wątku. W końcówce brakuje też takiego zaskoczenia, bo autorka na tacy podaje nam kto jest mordercą. Dla mnie przerost formy nad treścią - za dużo szumu, a sama książka przeciętna. Jednak wiem, że tą pozycję kocha się, albo nienawidzi --> może akurat Wam bardziej przypadnie do gustu. Ja jestem nieco rozczarowana :)

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/252287/girl-online
Girl online
Kolejna znana książka zagranicznej youtuberki. Mocno przewidywalna, niezbyt ambitna - nie spodobała mi się. Nie spodziewałam się niczego szczególnego, więc nie zawiodłam się zbytnio. Chyba po prostu wyrosłam z tego typu książek... Ale myślę że spodoba się ona młodszym osobom np. w wieku nastoletnim :)

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253475/kochajac-pana-danielsa
Kochając Pana Danielsa
Nie znalazłam chyba ani jednej negatywnej opinii o tej książce! Wręcz przeciwnie wiele osób nazywało ją swoją ulubioną. Zachęcona więc tymi opiniami sięgnęłam po tą pozycję i... nie jestem ani trochę zawiedziona! :) Książka ma w sobie to 'coś', nie sposób przejść koło niej obojętnie. Czyta się ją bardzo szybko, aż trudno się od niej oderwać. Należy do tych pozycji, które czyta się przeżywając losy bohaterów razem z nimi. Jeśli jeszcze nie czytałyście to bardzo Wam polecam - u mnie jako pierwsza w tym roku trafia na listę ulubionych :)

Znacie coś? Podzielacie moją opinię? Co ciekawego czytałyście/widziałyście w minionym miesiącu? - Podzielcie się koniecznie swoimi typami :)

Czytaj dalej

Etykiety

4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bielenda Biolove catrice celia ciało denko dm efektima elfa-pharm eos essence Eveline Evree Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy Himalaya hity roku Isana Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica lakier do paznokci lemax Lirene liście manuka lovely makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci Organic shop Organique Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do twarzy perfecta pianka do twarzy pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik treaclemoon Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka