Kosmetyczne premiery, czyli co nowego czeka na nas w drogeriach? - marzec 2019.


Jak zazwyczaj pod koniec miesiąca tak i dzisiaj przychodzę do Was z zapowiedzią nowości kosmetycznych jakie pojawią się w marcu w drogeriach. Widzę, że kilka nowości jakie Wam pokażę można było już kupić w lutym. Cóż jak kiedyś wspominałam, nie zawsze te daty premier się zgadzają.. Nowości jednak jest sporo więc bez zbędnego przedłużania zapraszam na przegląd tych najciekawszych! :)

Na sam początek nowa - mleczna linia produktów do pielęgnacji włosów L'biotica z proteinami mlecznymi, miodem manuka i ceramidami. W jej skład będzie wchodzić maska (ok. 29 zł), szampon (ok. 27 zł) i odżywka (ok. 27 zł). Myślę, że cała trójka ucieszy sporo grono osób, bo wiem, że produkty do włosów mają sporą grupę fanek. Oprócz tego w ofercie marki wypatrzyłam nowość w postaci suchego szamponu, wcześniej chyba nie było go w ofercie (?).

Pozostając w temacie włosów całkiem ciekawą nowością jak dla mnie jest szampon (29 zł) i odżywka z glinką (30 zł) od dermaglin. Ciekawa jestem ich składu, zważając na to, że nie są zbyt tanie. Oprócz tego pojawią się suche szampony batiste bodajże w nowej odsłonie (18 zł) i kilka rodzajów odżywek od L'Oreal.

Linia Fresh Juicy od Bielendy nie jest może zupełnym zaskoczeniem, bo w ostatnim przeglądzie pokazywałam Wam z niej płyn micelarny. Jak się jednak okazało premierę przesunięto na marzec i pojawiło się w niej zapowiedzi znacznie większej ilości produktów. Oprócz płynu micelarnego (ok. 17,60 zł) można będzie kupić także hydro - esencję (ok. 26 zł) i żel micelarny (ok. 17 zł). Pojawią się 3 linie: pomarańczowa - nawilżająca, ananasowa - rozświetlająca i limonkowa - detoksykująca.
Marka Bielenda postawiła też na nowości w pielęgnacji stóp, czyli nową linią z aktywnym srebrem. W jej skład wchodzi: krem - maska (10 zł), żel do intensywnej eksfoliacji miejscowej (10 zł), preparat na popękane pięty (13 zł) i peeling do stóp (5 zł). Muszę przyznać, że nazwa 2 produktu brzmi szczególnie ciekawie - z tego co się zorientowałam to coś o działaniu podobnym do skarpetek złuszczających :)
Maski Bielenda (ok. 5 zł) myślę, że są już wszystkim dobrze znane, bo pojawiły się nieco wcześniej na rynku niż planowano :D Ciekawą pozycją jest też hydrożelowa maska na okolice ust (13 zł) od Isany.

Tołpa przygotowała sporą gromadkę do pielęgnacji dłoni z serii urban garden. Ciekawie prezentuje się zwłaszcza hydro serum ochronne i krem - opatrunek (ok. 10 zł) w wygodnych opakowaniach z pompką. Oprócz tego znajdziemy enzymatyczny peeling (ok. 13 zł) i nocny koncentrat do rąk (ok.12 zł).
Dove przygotowało sporo nowości, które rozszerzą ofertę marki - balsamy i krem do ciała, nowe żele i antyperspiranty. Na uwagę zasługują tu moim zdaniem szczególnie żele z glinką (ok. 14 zł) i nowa seria dezodorantów o zapachu jabłka i białej herbaty. Oprócz wersji w spreju (ok. 10 zł) pojawią się także oczywiście te w sztyfcie i kulce ;)
Nivea także nie pozostaje w tyle i u nich również nowe żele z glinką (ok. 14 zł). Dla przypomnienia w poprzednim miesiącu mogliśmy je widzieć u Palmolive, więc chyba mamy jakiś nowy 'trend' :D Lirene z kolei postawiło na żel brązująco - rozświetlający (ok. 24 zł) i kokosowe odżywcze masło do ciała (ok. 22 zł).
Całkiem fajną nowością jest też peeling kawowy od Efektimy (22,50 zł) pod warunkiem, że będzie miał lepsze działanie od pozostałych zdzieraków tej firmy. Na ich temat bowiem przeważają raczej negatywne opinie :P Sporo kremów do twarzy i ciała (ok. 20 zł) - chyba dla każdego typu skóry pojawi się w ofercie Farmony.
Teraz kilka nowości, których już sam wygląd wygląda bardzo obiecująco, czyli płatki pod oczy z brokatem od Efektimy (ok. 6 zł) i bąbelkowe peelingi od AA (ok. 8 zł).


Brokatowe maski zawitają także do oferty Eveline (ok. 3 zł), ale tutaj przynajmniej będą w całkiem rozsądnej cenie w porównaniu do selfie project :P
Wiele osób ucieszy się także z kilku nowych wariantów balsamów do ust eos w formie jajeczek w tym w wersji 'z kolorem'.
AA w kwestii kolorówki postawiło na kilka rodzajów bazy pod makijaż (ok. 30 zł) i fixerów (ok. 18 zł). Oprócz tego pojawi się też produkt 2 w 1 - róż z tintem do ust i policzków (ok. 23 zł).
Tutaj znowu powrót do marki Bielenda, ale tym razem z nowościami do makijażu. W ofercie pojawią się m.in opalizujące mgiełki do twarzy (ok. 19 zł) w wielu wariantach. Można je stosować według producenta zarówno 'pod' jak i 'na' makijaż - w sumie wyglądają całkiem fajne, że nawet ja czuję się zainteresowana :P Oprócz tego pojawi się nawilżająca baza holo wyrównująca koloryt (ok. 30 zł) - też ciekawa propozycja. Zaskoczyła mnie też nowość od marki Delia, czyli stymulator wzrostu rzęs (ok. 45 zł). Nie jestem do końca przekonana do tej marki, ale kto wie, może ten produkt 'wybije się' na tle innych..

Marka Maybelline postanowiła w marcu rozbudować gamę kolorystyczną swoich podkładów. Do Affinitone dołączy numer 02, a do fit me kilka jasnych odcieni (na zdjęciu zamieściłam jeden wybrany). Oba podkłady miałam w najjaśniejszych wersjach i oba nie były szczególnie jasne, więc fajnie, że pojawią się te nowości :) Wiele osób pewnie zaciekawią też nowe podkłady Janda (ok. 35 zł), bo wiem, że wiele osób je lubi i pomada do brwi od Eveline (ok. 26,70 zł). Tu znowu przykładowy kolor, bo będzie ich więcej.








Nowości z kolorówki będzie jednak znacznie więcej.. kilka pudrów, bronzery, róże, kolektory, pomady, cienie, rozświetlacze, pomadki. Czyli na prawdę spoooooro produktów, najciekawsze pewnie dla wielu osób będą myślę te z wibo ;)

Uff to wszystko, a było tego tym razem na prawdę sporo.. Dodatkowo przy większości produktów starałam się podać orientacyjnie ceny produktów, więc na prawdę się postarałam :D Nie zawsze jednak będę podawać ceny, bo zajmuje to sporo czasu.. :)

Jeśli chodzi o moje typy to na pewno skuszę się na któryś płyn micelarny od Bielenda, nową wersję dezodorantów dove i któryś z nowych odcieni podkładu fit me.
A jakie są Wasze typy? Co Was ciekawi? :)
Czytaj dalej

Przegląd aktualnie używanych kosmetyków kolorowych. Jak wygląda mój makijaż? (cz.2)


Rok temu pojawił się pierwszy wpis z przeglądem aktualnie używanych kosmetyków do makijażu. Jak wtedy wspominałam aktualizację nie będą pojawiać się zbyt często, bo jednak kosmetyki kolorowe zużywa się wolno. Ale dzisiaj przychodzę do Was z odświeżeniem tej serii i 2 częścią. Jeśli jesteście ciekawe jak kwestia makijażu ostatnio u mnie wygląda, ile kosmetyków używam i czy coś się zmieniło to zapraszam do dalszej części.
Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć mój cały zbiór. Dodam jeszcze, że po pierwsze nie zawsze używam wszystkich kosmetyków jakie dzisiaj pokażę, ale po nie sięgam najczęściej. Po drugie nie są to wszystkie kosmetyki do makijażu jakie posiadam, ale.. w sumie większa ich część :D
Podobnie jak rok temu zacznę od kosmetyków po które sięgam w pierwszej kolejności przy wykonywaniu makijażu. O tym jak bardzo polubiłam podkład All matt plus od Catrice wspominam przy każdej możliwej okazji :D Więc dzisiaj tak w skrócie: ma piękny żółto - oliwkowy kolor, jest stosunkowo jasny, nie ciemnieje i do tego jest bardzo komfortowy w noszeniu. Korektor tej samej marki także jest moim dotychczasowym nr 1. Widziałyście go nawet już rok temu, co potwierdza to jak dobrze się u mnie sprawdza. Głównie używam go do zakrywania cieni pod oczami i do tej roli jest idealny. Chociaż nie ukrywam, że już troooochę się mi znudził i będę szukała czegoś innego. O pudrze I feel mint od Miyo nie wspominałam zbyt często, a zdecydowanie na to zasługuje. Niedługo pojawi się o nim osobny post, ale już teraz zdradzę, że to kolejny bardzo fajny produkt. Dobrze matuje, jest całkowicie transparentny, ale nie bieli cery i do tego ma ciekawy miętowy zapach! Ogólnie cała trójka jest moim zdaniem godna polecenia :)
W kwestii podkreślania brwi nie zmieniło się od roku zupełnie nic. Nadal używam zestawu do brwi catrice i żelu od Lovely. Zestaw jest już wysłużony i niedługo pójdzie do wymiany. Tym razem chyba poszukam jednego cienia, a nie zestawu, bo i tak najjaśniejszy odcień był u mnie bezużyteczny. Za to ciemniejszy był wręcz idealny! Żelu używałam zarówno solo, gdy nie miałam zbyt wiele czasu, jak i razem z cieniem - dla utrwalenia całości. Znowu mogę polecić spokojnie oba produkty :)
  • TUSZ DO RZĘS PUMP UP, LOVELY
  • TUSZ EYES WIDE OPEN, ORIFLAME
Jeśli chodzi o tusze do rzęs to staram się nie mieć otwartych więcej niż 2 opakowań. Tym razem używam sławnego już tuszu Lovely z silkonową szczoteczką, którego nie trzeba zbytnio przedstawiać :D To moje kolejne opakowanie, które przede wszystkim fajnie wydłuża rzęsy. Myślę, że teraz zrobię sobie od niego przerwę, bo mam kilkanaście innych maskar do wypróbowania. Jeśli chodzi o tusz z tradycyjną szczoteczką w kształcie klepsydry od Oriflame to muszę przyznać, że całkiem pozytywnie mnie zaskoczył. Wydłużał rzęsy i je zagęszczał, był całkiem - całkiem, ale dłuższego zapoznania z ofertą marki nie planuję.
W ostatnich miesiącach na ustach najczęściej ląduje po prostu balsam Evree, czy pomadka Eos. W zimniejszych miesiącach moje usta nie są w najlepszym stanie, dlatego nakładanie pomadek nie ma większego sensu i stawiam po prostu na nawilżenie. O balsamie pisałam m.in w ulubieńcach roku więc doskonale wiecie, że go polecam :) Jeśli chodzi o pomadkę Lovely to jest jednym z najnowszych zdobyczy z działu 'kolorówka'. Kolor ma bardzo ładny - różowy, taki idealny na co dzień. Ładnie też kryje, ale lubi przesuszać usta, więc trzeba mieć na prawdę zadbane usta, żeby po nią sięgać..
  •  CIEŃ DO POWIEK VANILLA, ANNABELLE MINERALS
Co do zmian w moim makijażu to przede wszystkim pojawił się pojedynczy cień mineralny jak dobrze pamiętam od Annabelle Minerals. Nie jest to nic szalonego, ale w ostatnich miesiącach chętnie po niego sięgałam, więc nie mogłam go tutaj pominąć. Ma bardzo dobrą pigmentację, co zobaczycie na ostatnim zdjęciu.
  •  ROZŚWIETLACZ, MAKE UP REVOLUTION
Nie tak dawno w moich zbiorach pojawił się także rozświetlacz od Make up revolution. Swego czasu było o nim bardzo głośno i rzeczywiście ma bardzo ładny - złoty kolor. Póki co dopiero zaczynam z nim przygodę, ale myślę, że zostanie ze mną na dłużej ;) 
Poniżej możecie zobaczyć obiecane swatchy cienia w odcieniu Vanilla i powyższego rozświetlacza.
Tak to u mnie wygląda - minimalistycznie i bardzo prosto :)

Znacie któryś z produktów jakie dzisiaj przedstawiłam?
Jak to u Was wygląda? Ile kosmetyków używacie do dziennego makijażu?
Czytaj dalej

Maska do włosów Organic shop - awokado i miód, czyli o jednej z najgorszych masek jakie miałam.


