Obserwatorzy


Kiedy dostałam się do testów najnowszej serii Rimmela Lasting Matte byłam na prawdę zadowolona. Swego czasu bardzo lubiłam podkład Lasting Finish tej firmy, więc liczyłam, że nowość o ciekawej konsystencji musu (z którą spotkałam się po raz pierwszy) może okazać się równie dobra.
Oprócz podkładu miałam okazję poznać także bazę pod makijaż oraz korektor, czyli całą nową serię. Jeśli jesteście ciekawe co o niej myślę i który z kosmetyków oceniam najlepiej to zapraszam do czytania.
LEKKI PODKŁAD MATUJĄCY - 010 WARM PORCELAIN
Producent opisuje ten podkład jako matujący, a przy tym lekki, kryjący i o naturalnym wyglądzie. Niestety nie ze wszystkimi obietnicami producenta mogę się zgodzić, ale od początku. Sam wygląd podkładu, jak i całej serii jest bardzo prosty i minimalistyczny. Pojemność produktu jest dość standardowa - 30 ml. Za to bardzo niestandardowa jest konsystencja w formie musu. Pierwszy raz się z nią spotkałam i niestety nie jest to zbyt miłe spotkanie. Bowiem na twarzy nie wygląda zbyt naturalnie moim zdaniem.
Podkład ma też nieco chemiczny zapach, który utrzymuje się na skórze, co zawsze sprawia, że cały czas czuję, że mam "coś" na twarzy. Swoją drogą już sam kolor u mnie sprawia, że wygląda u mnie bardzo słabo.. Najjaśniejszy 010 warm porcelain należy bowiem do bardzo jasnych odcieni, myślałam, że będzie idealny na zimę jednak jest zdecydowanie za jasny. Wyglądam w nim po prostu jakbym była chora, co na prawdę rzadko się zdarza. Na plus to, że nie ma on w sobie różowych tonów, a bardziej żółte. Moim zdaniem podkład może być dobrym wyborem na większe wyjścia, bo ma bardzo dobre krycie. Jednak kluczową sprawą jest dobry stan cery. U mnie bardzo brzydko wyglądał w okolicach nosa, zwłaszcza na skrzydełkach podkreślając suche skórki i rozszerzone pory. Dodatkowo stosowany na bazę z tej samej serii bardzo często (w sumie niemal zawsze) się ważył wyglądając okropnie. Zazwyczaj kończyło się więc na jego zmyciu zanim wyszłam z domu.. Nie mogę zdecydowanie Wam polecić tego produktu, dla mnie okazał się wielkim bublem!
DOBRZE KRYJĄCY, LEKKI KOREKTOR - 010 FAIR IVORY
Kolejny produkt z serii to korektor, reklamowany jako bardzo lekki i dobrze kryjący. Zanim ocenię te obietnicę zacznę od kwestii technicznych. Opakowanie jest dość zwyczajne o pojemności 7 ml. Sam aplikator ma postać bardzo malutkiej gąbeczki. W sumie po korektorze Lovely, czy Catrice była dla mnie wręcz nieco nie wygodna.
Jeśli chodzi o kolorystykę to do wyboru mamy 3 kolory, czyli znacznie mniej niż w wypadku podkładu, gdzie było ich aż 7. Sama posiadam 010 Fair Ivory, czyli środkowy odcień. Ja akurat nie miałam wyboru na wizażu, gdybym wybierała go sama zdecydowanie zdecydowałabym się na 001, czyli najjaśniejszy. Używam bowiem korektorów jedynie pod oczy i tu ten odcień okazał się zdecydowanie za ciemny. Może nie wygląda na twarzy źle, a przynajmniej tak mi się wydaje, ale nie do końca spełnia swoją rolę.
Tym razem konsystencja produktu jest znacznie lżejsza, mogę się nawet tym razem zgodzić z producentem. Natomiast moim zdaniem jest bardzo nie przemyślana, bo słabo zgrywa się z ciężkim musem podkładu. Krycie jak dla mnie jest nie wystarczające, raczej średnie w kierunku słabego. Nie uważam, żebym była jakaś bardzo wymagająca w tej kwestii, ale nie radzi sobie on nawet z moimi cieniami pod oczami. Nie wiem jak z kryciem niedoskonałości, ale wydaje mi się, że też szału by nie było.
WYGŁADZAJĄCA BAZA MATUJĄCA O LEKKIEJ FORMULE
Na początku opinii o ostatnim produkcie muszę zaznaczyć, że jest to bodajże moja druga baza pod makijaż w życiu. Jakoś nie do końca widziałam dotychczas efekty stosowania tego typu produktów..
Opakowanie podobnie jak w wypadku podkładu ma pojemność 30 ml. Konsystencja jest taka kremowo - żelowa. Zapach na szczęście jest mniej wyczuwalny jak w podkładzie, ale nadal sztuczny..
Po nałożeniu bazy na twarz rzeczywiście daje ona uczucie takiego przyjemnego wygładzenia, na całe szczęście jest też zupełnie nie wyczuwalna. Jednak jeśli chodzi już o działanie to szału nie ma. Tak jak wspominałam stosowana pod podkład z tej samej serii okropnie go waży, co dla mnie jest nieco dziwne. Stosowałam ją także pod podkład Catrice all matt i tam już tego problemu nie było. Jako bazy pod podkład z tej samej serii nie mogę jej ocenić, bo zwyczajnie kończyło się na zmywaniu. Sam podkład też zresztą nosiłam jedynie na krótkie wyjścia :P Natomiast zauważyłam, że stosowany pod catrice lekko wydłuża trwałość makijażu. Pozwoliłam sobie wypróbować go na połowie twarzy, a na drugą nałożyć sam podkład bez bazy. Po kilkunastu godzinach na uczelni zauważyłam że policzki odrobinę mniej się świecą tam gdzie była baza. Nie była to jednak jakaś znaczna różnica, na czole w ogóle jej nie widziałam. Także póki co zostaję przy pielęgnacji jako bazie :)
Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć konsystencje i kolory produktów z tej serii. Od góry korektor, baza i podkład. Na zdjęciu niżej pozwoliłam sobie dołożyć korektor Lovely (na samej górze) oraz podkład Catrice all matt plus (na samym dole) dla porównania.
Cena regularna bazy i podkładu to ok.31 zł, a korektora ok.25,50 zł. Nie mało, więc jeśli jednak coś sprawia, że chcecie wypróbować te produkty na sobie to warto jednak szukać ich na promocjach, tak by unikać ewentualnego (i bardzo prawdopodobnego moim zdaniem :D) rozczarowania..

Miałyście okazje poznać tą serię? Jak ją oceniacie?

18 komentarzy:

  1. Ten podkład musi mieć gładką powierzchnię bez skórek by dobrze wyglądał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. Stan cery jest rzeczywiście kluczowy. Ale u mnie odnośnie skórek nie ma tragedii (oprócz okolic nosa, gdzie się pojawiają. Ogólnie według mnie wygląda ciężko na twarzy, a nie tego oczekuję od podkładu, więc dla mnie do dobrego wyglądu daleko :)

      Usuń
  2. No nie brzmi to kusząco wcale i jestem pewna, że w drogerii na pewno nie spojrzałabym na te produkty, choćby dlatego, że makijaż nie ma być męka, a raczej małą przyjemnością dnia codziennego, która nie doprowadza nas do szału XD Nie wiem czy kiedyś miałam jakiś tak samo tragiczny podkład poza słynnym Helathy Mixem, który mi nie pasował i kremem BB Miss Sporty, którego już nawet chyba nie ma w Rossmannie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj szkoda, że seria zawiodła :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Słabo, że podkład nie współpracuje z bazą z tej samej serii. Niestety często tak jest. Ja nie przepadam za matem, wolę mokre wykończenie. Acz kolory mi się podobają, fajnie, że producenci coraz częściej tworzą jasne odcienie dla bladolicych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pamiętam kiedy miałam jakiś podkład czy korektor z Rimmela, więc musiało to być dawno. Zainteresował mnie podkład ze względu na kolor, bo jestem strasznym bladziochem, ale podkreślanie suchych skórek nie zachęca ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Słabo, że produkty z jednej serii nie zgrywają się ze sobą :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się to że obserwatorzy są na widocznym miejscu na samym początku strony. Idę trzeba tego nigdzie szukać. To na plus serio i po przejrzeniu bloga dodałam do obserwowanych bo jest bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  8. No niezbyt fajnie :) Mnie to trio jakoś zupełnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie uświadomiłam sobie, że dawno nie miałam kolorowych kosmetyków z drogerii w swojej kosmetyczce. W sumie odkąd znalazłam sprawdzone podkłady, jakoś rzadko sięgam po nowości. I widzę, że wiele mnie nie omija, szkoda, że cały test okazał się rozczarowaniem, mimo że zapowiedzi były całkiem obiecujące...

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tej serii, ale nie używałam. Jeśli chodzi o opakowanie podkładu to ma podobne do podkładu z Manhattan więc nie wiem czy nie była to jakaś inspiracja lub po prostu kopia, gdyż łudząco go przypomina. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie wielkie ochy słyszałam o tej serii na samym początku, jak była 'reklamowana' na YT. Potem już jakoś coraz słabiej zaczynała wypadać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z RIMMEL to tylko tusz używam, może i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś podkład w formie musu, ale w słoiczku. Szkoda, że ten tak słabo wypadł. Ja jakoś nie zwracam uwagi na kolorówkę tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj tą mega rozreklamowaną serię z Rimmela będę omijać szerokim łukiem :D skoro to takie buble :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej nawet na nie bym nie spojrzała w drogerii...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mamy bardzo podobną opinię, zresztą chyba wszyscy są nim mocno zawiedzeni. oddałam go mojej siostrze i po użyciu śmiała się że dałam jej maskę,a nie podkład :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz - sprawia mi on sporo radości! :)
Na wszystkie pytania zamieszczone w komentarzach pod danym postem odpowiadam bezpośrednio pod nimi w komentarzu.

Zapraszam również do pozostania ze mną na dłużej. Będzie mi bardzo miło ♥

Większa część zdjęć zamieszczonych na blogu jest mojego autorstwa (jeśli nie - wyraźnie jest to zaznaczone). Ich kopiowanie jest zabronione! Nie kradnij, jeśli chcesz je gdzieś udostępnić najpierw zapytaj!