Przegląd kulturalny - lipiec.

Heeej :)
Jeden z moich ulubionych miesięcy dobiega końca.. Jego ostatni weekend to idealny czas na podsumowanie go kulturalnie :) Lipiec minął mi bardzo szybko - pewnie głównie za sprawą praktyk.. Z jednej strony był on pracowity, ale z drugiej znalazłam też czas na obejrzenie czegoś, czy przeczytanie książek. Był on dla mnie udany - kulturalnie też zresztą :D Mam sporo filmowych perełek z różnych gatunków do pokazania Wam, więc zapraszam dalej nie przedłużając już :)

Muzyka

Lemon - AKE ♥
Daaaawno już nie umieszczałam w przeglądach żadnej piosenki mojego ulubionego zespołu.. Ostatnio znowu zasłuchiwałam się w lemon'owych piosenkach non stop, a AKE zawsze kojarzy mi się jakoś wakacyjnie :)

Grzegorz Hyży - Pod wiatr
Nowość od Hyżego, którego w sumie już dawno nie słuchałam - wpada w ucho :)

Imagine Dragons - Not today ♥♥♥
Przepiękna piosenka ze świetnego soundtracku do filmu 'Zanim się pojawiłeś'.

Filmy
http://www.filmweb.pl/film/Zanim+si%C4%99+pojawi%C5%82e%C5%9B-2016-723705
Zanim się pojawiłeś ♥
Dziewczynę z małego miasteczka zaczyna łączyć więź ze sparaliżowanym mężczyzną, którym się opiekuje.
Na sam początek prawdziwa perełka! Film chciałam zobaczyć jak tylko wiedziałam, że pojawił się w kinach. Jest to wyciskacz łez, ale jaki...! Dopracowany od początku do samego końca - wspaniały dobór aktorów, którzy jak dla mnie idealnie zagrali swoje rolę. Sama bardzo lubię po roli w 'love rosie', a Emilia zagrała taką kochaną, uroczą osobę - takiego 'promyczka' w tym filmie, potrafiła nie raz rozbawić, od razu ją polubiłam :) Do tego cudowny soundtrack nadający klimat filmowi i piękna sceneria.. To wszystko sprawia, że film przeżywa się z bohaterami i zostaje on w naszej pamięci, głównie pewnie za sprawą końcówki.. Ciekawa jestem swoją drogą co o niej myślicie, jeśli już oglądałyście ten film? :)
Fajne jest też to, że oprócz wzruszenia jakie pewnie wywołał u większości z nas, jest też na prawdę wiele zabawnych momentów. U mnie trafia on na listę ulubionych filmów i na pewno obejrzę go jeszcze nie raz. Dodam, że nie oceniam tutaj odwzorowania książki, bo ją dopiero czytam.. Tak czy siak, film jednym słowem jest FENOMENALNY i bardzo Wam go polecam! :)

http://www.filmweb.pl/film/Wiek+Adaline-2015-592843
Wiek Adaline
Historia urodzonej na początku XX wieku młodej kobiety, która na wskutek wypadku przestaje się starzeć. Gdy poznaje mężczyznę, zaczyna rozważać wyjawienie sekretu swojej nieśmiertelności.
Dłuuugo zabierałam się na ten film.. W sumie nie wiem czemu, bo podobał mi się :) Niespotykana historia wciągająca widza, wspaniały dobór aktorów sprawiają, że zdecydowanie warto go zobaczyć! :)
http://www.filmweb.pl/film/Zwierzogr%C3%B3d-2016-703836
Zwierzogród
Żyjący z drobnych przekrętów szczwany lis i pierwszy w historii królik zatrudniony w policji, łączą siły, by rozwiązać pewną zagadkę kryminalną.
Dawano nie oglądałam animacji, ale jak zobaczyłam ją 69 miejscu w top 500 filmwebu i 1 jeśli chodzi o film animowany nie mogłam sobie odpuścić :D Co więcej oglądałam ją z zaciekawieniem 'dużego dziecka' i zaraz obok 'Krainy lodu' jest to moja ulubiona bajka :D Zresztą oba te filmy zostały stworzone przez tych samych twórców. Jak to bajki Disneya, ta też wnosi jakąś 'naukę' ze sobą, rozbawiając widza w wielu momentach :) Dodatkowo jest w niej kilka scen nawiązujących do kultowych filmów czy seriali, np. Ojca Chrzestnego.  Też fajna sprawa, bo nie spotkałam się z czymś takim wcześniej. Polecam bardzo Wam tą produkcję, bo zarówno dzieci jak i dorośli z niej coś wyciągnął :)

http://www.filmweb.pl/Siedem
 Siedem
Dwóch policjantów stara się złapać seryjnego mordercę wybierając swoje ofiary według specialnego klucza.
Razem z bratem postanowiłam nadrabiać filmowe zaległości z top 500 filmwebu :D Na początek skusiłyśmy się na kryminał (swoją drogą ostatnio polubiłam bardzo ten gatunek) z miejsca 13. Co wyróżnia tą pozycję to na pewno nietypowy pomysł na fabułę. Ciekawi i intryguje widza od samego poczatku, trzymając go w napięciu do samego końca - a końcówka też w sumie nietypowa.. :) Nie dziwie się, że znalazł się on wysoko w rankingu, bo zdecydowanie jest wart polecenia. Kojarzy się mi w sumie z ziarnem prawdy, chociaż nie są one do końca jakoś podobne bardzo do siebie. Jak nie widziałyście jeszcze i lubicie takie klimaty to polecam! :)

http://www.filmweb.pl/film/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87+pod+gwiazdami-2015-745401
Miłość pod gwiazdami
30-letnia studentka zaprzyjaźnia się z dziewczynką, która niedawno straciła matkę. Znajomość ta pomaga kobiecie dorosnąć.
Bardzo fajny, ciepły film idealny na leniwy wieczór. Chociaż zakończenie do przewidzenia jak to bywa w filmach tego gatunku to warto zobaczyć, bo można wyciągnąć też z niego jakieś wnioski. Ma 'głębsze dno' jak ja to mówię :D Także polecam! :)

http://www.filmweb.pl/Niewidzialny
Niewidzialny 
Nastoletni Nick zostaje dotkliwie pobity. Będąc w stanie zawieszenia między życiem i śmiercią, niewidoczny dla nikogo, obserwuje poczynania swojej matki, przyjaciół i wrogów.
Film przypadkowo obejrzany w telewizji, mój pierwszy w sumie w takiej tematyce.. Na plakacie widnieje jako thriller, a na filmwebie z kolei jako dramat, fantasty - dla mnie podchodzi bardziej pod dramat. Przyjemnie się go oglądało, nie jest może bardzo wymagający, bo wyszłam na kilka minut w środku filmu, a i tak wiedziałam co się dzieje ;) Taki przyjemniaczek, kolejna pozycja w dzisiejszym zestawieniu warta obejrzenia, sama od początku do końca oglądałam go z zaciekawieniem :)

Książki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/297208/ugly-love
Ugly love
Autorki tej książki nie trzeba nikomu chyba przedstawiać.. Jej poprzednia powieść Hopeless przyniosła jej sławę. O ile tamta pozycja była całkiem ciekawa (ale bez większego zachwytu, jaki udzielał się części czytelników), to ta wypadła dla mnie gorzej.. Jest ona pisania z perspektywy głównie dwóch osób - Tate i Milesa. Co szczególnie mi się nie spodobało to odrobinę prymitywny język.. Zabrakło mi czegoś w tej lekturze, jednak nie była zła - całkiem fajnie się ją czytało. Końcówkę książki w sumie najmilej wspominam :) Nie jest to na pewno moja ulubiona książka, ale też nie jest jakoś bardzo źle.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/245775/cztery-sekundy-do-stracenia
 Cztery sekundy do stracenia
Typowa książka o bohaterach 'z przeszłością', pojawia się w niej też wiele problemów.. Bardzo fajnie napisana, łatwo i dość szybko mi się ją czytało, chociaż nie należy do najkrótszych (ponad 500 stron). Ogólnie była dosyć fajna, aczkolwiek jakoś szczególnie mnie nie porwała, nie wiem czy skuszę się na inne części z tej serii (tyle książek do przeczytania - tak mało czasu :D). Jednak jest ciekawa, nie żałuję, że ją przeczytałam :)

Książki w tym miesiącu wypadły dość przeciętnie, ale za to każdy z filmów mi się podobał.. Mniej lub bardziej, ale każdy z nich jest wart polecenia i obejrzenia :)

Znacie coś z mojego zestawienia? Podzielacie moje zdanie, a może macie zupełnie odmienne? :) 
Może jakiś film lub książka przypadła Wam szczególnie ostatnio do gustu? Chętnie poznam i obejrzę/przeczytam Wasze propozycje :)

Udanego weekendu! :)

Czytaj dalej

Eliksir młodości - znów mam 10 lat!? Aktywne serum korygujące Bielenda.

Heeej :)
Ostatnio Bielenda coraz bardziej zaskakuje - wprowadza wiele nowości, które okazują się niejednokrotnie hitami. Sama polubiłam tą firmę i skusiłam się na kilka ich stosunkowo niedawno wprowadzonych kosmetyków na rynek. Ale zacznę najpierw od produktu o którym było głośno jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Mowa o aktywnym serum korygującym z 10 % zawartością kwasów. Obecnie jestem w trakcie używania 3 opakowania, więc już mam opinie o nim wyrobioną :) Bez przedłużania - zapraszam do czytania, jeśli jesteście zainteresowane!
Nasze serum kupujemy w kartoniku zawierającym wszystkie niezbędne informacje. Po jego rozpakowaniu naszym oczom ukazuje się szklana buteleczka o pojemności 30 g. Jest ona wyposażona w pipetkę, która dozuje nam odpowiednią ilość produktu. Opakowanie jest więc mega wygodne, ale trzeba też uważać, żeby nie zbić buteleczki. Jak było w wypadku mojego pierwszego opakowania zresztą - brawo ja! :D
 Konsystencja serum jest żelowa i płynna. Po nałożeniu wchłania się bardzo szybko. Praktycznie jedna 'pipetka' wystarcza nam na wysmarowanie całej twarzy. Serum więc jest dość wydajne starcza na kilka miesięcy, w sumie nie liczyłam dokładnie na ile, ale od grudnia jak wspominałam zużyłam 3 buteleczki. Wydaje mi się, że jedną zużywam tak plus-minus 3 miesiące. Zapach jest delikatny i świeży, miły dla nosa, nie znudził mi się mimo zużycia tylu opakowań --> to już jest coś :D
Producent mówi nam, że nasze serum możemy stosować zarówno rano jak i wieczorem. Ja stosowałam tylko wieczorem, bo zostawia delikatne uczucie ściągnięcia jak dla mnie. Krótkotrwałe ale jednak, że jakoś trudno wyobrazić mi sobie jego stosowanie rano. Sięgałam po nie zazwyczaj kilka razy w tygodniu, na zmianę z kremem - w zależności od tego czego w danym dniu potrzebowała moja cera. Dodam jeszcze na początek, zanim przejdę do działania, że kosmetyk był moim pierwszym zawierającym kwas w sumie. Wcześniej nie stosowałam podobnych kosmetyków z kwasami. Jedynie krem Ziaji 'liście manuka' z 3% zawartością kwasu migdałowego. Ale umówmy się - taka zawartość to praktycznie nic :P
Teraz najważniejsze, czyli działanie - po pierwsze serum świetnie ujednolica cerę i wyrównuje koloryt. U mnie zredukowała i rozjaśniła ona blizny potrądzikowe i jakieś zaczerwienienia, a samych niespodzianek pojawia się teraz zdecydowanie mniej. Praktycznie raz w miesiącu, a gdy już się pojawiają to odnoszę wrażenie, że szybciej ginął one po zostawaniu naszego 'eliksiru'. Skóra wygląda po prostu ładnie i promiennie, jakby rzeczywiście młodziej :D Mimo zawartości kwasów nie wysusza cery, a nawet miałam wrażenie, że delikatnie ją napina i wygładza oczywiście. Trudno mi jedynie stwierdzić, czy redukuje błyszczenie skóry i zwęża pory.. Pory może i tak - delikatnie, chociaż nie wiem czy mi się tylko nie wydaje :D Osobiście uwielbiam to serum właśnie za zredukowanie ilości niespodzianek, wygładzenie i rozświetlenie cery - to mi wystarcza jeśli chodzi o działanie :)
Kolejną zaletą serum jest krótki i naprawdę przyzwoity skład - zaraz po wodzie na 3 kolejnych miejscach mamy kwas migdałowy, laktobionowy i witaminę B3. Wiem też, że u kilku osób serum nie sprawdziło się ze względu na uczulenie właśnie na kwas migdałowy. Podejrzewam, że podobnie nie sprawdzi się on u cery wrażliwej. Jednak jeśli, ktoś tak jak ja ma cerę mieszaną z tendencją do niespodzianek to kosmetyk powinien się sprawdzić :)
Serum kupimy w cenie regularniej za ok. 25-28 zł. Ale czasami można trafić jeszcze na fajne okazje i dorwać go nawet za 15 zł :) Cena regularna jednak jak dla mnie jak na taki skład i tak dobre działanie nie jest wysoka :) Sama na pewno kupię jeszcze nie jedno jego opakowanie i wypróbuję inne kosmetyki z tej serii.

Mam nadzieję, że nie zamęczyłam Was tą wyczerpującą recenzją :D Poświeciłam trochę czasu na jej napisanie, ale może komuś się przyda :)

Znacie to serum? Jak sprawdziło się u Was? :)
Jestem też ciekawa co sądzicie o samej firmie, mieliście może jakieś nowości (i nie tylko) od nich, które się fajnie sprawdziły u Was?
Czytaj dalej

5 kosmetyków do 10 zł, które warto wypróbować (cz.5)

Heeeeej :)
 Dokładnie rok temu rozpoczęłam na  blogu serię z tanimi kosmetykami do 10 zł, które warto wypróbować. Miło ja przyjęłyście, że zachowała się do teraz :D Z czego w sumie się cieszę, bo polubiłam tworzyć dla Was te wpisy. Uznałam więc, że dzisiejszy dzień będzie idealny na zamieszczenie kolejnej części tej serii :)
Tym razem będą same kosmetyki do makijażu - już jakiś czas temu zrobiłam im zdjęcia, więc szkoda żeby się zmarnowały :D Następnym razem na pewno znajdzie się też i pielęgnacja :)
Tak prezentuje się całość, a teraz po kolei...
Puder wibo - fixing powder (ok. 10 zł)
Tani jak barszcz puder sypki, który nie bieli twarzy, nie tworzy 'maski' i ładnie utrwala makijaż. Minusem może być to, że nie jest on całkowicie transparentny, ale ma delikatny kolor. Na szczęście jest na tyle neutralny, że większości osób się spodoba. Sama co prawda jak pamiętacie byłam średnio zadowolona, bo miałam wrażenie, że w zimniejszych miesiącach ciemnieje na twarzy.. Jednak tyle osób było z niego zadowolonych, że postanowiłam go tutaj zamieścić. Moją pełną recenzję o nim znajdziecie tutaj.
Tusz lovely - Pump up (ok. 11 zł)
Nie ma chyba osoby, która by go nie znała! :D Pięknie podkręca rzęsy i je wydłuża, nie sklejając ich przy tym. Do tego nie osypuje się i jest dość trwały - czego chcieć więcej za tak niską cenę!? Ulubieniec - pewnie nie tylko mój :D
 Kredka do ust - Lovely, nr 1 (mniej niż 7 zł)
Wiele z Was pewnie miało właśnie tą konkretną kredkę i to nie raz.. Nie dziwię się, bo nr 1 przepięknym nudziakowym różem - idealnym na co dzień. Do tego jest dość trwały i ładnie się 'wyjada' na całej powierzchni, a nie tylko ze środka (na pewno wiecie co mam na myśli :D). Sama kończę już powoli mój egzemplarz i nie wykluczam, że kupię go ponownie :) Moja pełna recenzja tutaj.
Korektor 'kamuflaż' - Catrice (ok. 13 zł)
Swego czasu było bardzo głośno o tym korektorze w kremie, więc i ja zapragnęłam go mieć. Mimo początkowego nie koniecznie pozytywnego pierwszego wrażenia - polubiłyśmy się. Ładnie zakrywa wypryski i jakieś zaczerwienia pod warunkiem, że dopasujemy go do odpowiedniego odcienia podkładu. Z tym na poczatku był u mnie problem :D W tej roli sprawdza się świetnie, ale pod oczy raczej się nie nadaje, bo jest zbyt ciężki jak dla mnie do tych okolic.
'Paletka cieni' - my secret (ok. 14 zł)
Co przede wszystkim zachwyciło mnie w tych cieniach to świetna pigmentacja! :) Co prawda nie jestem specem w makijażu i sama używam tylko tych jaśniejszych odcieni (tutaj był jeszcze jeden piękny rozświetlający odcień - niestety się wykruszył :( ), ale jestem bardzo zadowolona. Za niską cenę otrzymujemy 4 cienie bardzo dobrej jakości! :) Jest kilka wersji do wyboru, sama na pewno skuszę się jeszcze na typowo dzienny zestaw, bo ten ze zdjęcia wygrałam w rozdaniu bodajże.

Tak prezentowała się dzisiejsza piątka :) Co prawda, kilka kosmetyków przekraczało naszą umowną kwotę, ale zawsze można kupić je na promocji.

Pisząc tego posta uświadomiłam sobie, że pewnie większość dzisiejszych kosmetyków jest Wam znana, bo było o nich głośno. Mam racje? :)
Jak zwykle czekam też na Wasze propozycje tanich perełek, które warto kupić :)

Ps. Pozostałe wpisy z tej serii znajdziecie tutaj

Czytaj dalej

Transparentny puder KOBO - od nienawiści do miłości?