Mam wrażenie, że o kosmetykach do włosów nie piszę zbyt często na blogu, zwłaszcza w porównaniu do innych produktów np. do twarzy. W głównej mierze pewnie dlatego, że w tej kategorii produktów raczej nie eksperymentuję i sięgam po sprawdzone produkty - pewniaki. Jednak czasami zdarzają się wyjątki od tej reguły, zwłaszcza po licznych poleceniach danego produktu. Tak właśnie było z maską do włosów od Organic shop. Czytałam o niej bardzo dużo dobrego, jednak po jej zużyciu sama nie mogę jej polecić. Dlaczego? O tym w dzisiejszym wpisie ;)
Opakowanie jest już typowe dla produktów tej marki - to plastikowy słoiczek wykonany z miękkiego plastiku. Już przy peelingu, który wypróbowałam jako pierwszy produkt marki wspomniałam, że są one bardzo słabo zrobione. W wypadku maski opakowanie przeżyło spotkanie z podłogą i o dziwo się nie rozleciało! Za to się otworzyło i część maski wylądowała na podłodze :DD Zdecydowanie przydałoby się tu coś poprawić, chociażby lepsze zamknięcie na zakręcanie..
Jeśli chodzi o zapach to jest on delikatny, ale trudny do zdefiniowania. Długo zastanawiałam się do czego go porównać, ale nie mam pojęcia, serio! Ogólnie może nie jest zły, ale na pewno nie określiłabym go w kategorii tych 'przyjemnych'.
Konsystencja maski jest zdecydowanie gęsta, budyniowa. Nie spływa z włosów, łatwo ją nałożyć i w sumie wypłukać też :) Zanim przejdę do działania zaznaczę, że stosowałam ją zarówno jako zaleca producent na kilka minut, więc w sumie jak odżywkę, jak i na dłużej - jak maskę. Próbowałam dodawać do niej oleju, no wiele sposobów wypróbowałam. Ale od poczatku..
W większości stosowałam maskę tak jak zaleca producent na 2-3 min, a później ją zmywałam. Wtedy efekty dawała na prawdę znikome. Nie zauważyłam zbytnio nawilżenia włosów, które chociaż w sumie były sypkie, były często też spuszone po wysuszeniu.. Brakowało im błysku i zdecydowanie dociążenia, nawet jeśli chodzi o ułatwienie rozczesywania to nie było szału. Po wydłużeniu czasu i stosowaniu produktu rzeczywiście jako maski było nieco lepiej - dało się zauważyć minimalne nawilżenie włosów, ale znowu nie był to efekt wow. Moje włosy nie lubią się z olejem kokosowym, który jest w składzie maski (kupując go na szybko nie zwróciłam na niego uwagi). Więc może dlatego maska nie przypadła mi do gustu. Ale z drugiej strony produktu używałam dość rzadko..
Przy końcówce maski dodałam do niej oleju i zostawiłam na włosach na dłużej, ale to był zupełny niewypał, bo włosy były mega obciążone - zdecydowanie przedobrzyłam :P
Sama z pewnością nie wrócę do tych masek, pozostanę przy Kallosach, które dają u mnie znacznie lepsze efekty! Na całe szczęście maska kosztowała niewiele, bo na promocji w hebe kupiłam ją za ok. 6-7 zł. Ale spokojnie w sklepach internetowych można ją dorwać w podobnej cenie, a na pewno za mniej niż 10 zł.

Znacie maski tej firmy? Jakie macie zdanie na ich temat?
Czytaj dalej

Trzy różne peelingi w mini recenzjach cz.5 - Hean, Isana, Elfa Pharm.


W dzisiejszym poście powracam do nieco zapomnianej na moim blogu serii 'mini recenzji'. Często pokazuje w niej kosmetyki, którym nie warto poświęcać całego wpisu, czy też piszę o produktach, które gdzieś już się przewijały przez bloga, ale w innym wariancie 'zapachowym'. Dzisiaj kieruje mną po części pierwszy powód, a po części to, że narobiłam sobie nieco zaległości w postach :D Tym razem mam trzy produkty i trzy peelingi, ale każdy do innej części ciała. Będzie bowiem o sławnym peelingu z jajecznej serii isany, przeciętnym peelingu od Elfa pharm i słabym produkcie do ust. Ciekawi? Jeśli tak to zapraszam do czytania :)
PEELING Z BIAŁKIEM JAJA - ISANA YOUNG
Zacznę od bardzo sławnego ostatnio produktu i pewnie zarazem najciekawszego w tym zestawieniu. Słowem wstępu dodam, że nigdy nie byłam przekonana do produktów do twarzy od Isany, jednak tyle pozytywnych opinii zachęciło mnie do zakupu. Opakowanie peelingu jest... słodkie - tak jednym słowem :D Ładnie się prezentuje na półce, a tuba o pojemności 100 ml nie sprawia żadnych problemów przy używaniu. Trudno mi stwierdzić czy zapach jest jajeczny, dla mnie pachnie słodko - trochę nawet za słodko biszkoptami. Jak wiecie nie lubię takich woni więc nieco mi on przeszkadza. Konsystencja jest gęsta i zawiera multum zatopionych w sobie drobinek. Jak się okazało ku mojemu zaskoczeniu - są to drobinki pumeksu.. Są one dość ostre, więc cery suche/wrażliwe mogą sobie zrobić nim krzywdę. Zwłaszcza przy mocniejszym dociśnięciu do skóry. Ogólnie peeling działa nieźle, dobrze radzi sobie z suchymi skórkami i cera jest wyraźnie wygładzona. Mimo to nie zachwycił mnie na tyle by do niego wracać, więc nasza przygoda będzie raczej jednorazowa. Brakuje mi przede wszystkim takiego uczucia oczyszczenia i świeżości po jego użyciu, znam o wiele lepsze peelingi :)
Cena produktu: ok. 10 zł, dostępność: Rossmann.
 PEELING DO CIAŁA FRESH JUICE - ELFA PHARM
Do kupna tego peelingu zachęciła mnie owocowa grafika - miła dla oka i ciekawość zapachu. Tutaj produkt znowu zamknięty jest w wygodnej tubie zamykanej na klik. Pojemność jednak jest 2 razy większa i wynosi 200 ml. Jeśli chodzi zapach to jest na prawdę genialny - intensywny,  mocno owocowy i co ważne nie ma w nim ani grama sztuczności! Zdecydowanie jest najmocniejszą stroną tego produktu! :) Jeśli chodzi o konsystencję to ma ona formę gęstego żelu z dwoma rodzajami drobinek - większymi czarnymi i mniejszymi - bezbarwnymi. Jednak ich moc jest delikatnie mówiąc średnia. Dla mnie zbyt słaba i nie taka jakiej bym oczekiwała po peelingu do ciała. Moim zdaniem produkt jest takim przeciętniakiem, jednak wielu osobom może przypaść do gustu. Wszystko zależy od tego czego oczekujemy od peelingu ;)
Cena: ok. 9 zł, dostępność: mniejsze drogerie np. Laboo czy wispol.
CUKROWY PEELING DO UST - HEAN
Na koniec maluszek do pielęgnacji ust, zazwyczaj nie sięgam po peelingi do ust za wyjątkiem zimy. Wtedy dodatkowe dopieszczenie ust jest nawet wskazane ;) Produkt zamknięty jest w plastikowym słoiczku, a ten dodatkowo znajduje się w niewielkim kartonowym pudełeczku. Zapach jest znowu słodki i zalatuje sztucznością. Peeling choć cukrowy zawiera w sobie niewiele drobinek cukru, więcej jest tłustej zbitej 'masy'. Ciężko nałożyć go na usta, bo łatwo się osypuje. Po tym jak już nam się to uda zostawia po sobie nieprzyjemną warstwę, którą jak najszybciej chce się zmyć. Zdecydowanie nie jest to działanie takie jakiego bym oczekiwała. Co ciekawe jest to najdroższy peeling z dzisiejszego zestawienia. Ba! Jest nawet droższy od świetnych pomadek z peelingiem od Sylveco.. Dla mnie zdecydowanie nie jest to produkt warty uwagi ;)
Cena: ok. 15 zł, dostępność: np. Hebe.

Znacie któryś z peelingów? Jak u Was się sprawdziły? :)
Czytaj dalej

Podkład Catrice All matt plus, czyli o jednym z odkryć minionego roku.


Bohatera dzisiejszego wpisu mogłyście już zobaczyć w poście z moimi odkryciami minionego roku. Nie doczekał się on jednak swojej recenzji na blogu, co koniecznie należy zmienić, bo okazał się zaskakująco dobrym produktem :) Zauważyłam ostatnio, że wszystkie produkty marki Catrice jakie posiadam w swoich zbiorach uważam za bardzo udane i z chęcią będę do nich wracać. Chętnie też przetestuję inne produkty firmy, ale zanim to.. zapraszam na recenzję podkładu! :)
Produkt znajduje się w kwadratowej matowej szklanej buteleczce z pompką. Wcześniej nie przepadałam za szklanymi opakowaniami, ale muszę przyznać, że ta jest bardzo wygodna. Pompka nie zacina się, ani nie 'pluje' produktem. Pojemność podkładu jest raczej standardowa i wynosi 30 ml. Dodam jeszcze, że kupując kosmetyk opakowanie jest zaklejone, więc tutaj plus dla firmy :)
Zapach kosmetyku mówiąc szczerze nie jest jakiś super charakterystyczny w momencie pisania wpisu nawet dokładnie go nie pamiętam. Nie mniej jednak jest miły dla nosa, w żaden sposób nie uciążliwy.
 Jeśli chodzi o kolory podkładu to w gamie dostępne są 4 odcienie, sama posiadam najjaśniejszy - 010 light beige. Podczas pierwszego użycia byłam pozytywnie zaskoczona tym kolorem, który jest bardzo ładny - jasny, żółciutki, ale zbyt mocno, powiedziałabym, że wpada nieco w takie ziemiste, czy też oliwkowe tony. W okresie zimowym był idealnie dopasowany do mojej cery, co bardzo rzadko się zdarza. Możliwe, że nawet latem byłby nieco za jasny. Do tego nie ciemnieje po nałożeniu na twarz. Poniżej widzicie jego porównanie z dwoma innymi podkładami. Od góry najpierw mamy naszego bohatera, czyli podkład Catrice, niżej Eveline, a na samym dole Bielende.
Konsystencja podkładu jak dla mnie jest nieco podobna do mojego poprzedniego ulubieńca, czyli podkładu Rimmela Lasing Finsh. Teraz już nie do dostania w wersji w tubie, którą tak lubiłam.. Dobrze się rozprowadza, nawet palcami. Nic nie smuży, a podkład ładnie stapia się z cerą i bardzo ładnie na niej wygląda. Prezentuje się naturalnie, a podczas noszenia jest bardzo komfortowy - nie czuć go na twarzy, na co zwracam uwagę przy podkładach :)
Wykończenie jakie daje nie jest jednak typowo matowe, na pewno nie jest to tak mocny mat jak przy Fit me! od Maybelline. Bardziej nazwałabym je satynowym, wiec puder jest raczej konieczny. Z nim podkład trzyma się całkiem nieźle. Zaznaczę jednak znowu, że używałam go zimą, więc nie wiem jak sprawdziłby się latem. Pewnie wyglądałoby to nieco gorzej, ale na pewno sprawdzę go przy takich warunkach i dam znać jak wtedy się spisuje. Krycie nie jest mocne, raczej takie średnie. Dla mnie jednak w zupełności wystarczające. Kolejnym plusem kosmetyku jest to, że nie podkreśla suchych skórek, jak np. wspominany podkład Maybelline.
Cena podkładu według producenta to ok. 27 zł, ale sama kupiłam go jakoś za 16-17 zł. Dostaniecie go na pewno w hebe i pewnie też w naturze oraz drogeriach internetowych.

Znacie ten podkład? Jak u Was się sprawdził?
Jakie podkłady możecie mi polecić od siebie? ;)
Czytaj dalej

Przegląd kulturalny - grudzień, styczeń.


Mamy już luty, a na blogu do tej pory nie pojawił się przegląd kulturalny, nie znaczy to jednak, że z niego zrezygnowałam. Grudzień był zabieganym czasem w którym kończyłam  pisać pracę inżynierską, więc nie miałam wiele czasu na oglądanie czy czytanie.. W ten sposób nie było też co Wam pokazać w przeglądzie, ale odbiłam sobie to w styczniu i dzisiaj, już jako Pani inżynier przychodzę do Was z przeglądem z dwóch miesięcy :D Dodam jeszcze, że jak wiecie zastanawiałam się nad zmianą formy tych wpisów i połączeniu ich z ulubieńcami kosmetycznymi, ale póki co zostaję przy takiej formie. Zwłaszcza, że kilka osób w komentarzach pod ostatnim postem z tej serii było za pozostawieniem tej przeglądu w 'starej' formie ;)

Muzyka
Lady Gaga, Bradley Cooper - Shallow

Panic! At The Disco - High Hopes

Taco Hemingway - Gdybyś nie istniała

Krzysztof Zalewski - Kurier

Jeśli chodzi o muzykę to jak zwykle przy przeglądzie dotyczącym dwóch miesięcy miałam problem z wybraniem kawałków. W grudniu jednak bardzo słuchałam kilku piosenek z soundtracku filmu Narodziny Gwiazdy, w tym m.in. Shallow, więc jej pojawienie było pewniakiem! Często wracałam też do High Hopes, zwłaszcza przy gorszym samopoczuciu. W styczniu dominowały polskie utwory -  Gdybyś nie istniała Taco i nowy numer Krzyśka Zalewskiego :)

Filmy
https://www.filmweb.pl/film/Narodziny+gwiazdy-2018-542576
Narodziny gwiazdy
Płomienny romans pomiędzy dorastającą gwiazdą muzyki country a nieznaną piosenkarką zmienia ich życie na zawsze.
Na początek film o którym było baaaardzo głośno, ale sama jakoś nie do końca byłam do niego przekonana. Ostatecznie jednak mogę zdecydowanie polecić tą produkcję, która została bardzo dobrze zagrana. Świetnie dobrani aktorzy - Lady Gaga bardzo mnie zaskoczyła, bo jakoś nigdy specjalnie za nią nie przepadałam :D Do tego całość dopełnia ścieżka dźwiękowa - idealnie dopasowana do filmu. Ogólnie film wykonany powiedziałabym oscarowo, można się wzruszyć na nim - wart zdecydowanie uwagi i polecenia! :)

https://www.filmweb.pl/film/Zwyczajna+przys%C5%82uga-2018-807555
Zwyczajna przysługa
Stephanie rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie nagłego zniknięcia przyjaciółki Emily.
Film, który oglądałam w przerwie od nauki i był bardzo fajny na takie rozluźnienie. Mimo, że spodziewałam się czegoś innego to i tak oceniam go jako bardzo przyjemny. Przez całość fabuły utrzymywał moją uwagę, co ostatnio staje się coraz trudniejsze :D Sama tematyka też dosyć ciekawa i nie oklepana, jak najbardziej można obejrzeć :)

https://www.filmweb.pl/film/Kiss+and+Cry-2017-760939
Kiss & Cry
Łyżwiarka figurowa przygotowuje się do udziału w olimpiadzie. Wkrótce u nastolatki zostaje zdiagnozowany rzadki przypadek złośliwego raka.
Historia poruszana w wielu filmach jak w 'gwiazd naszych wina' czy 'now is good'... Tutaj jednak nie przekonała mnie ona do końca, trochę się już nudziłam podczas oglądania. Film zrobiony bardziej pod młodszą część widowni, nie zły, ale też nie zachwycający :D

https://www.filmweb.pl/film/Jak+straci%C4%87+ch%C5%82opaka+w+10+dni-2003-38301
Jak stracić chłopaka w 10 dni
Andie pisze artykuł i w ciągu 10 dni ma sprawić, by nowo poznany facet ją rzucił. Wybór pada na Bena, który założył się z szefem, że jedgo kolejny związek potrwa dłużej.
Tutaj taka typowa komedia romantyczna jak dla mnie. Nic odkrywczego, ale można było się nawet pośmiać :D

Seriale
https://www.filmweb.pl/serial/Szko%C5%82a+dla+elity-2018-803081
Szkoła dla elity
Kiedy do ekskluzywnej hiszpańskiej szkoły trafia trójka pochodzących z klasy robotniczej uczniów, dochodzi do tragedii.
Kolejna głośna produkcja Netfixa, nie byłam do końca przekonana czy serial mi się spodoba, ale jednak skusiłam się. Poczałkowo miałam mieszane uczucia co do niego i rzeczywiście jest tam wszytko jak mówiła kiedyś Justyna - miałam kilka momentów gdzie miałam myśli typu 'co ja oglądam!?' :D Jednak ostatecznie zostałam pozytywnie zaskoczona, trzyma w niepewności i do samego końca nie wiadomo kto zabił. Do tego bardzo podobał mi się wątek Guzmana i Nadi - ale nie chcę za dużo zdradzać.. ;) Ogólnie miło się go oglądało, chociaż jest specyficzny. Luźny nie wymagający serial z serii tych szkolnych trochę. Jeśli szukacie coś w takim klimacie to Wam się spodoba, sama jestem ciekawa 2 sezonu :)

https://www.filmweb.pl/serial/Chy%C5%82ka+-+Zagini%C4%99cie-2018-812539
Chyłka. Zaginięcie.
Kiedy znika 3-letnie dziecko mecenas Chyłka postanawia rozwikłać tę sprawę.
Serial na podstawie książki Remigiusza Mroza. Sama postawiłam na trochę gorszą kolejność, bo znacznie lepiej byłoby zacząć od książki. Ale pewnie gdyby nie serial nie odkryłabym genialnej serii książek! Ale o nich nieco później.. :D Serial sam w sobie jest bardzo fajny, trzyma w napięciu, są zwroty akcji - nie można się nudzić. Jeśli chodzi o różnice książka/serial to oczywiście są i to nie jedna! Ale w sumie wyszło całkiem nieźle, nie ma znowu tragedii jeśli chodzi o odwzorowanie akcji mimo wszystko. Same role też fajnie odegrane. Pewnie jeśli najpierw przeczytałabym książkę inaczej trochę bym na niego spojrzała, ale tak czy siak jest warty obejrzenia! Ja oglądałam go w internecie, jak był emitowany jedynie na plejerze, ale wiem, że od marca ma lecieć w telewizji, więc tym bardziej zachęcam! :)

https://www.filmweb.pl/serial/Safe-2018-807008
Safe
Po zaginięciu córki ojciec zaczyna odkrywać tajemnice bliskich sobie osób.
Kolejna produkcja Netflixa - kiedyś bardzo głośna, teraz nieco zapomniana.. Mi osobiście nie za bardzo przypadła do gustu. Akcja była strasznie 'płytka', że tak powiem - wszystko kręciło się w sumie wokół jednego wątku.. Na poczatku jeszcze to było w miarę ciekawe, ale od połowy już trochę na siłę kończyłam ten serial. Na plus zdecydowanie zaskakujące zakończenie, ono dla mnie ratuje ten serial i robi całą robotę. Ale być może Wam bardziej przypadnie do gustu, bo wiem, że wiele osób było z niego bardziej zadowolonych :)

Książki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4844092/niepewnosc-violet-i-luke-a
Niepewność Violet i Luke'a
Kiedyś uwielbiałam serię The Coincidence! Uważałam ją wręcz za moją ulubioną, więc czym prędzej sięgnęłam po kolejny, już 5 tom. Niestety zostałam nie mile zaskoczona, bo książka strasznie mi się dłużyła. Oczywiście cała akcja jest powiązana z poprzednimi częściami, są do nich odwołania, ale raczej konieczne jest przeczytanie poprzednich części, żeby odnaleźć się w tej. Miałam wrażenie, że praktycznie się w niej nic nie dzieje.. Być może już wyrosłam trochę z tego gatunku, ale dam jeszcze jej szansę, ale po dłuższej przerwie :)

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/245373/kasacja
Kasacja
Tutaj pierwszy tom serii z Joanną Chyłką Remigiusza Mroza o której to już wspominałam przy okazji serialu. Książka od początku pozytywnie zaskoczyła mnie specyficznym humorem w niej zawartym, trochę sarkastycznym. Świetnie jest napisana i czyta się ją baaardzo szybko. Do tego liczne zwroty akcji sprawiają, że czytelnik w żaden sposób się nie nudzi i jest ciekawy dalszych losów bohaterów. A duet Chyłka i Zordon jest genialny! Od razu ich polubiłam i wręcz pochłaniałam kolejne strony książki nie mogąc doczekać się dalszych ich losów i rozwikłania zagadki :) Obecnie skończyłam już 2 część na podstawie której jest serial i jestem w trakcie 3. Ale o nich przy okazji kolejnego przeglądu :D Zdecydowanie warto zainteresować się tą serią, bo dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła jak te z tej serii!

To wszystko, tym razem myślę, że jest bardzo różnorodnie - sporo propozycji filmowych, książkowych, muzycznych i serialowych. Każdy powinien odnaleźć coś dla siebie :) Muszę przyznać, że widzę pewne zmiany w mym guście 'kulturalnym' - od filmów zaczynam woleć seriale, ale może to chwilowe.. Za to romansidła zamieniam powoli na kryminały, przy okazji kolejnych odcinków serii zobaczymy czy zostanie mi to na dłużej :D

Znacie którąś z pozycji? Zgadzacie się z moją opinią?
Jakie książki R. Mroza możecie mi polecić?
Czytaj dalej

Etykiety

#Blogerkipolecaja 4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bi-es Bielenda Biolove Biotaniqe buna catrice celia ciało cienie do brwi delia denko Dermedic dermena dm Dr.Konopka's ecocera efektima elfa-pharm eos esencja essence Eveline Evree Fa Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy hean Himalaya hity roku Holika holika Ingrid Isana Jantar Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka korektor pod oczy kosmetyczne premiery kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica La Rive lakier do paznokci lemax lifestyle Lirene liście manuka Loreal lovely Luksja Makeup Revolution makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maseczki w płachcie maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty Miya miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne Natura Estonica naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci Oillan olej do włosów olejek do twarzy Organic shop Organique organizacja oriflame Originals Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do skóry głowy peeling do twarzy perfecta Petal Fresh pianka do twarzy pianka pod prysznic pielegnacja pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie promocja na pielęgnacje twarzy w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny przegląd marki puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen Seche Vite selfie project serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik top coat treaclemoon tusz do rzęs Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Venus Vianek Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel aloesowy żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka