11.6.26
Beauty Jar Dragon's Kisses Fruit & Coconut Body Scrub - najbardziej oryginalny peeling do ciała jaki stosowałam!
Peelingi do ciała to jedne z moich ulubionych produktów do pielęgnacji. Bardzo chętnie testuje nowości z tej kategorii, chociaż mam wrażenie, że przez kilka miesięcy był w niej mały przestój i w drogeriach nie pojawiało się nic nowego. Na szczęście wraz z nadejściem lata został przerwany i w sklepach pojawiło się sporo ciekawych premier ♥ Zanim je wszystkie poznam zapraszam na recenzję peelingu nieznanej mi dotąd marki - Beauty Jar. Po ich pojawieniu w Hebe momentalnie był na nie szał za sprawą ciekawych formuł i połączenia '2 produktów w 1'. Sama skusiłam się na wariant Dragon's Kisses - kokos i smoczy owoc.
Opakowanie to plastikowy słoiczek o pojemności 360 g, który od razu skojarzył się z peelingami Organic Shop. Jak dla mnie jest identyczny - niezbyt mocny, ale nadrabia kuszącą szatą graficzną :) Dużym plusem jest dla mnie 'okienko' na zatykaniu, przez które możemy podejrzeć formułę produktu.
Zapach jest dość słodki i jak dla mnie nieco sztuczny. Przypomina mi owocowe landrynki w różnych smakach :D W tej kwestii mogło być lepiej - zapach mógłby być bardziej naturalny, ale nie przeszkadza mi on aż tak podczas aplikacji. Nie jest męczący.
Po otworzeniu peelingu zobaczyłam, że faktycznie składa się on z 2 części. Różowa - smoczy owoc oparta na oleju kokosowym, oleju ze słodkich migdałów i ekstraktu z granatu. Biała - kokosowa bazująca na oleju kokosowym, maśle shea, nasionach z maku i wodzie różane. Sama ich nie mieszałam w opakowaniu, tylko pod prysznicem sięgałam po część na którą miałam akurat ochotę :)
Konsystencja całości przypomina mi mokry piasek. Jest bardzo sypka - trzeba uważnie nakładać ją małymi porcjami, bo lubi się osypywać i lądować na dnie wanny. Od razu napiszę, że jest to peeling solny, nie cukrowy - drobinki są mniejsze, ale jest ich na prawdę sporo! Sama wolę peelingi cukrowe, bo przy tych solnych trzeba uważać na ranki i tu faktycznie zdarzyło się, że przy jakichś zadrapaniach piekła mnie skóra. Ale z samej mocy zdzierania byłam baaardzo zadowolona, według mnie jest to mocny zdzierak. Dobrze radzi sobie z suchymi skórkami, super wygładza skórę i przygotowuje ją na przyjęcie balsamu. Dodatkowo co dla mnie bardzo ważne - nie zostawia po sobie tłustej warstwy, nie ma uczucia obciążenia skóry.
Zdecydowanie jest to ciekawa propozycja, wyróżniająca się oryginalną duo-formułą :) Peeling znajdziecie w Hebe za ok. 30 zł w cenie regularnej, a na promocji za ok. 20 zł. Oprócz mojej wersji dostępna jest również pistacja i czekolada - sama się nie skuszę, bo nie lubię tak słodkich zapachów w kosmetykach. Za to widziałam, że w Hebe dostępny jest również standardowy jednolity peeling tej firmy o zapachu pomelo, który chętnie wypróbuje. Online można zaleźć jeszcze więcej wersji zapachowych :)
Znacie ten peeling? Jak sprawdził się Was?