Heeeej :)
Już od jakiegoś czasu jeśli chodzi o pudry to kupuje raczej te transparentne. Nie pamiętam kiedy miałam inny niż te - ciągle szukam ideału.. Dzisiaj o pudrze marki KOBO, który wywołał u mnie niezbyt pozytywne pierwsze wrażenia. Jak ostatecznie wypadł dowiecie się czytając ten wpis :)
Produkt znajduje się w plastikowym powiedziałabym 'eleganckim' zakręcanym opakowaniu o pojemności 8 g. Po jego odkręceniu naszym oczom ukazuje się naklejka, fajnie przemyślana przez producenta w sumie. Sama mam odkryte tylko trzy dziurki, a nie tak jak sugeruje producent połowę. Mimo tego i tak zdarza mi się czasami wysypać zbyt dużo produktu. Więc przy braku naklejki byłoby kiepsko, bo otwory przez które wysypujemy puder są dość spore..
Zapach jest dość chemiczny, intensywny, mniej przyjemny od tego w pudrze wibo jak dla mnie. Na szczęście nie utrzymuje się po nałożeniu. Kolor jaki posiadam to 101 translucent. Z tego co pamiętam były też dostępne wersje 'z kolorem' w różnych odcieniach.
Puder nakładam pędzlem z którym na początku puder nie chciał współpracować, a do tego bielił twarz. Teraz już nauczyłam się jak się z nim obchodzić, ale przy nakładaniu trzeba uważać i dobrze go rozprowadzać, bo rzeczywiście lubi bielić. Za to wielki minus, bo z żadnym pudrem wcześniej nie miałam takiego problemu.. Za to fajnie utrwala on makijaż na kilka godzin, co jest całkiem ładnym wynikiem przy gorącej, letniej pogodzie. Jest on też wydajny, bo używam go od jakichś 3/4 miesięcy, a została mi jeszcze mniej więcej połowa opakowania. Gdybyśmy się polubili bardziej pewnie byłabym zadowolona, ale że miłości z tego nie będzie to tak średnio.. :D
Produkt znajdziecie tylko w drogeriach natura, jak wszystkie kosmetyki marki Kobo. W cenie regularnie kosztuje ok.24 zł, ale ja kupiłam go na jakiejś obniżce za ok. 14/15 zł.

Znacie go? Macie do polecenia jakieś pudry transparentne? Chętnie poznam Wasze typy :)


Ps. Też od kilku dni macie problem z dodawaniem blogów do obserwowanych? U mnie za każdym razem jak chcę zaobserwować jakiegoś bloga wyskakuje mi błąd.. :(
Czytaj dalej

Nud(n)e paznokcie? - Lakier Eveline, 496.

Heeeej :)
Czy tylko u mnie ostatnio jest tak straszliwie zimno jak na miesiąc wakacyjny!? Ciężko aż uwierzyć, że to lipiec, a nie październik/wrzesień.. Mam nadzieje, że jeszcze jeden z moich ulubionych miesięcy jeszcze nas zaskoczy :)

Dzisiaj mam do pokazania Wam kolejny lakier z mojej kolekcji - wiem, że sporo z Was przerzuciło się na hybrydy.. Ale może kogoś zainteresuje ten wpis :) Mowa będzie o nudziaku od Eveline. Dodam, że nigdy nie przepadałam za takim odcieniem na paznokciach. Czy przekonałam się do niego i jak wypadł u mnie dzisiejszy bohater dowiecie się czytając wpis :) Bez przedłużania - zapraszam!
Lakier zamknięty mamy w okrągłej buteleczce, tym razem zakręcanie jest okrągłe - więc duuuużo wygodniejsze :) Dodatkowo na zakrętce mamy skład - fajna sprawa, raczej rzadko spotykam się z tym w wypadku lakierów.
Konsystencja jest idealna - nie mam jej nic do zarzucenia. Pędzelek chociaż wąski, dobrze się sprawdza - nie zalewa skórek. Idealne krycie uzyskałam po dwóch warstwach. Przy jednej było już nieźle, ale dołożyłam jeszcze drugą jak zawsze :D Co do trwałości to trzymał się całkiem fajnie do tygodnia czasu jak dobrze pamiętam.
Zapomniałabym o najważniejszym... :D Mój egzemplarz ma numer 496  i jest to nudziak, ale mający też różowe tony w sobie. Jak wspominałam nigdy nie lubiłam takich kolorów na moich paznokciach. Wyglądały one dla mnie po prostu nudo, zdecydowanie bardziej wolałam pastele, czy bardziej intensywne kolory. Jednak ten odcień (chyba dzięki tym różowym tonom) nawet spodobał mi się :) Fajnie się sprawdza np. na egzaminy, czy do pracy.
Zmywa się go bez problemu. Z wysychaniem wspomagała się jak zawsze wysuszaczem insta dri SH. Ładny połysk to też jego zasługa :)



Jak Wam się podoba? Co same myślicie o lakierach nude - lubicie, czy przeciwnie? :)
Czytaj dalej

Nalewka ziołowa do włosów, czyli szampon Bania agafii.

Heeeej :)
Dawno nie publikowałam tutaj recenzji o jakimś kosmetyku do włosów, dlatego dzisiaj nadrabiam zaległości.. Od dawna chodził za mną dzisiejszy bohater, czyli rosyjski szampon Bania agafii - ziołowa nalewka do włosów. Czy się sprawdził przeczytacie w dalszej, krótkiej recenzji :)
Szampon otrzymujemy w plastikowej ciemnej buteleczce, trochę podobnej do opakowań Green Pharmacy. Jednak możemy kontrolować ile szamponu pozostało nam do zużycia. Całość jest zamykana na zatrzask, więc bez problemu możemy wydobyć wystarczającą ilość szamponu. Biorąc pod uwagę też idealną konsystencję - nie za rzadką, ani nie za gęstą.. W ramach ciekawostki jest ona nietypowo zielono-brązowa :D Nie uchwyciłam jednak jej na zdjęciach..
Zapach jest ziołowy, ale nie tak mocno jak szampony Barwy np, bo czuć też w tle gdzieś jakby owoce (?). Mi odpowiada i bardzo się podoba :) Jeśli chodzi o działanie, to po pierwsze dobrze się pieni i oczyszcza włosy, nie plącząc ich jakoś bardzo. Daje radę nawet z olejami, bez problemu je zmywając, chociaż w składzie sam posiada oleje. Po jego użyciu włosy są lśniące i widocznie odświeżone, nie przyklapnięte. Zdarzyło mi się  go stosować też solo, bez odżywki/maski i też tragedii nie było.. Nie podrażnił mi skalpu, ani nie wywołał łupieżu.
Dziwna sprawa jedynie ze składem.. Na przedniej stronie butelki mamy informacje o braku SLS i czytając recenzje (które zachęciły mnie do jego kupna zresztą) też go nie było na egzemplarzach dziewczyn. U mnie jak widzicie znajduje się na drugim miejscu. Ale w sumie nie jest to jakaś wada wielka dla mnie, bo nie przeszkadza mi w sumie ten składnik skoro produkt się sprawdza :) Wiele szamponów jakie stosuje ma właśnie SLS-y w składzie.
Szampon kupicie na pewno w internecie, a stacjonarnie w sklepach z rosyjskimi kosmetykami. Na cenę trzeba jednak uważać, bo można go dostać już za ok. 7 zł, ale w kilku miejscach można przepłacić i dać ok. 15 zł. Tak właśnie ja przepłaciłam kupując go za nieco ponad 14 zł :D W jednym ze sklepów widziałam go jednocześnie i za ok. 7 i za ok. 12 zł - więc też dziwna sprawa z tym.. Podsumowując polubiłam się z nim za działanie i dość dobrą wydajność. Jedynie z ceną będę uważać przy kupnie kolejnej buteleczki :D

Znacie go? :)
Czytaj dalej

Rimmel lasting finish nude, czyli idealny podkład na codzień.

Heeej :)
Korzystając z wolniejszego przedpołudnia postanowiłam napisać nowy wpis i nadrobić zaległości sprzed kilku dni na Waszych blogach :)

Na moim blogu zazwyczaj przeważa pielęgnacja nad kolorówką, pewnie dlatego że w ta 'dziedzina' jest mi bliższa... :D Jednak dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o bardzo przyjemnym produkcie do makijażu, który pojawił się nawet w poście z odkryciami 2015 roku. Mowa o podkładzie od Rimmela - lasting finish nude. Jeśli jesteście ciekawe co o nim myślę - zapraszam dalej :)
Podkład mamy zamknięty w tubce o pojemności 30 ml. Jest ono zamykane na zakrętkę. Samo opakowanie jest wygodne, ale podkład mimo że nie jest jakoś szczególnie rzadki lubi spływać nam do zakrętki. Aby nie marnować produktu stawiam go do góry zakrętką, oparty o coś i załatwia to sprawę :)
Konsystencja jest idealna, nie za rzadka jak wspominałam wyżej, ani nie jest gęsta :) Nie ma problemu z wydobyciem go z opakowania nawet na sam koniec. Na twarzy nie tworzy smug (sama nakładam go palcami), ani nie wchodzi w załamania.
Mój kolor to 100 - Ivory, nie jest on najjaśniejszy, ale drugi z kolei. Miałam już 3 opakowania właśnie tego koloru i jest on dla mnie idealny w okresie wiosna - jesień. Na zimę był minimalnie za ciemny, ale i tak nie było źle. Posiada on same żółte tony, nie ma na szczęście różowych - więc jestem mega zadowolona pod tym względem. Najjaśniejszym numerem jest 010 - Light Porcelain i ona będzie chyba idealna na zimę, gdy nie jesteśmy tak opalone. Obawiam się tylko czy nie posiada on różowych tonów? Jeśli wiecie dajcie znać ;)
 Jeśli chodzi o krycie to nie jest ono mocne, raczej średnie - dla mnie wystarczające. Nie przepadam za mocno-kryjącymi podkładami, bo często zapychają moją cerę. Tutaj nic takiego się nie dzieje. Na twarzy wygląda tak... świeżo - to idealne określenie :D Tworzy efekt delikatnego matu, ale nie jest to według mnie podkład typowo matujący. Sama dodatkowo jak na każdy inny w sumie nakładam puder transparentny. W ten sposób utrzymuje się kilka godzin i nie wymaga poprawek (chociaż w sumie i tak nie jestem ich fanką i nie poprawiam makijażu w ciągu dnia..) W upalne dni wiadomo, że trzyma się krócej, ale i tak jestem zadowolona z niego. Do codziennego makijażu jest idealny :)

