Kosmetyki spod szyldu Sylveco i ich siostrzanych marek to już takie klasyki i pewniaki. Sama często nie wiedząc co wybrać sięgam właśnie po ich produkty i myślę, że nie jestem w tym osamotniona :)
Dzisiaj postanowiłam opisać Wam krótko moje pierwsze wrażenia z używania nowości ze sklepu bee.pl produkowanych przez Sylveco. Pokazywałam Wam je w ostatnim poście, ale dla przypomnienia w ostatnim czasie trafiły do mnie następujące nowości hydrolat Oleiq w wersji opuncja figowa, balsam na rozstępy Sylveco oraz krem na noc Biolaven.
Jakiś czas temu pisałam Wam o sklepie Bee. Ale dla przypomnienia w sklepie znajdziecie naturalne kosmetyki, ale też i zdrową żywność, czy produkty dla dzieci. Wybór jest naprawdę szeroki, więc można zrobić porządne zakupy, płacąc za przesyłkę tylko raz :)
HYDROLAT OLEIQ - OPUNCJA FIGOWA
Zacznę od produktu, który najbardziej mnie ciekawił, czyli hydrolatu. Od dawna chciałam sprawdzić akurat te z Oleiq, bo były bardzo polecane.
Już samo opakowanie bardzo do mnie przemawia! Dla mnie jest trochę w stylu vintage, trochę niczym z apteki! Taka szklana, niebieska butelka idealnie pasuje do obrazu naturalnego produktu. Do tego jeszcze te urocze ilustracje dopasowane do wariantu.. ♥
Pojemność hydrolatu to 100 ml.
Mój wariant to opuncja figowa, ale wersji zapachowych jest mnóstwo! Każdy znajdzie coś dla siebie - do wyboru są klasyczna lawenda, czy róża jak i bardziej nietypowe - ogórek, mięta, malina :)
Mój wariant pachnie bardzo delikatnie i totalnie nie przeszkadzająco.
Bardzo spodobał mi się wygodny aplikator w formie mgiełki! Nie zacina się i dozuje idealną drobniutką mgiełkę bezpośrednio na twarz - nic się nie marnuje :) Uwielbiam takie rozwiązania w hydrolatach i tonikach.
Mam wrażenie, że moja cera wręcz pokochała ten produkt, bo ekspresowo go wchłania. Hydrolat cudownie koi skórę, mam wrażenie, że także delikatnie ją nawilża. Skóra po jego zastosowaniu jest gładka i miękka. Produkt super sprawdza się także do maseczek diy np. z glinkami.
Balsam to kolejny produkt marki, który zachwycił mnie już samym opakowaniem. Plastikowa butelka pochodząca z recyklingu posiada wygodną pompkę. Dla mnie to dużo lepsze rozwiązanie niż np. słoiczek, przede wszystkim bardzo higieniczne! Pojemność produktu jest naprawdę spora - 300 ml.
Zapach produktu początkowo nieco mnie zniechęcił - jest ziołowy i to bardzo. Na ogół nie mam 'problemu' z takimi woniami w kosmetykach, ale akurat balsamy zawsze wybierałam takie o ciekawszych zapachach. Nie mniej jednak z czasem już przestał mi aż tak przeszkadzać.
Za to bardzo przypadła mi do gustu konsystencja balsamu. Obawiałam się, że będzie tłusta i oblepiająca, a okazało się wręcz przeciwnie! Przypomina ona wręcz mleczko, bo jest dość rzadka i łatwo się rozprowadza. Przy rozsmarowaniu czuć bogactwo składników aktywnych, ale dla mnie nie jest ona w żaden sposób tłusta.
Produkt szybko się wchłania, co mnie również zaskoczyło. Już po kilku minutach możemy wskakiwać w piżamę. Po użyciu skóra jest dobrze nawilżona i jędrna. Co do działania na rozstępy to się nie wypowiem, bo takich nie posiadam. Jednak jeśli szukacie czegoś super nawilżającego z dobrym składem to polecam ten produkt Sylveco :)
KREM DO TWARZY NA NOC BIOLAVEN
Jeśli chodzi o krem do twarzy to nie będę się zbytnio rozpisywać, bo opisałam go dokładnie w pełnej recenzji tutaj. Zawrę dosłownie minimum kluczowych informacji.
Krem kupujemy zapakowany w kartonik z wszystkimi niezbędnymi informacjami. Właściwe opakowanie to wygodna tubka o pojemności 50 ml.
Zapach dzięki połączeniu lawendy i winogrona jest naprawdę przyjemny. Spodoba się nawet tym, którzy za samą lawendą nie przepadają.
Dzięki bogactwie składników aktywnych krem bardzo dobrze nawilża cerę. Rano jest ona zregenerowana i wypoczęta. Nie muszę chyba wspominać, że skład oparty jest na naturalnych składnikach? :)
Znacie produkty z dzisiejszego wpisu? Jakie kosmetyki Sylveco i jego marek siostrzanych mi polecacie?