Kupicie go np. w Rossmannie za ok. 29 zł w cenie regularniej. Ale spokojnie można kupić go taniej, w promocji za mniej niż 20 zł. Jest też łatwo dostępny w wielu drogeriach. Jak nie znacie to polecam Wam do wypróbowania :)

Znacie? Co o nim myślicie? Jakich podkładów używacie aktualnie? :)

Miłego dnia i do przeczytania niebawem! :)
Czytaj dalej

Przegląd kulturalny - czerwiec.

Heeej :)
Czerwiec za nami.. Podsumowując go krótko był on w większości czasem przygotowań do sesji i nauki do zaliczeń. Dopiero ostatnie tygodnie dały chwilę wytchnienia. Lipiec trwa już od ponad tygodnia, więc najwyższy czas podsumować go kulturalnie. Mimo sesji udało mi się kilka filmów obejrzeć i nawet coś przeczytać - jeśli jesteście ciekawe zapraszam dalej :)

Muzyka
Natalia Nykiel - Error
Chociaż za samą Natalią jakoś nie szaleję, to ta piosenka mocno wpada w ucho :)

Dawid Podsiadło - Pastempomat
O tym jak bardzo lubię piosenki Dawida i jego samego pisałam nie raz :D Tutaj moja ulubiona piosenka z nowej płyty <3

Gracjan Kalandyk - chodź
Nie wiem czy pamiętacie, ale w 5 edycji the voice of Poland Gracjan był jednym z moich faworytów... Niedawno ukazał się jego pierwszy singiel - delikatny i magiczny z ciekawym klimatycznym teledyskiem :) Jak na pierwszą jego własną piosenkę całkiem mi się spodobał :)

Alan Walker -sing me to sleep
Jedyna zagraniczna piosenka w tym zestawieniu. Podobnie jak faded wpada w ucho :)

Filmy
http://www.filmweb.pl/film/Praktykant-2015-704026

Praktykant
Ben nie odkrywa uroków emerytury. Wkrótce rozpoczyna staż w redakcji strony internetowej o modzie.
Na pierwszy rzut propozycja, którą obejrzałam zachęcona sporą ilością pozytywnych opinii. Cieszę się, że go odkryłam dzięki Wam, bo spodobał mi się :) Taki przyjemny, lekki film z zabawnymi momentami mający jednocześnie przesłanie - idealny na odstresowanie i leniwy wieczór. Do tego bardzo lubię aktorkę z pierwszoplanowej roli, ale cała obsada jest doskonale dobrana. Od siebie także polecam, tak wysokie noty u niego są zdecydowanie uzasadnione :)

http://www.filmweb.pl/film/Wizyta-2015-712145
Wizyta
Becca i jej młodszy brat Tyler zostają wysłani do nigdy nie widzianych dziadków. Pierwszej nocy są świadkami dziwnych zachowań staruszków, które z czasem przerażają ich coraz bardziej..
Tutaj całkowite przeciwieństwo poprzedniego filmu. Miało być połączenie horroru i czarnej komedii,  a jest to dla mnie zdecydowanie drugi gatunek.. Do którego chyba nigdy się nie przekonam swoją drogą. Nie był ani straszny, ani jakiś ciekawy. Gdyby nie to, że rozwiązywałam zadania podczas jego oglądania do egzaminu to byłby to czas stracony.. Od siebie nie polecam.
http://www.filmweb.pl/film/Wi%C4%99zie%C5%84+labiryntu-2014-609757
 Więzień labiryntu
Nastoletni Thomas zostaje uwięziony w tajemniczym labiryncie, z którego próbuje się wydostać.
Film w którym gra jeden z moich ulubionych aktorów - Dylan O'Brien. Nie trzeba więc tłumaczyć dlaczego zdecydowałam się na obejrzenie tej pozycji :D Chociaż nie był to jedyny powód, bo wiele osób też wysoko go oceniało. Mimo że nie lubię do końca gatunku science fiction, a tutaj były momenty z tego rodzaju to oceniam go całkiem dobrze. Nie nudziłam się podczas oglądania go, od czasu do czasu można obejrzeć i coś takiego - innego.. :)

http://www.filmweb.pl/film/Do+szale%C5%84stwa-2011-605169
Do szaleństwa
Brytyjska studentka zakochuje się w Amerykaninie. Gdy jej wiza traci ważność, kochankowie zostają rozdzieleni.
Kolejny niewypał. Strasznie nużący film, podczas którego nic się nie dzieje, cały czas praktycznie akcja toczy się wokół jednego wątku, nie rozwijając się.. Był po prostu nudny, więc nie polecam - szkoda czasu ;)

Książki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/293535/bez-slow
Bez słów
Gdybym powiedziała, że już sama okładka nie zachęca do przeczytania książki - skłamałabym :D Ale i cała historia jest zdecydowanie oryginalna, inna niż wszystkie - warta przeczytania. Główny bohater Archer jest na tyle niespotykaną w innych książkach postacią, że z chęcią pochłania się wręcz tą lekturę do samego końca.. Tutaj zasługa też samej autorki i sposobu jej pisania - bardzo trudno było mi się oderwać od książki. Jak nie trudno jest się domyślić jest to romansidło, ale z głębszym sensem, bo każdy z bohaterów kryje swoją tajemnicę. Nie byłabym pewnie sobą gdybym się czegoś nie przyczepiła - momentami przyznaję, że historia stawała się przesłodzona już wręcz.. Mimo wszystko warto przeczytać, bo pozostaje w pamięci i jest dość charakterystyczna. Od siebie polecam przyjrzeć się jej bliżej :)

To wszystko - jak widzicie było kilka nie do końca udanych propozycji i kilka całkiem fajnych :)
Co Wy widziałyście/czytałyście w ostatnim czasie?
Znacie którąś moją propozycje? Do czegoś Was zachęciłam? :)

Czytaj dalej

Hello summer - lakier wibo nr. 5.

Heeeeej :)
Lipiec rozpoczął się nieco pracowicie, ale na szczęście wieczorami znajduję czas na nadrobienie zaległości u Was.. :)
Dzisiaj mam Wam do pokazania kolejny lakier z mojej kolekcji, bo w sumie kilkanaście jeszcze nie miało swojej premiery na blogu :D Tym razem padło na markę Wibo - nie jest to może moja ulubiona firma, ale kilka produktów mają całkiem przyzwoitych np. lakiery właśnie :D Jeśli jesteście ciekawe jak prezentuje się na paznokciach dzisiejszy bohater to zapraszam do czytania :)
 Buteleczka jest charakterystyczna - kwadratowa, jak prawie wszystkie wibo. Pojemność to 8,5 ml. Nakrętka jednak nie jest wygodna do końca, trudno ją przekręcić, gorzej operuje się nią niż okrągłymi chociażby..
Pędzelek jest prosto ścięty - nie sprawia problemów, chociaż osobiście lepiej maluje mi się tymi grubszymi, zaokrąglonymi :) Konsystencja jest idealna, nie zalewa skórek, bez problemu można pokryć całą płytkę bez smug. Kryje idealnie po 2 warstwach.
Mój kolor został oznaczony przez producenta nr. 5 - jest to fiolet z dodatkiem różu. Całkiem polubiłam się z nim, wydaje się być idealny na lato :) Lakiery wibo znajdziecie oczywiście w Rossmannie za ok. 7 zł. Seria hello summer to akurat limitka zeszłoroczna, więc teraz raczej już jej nie dostaniecie.
Na paznokciach prezentuje się tak:



Jak Wam podoba się taki kolor? Co sądzicie o lakierach wibo? :)

Czytaj dalej

Etykiety

4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bielenda Biolove catrice celia ciało denko dm efektima elfa-pharm eos essence Eveline Evree Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy Himalaya hity roku Isana Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica lakier do paznokci lemax Lirene liście manuka lovely makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci Organic shop Organique Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do twarzy perfecta pianka do twarzy pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik treaclemoon Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka