Serum do twarzy Zielona Herbata od Bielenda - jak się sprawdziło i czy pokonało mojego dotychczasowego ulubieńca? Porównanie z serum z kwasem migdałowym Bielenda.


Jak doskonale wiecie, jeśli odwiedzacie mnie regularnie serum z kwasem migdałowym od Bielenda to mój niekwestionowany ulubieniec! Zużyłam niezliczoną ilość buteleczek i wracam do niego praktycznie non stop :D Tym  razem postanowiłam jednak wypróbować serum z serii zielona herbata również firmy Bielenda. Polecało je wiele osób, więc chciałam i ja je wypróbować by porównać go z moim ulubieńcem. Recenzję serum z kwasem znajdziecie tutaj, a w dzisiejszym wpisie opiszę Wam to z serii zielona herbata. Odniosę się też do różnic między nimi, więc jeśli zastanawiacie się które wybrać to dzisiejszy wpis być może Wam pomoże :)
Kosmetyk kupujemy w kartoniku, który zawiera wszelkie interesujące nas informacje. Nie są one już powtórzone na właściwym opakowaniu, czyli szklanej buteleczce. Jeśli chcemy np zerknąć na skład to warto zostawić sobie kartonik. Pojemność serum to 15 ml, a więc jest to taki maluszek. Tutaj z miejsca jak dla mnie serum miało minus, bo mój ulubieniec jest 2 razy większy! :D
Aplikacja bardzo wygodna, bo znowu mamy pipetę, która to umożliwia. U mnie wystarczają zazwyczaj 2 'porcje' na pokrycie całej twarzy :) Konsystencja jest wodnista, jak dla mnie niemal identyczna jak we wspomnianym serum korygującym. Szybko się wchłania, więc nie musimy obawiać się żadnego filmu.
Zapach należy jednak już do bardziej charakterystycznych. Jest identyczny jak i w całej herbacianej serii, a miałam już krem, płyn micelarny i maseczkę. Został jak dla mnie dobrze odwzorowany, ale może być na dłuższą metę nieco męczący. Zwłaszcza, że czuć go nawet na długo po aplikacji. W mezo serum jest o wiele delikatniejszy - nie znudził mi się, nawet pomimo zużycia tylu buteleczek :)
Oba sera ładnie rozjaśniają cerę i przebarwienia stają się mniej widoczne. Oba też mają całkiem przyjemne składy jak na kosmetyki typowo drogeryjne. Jeśli chodzi o działanie na zmiany trądzikowe to z tym znacznie lepiej jak dla mnie radzi sobie serum z kwasem migdałowym, czyli mój ulubieniec. Tam powstałe niedoskonałości dużo szybciej znikają i przeciwdziała ono pojawianiu się nowych. W wypadku stosowania dzisiejszego bohatera w gorszych dniach mojej cery musiałam wspomagać się dodatkowo maścią Benzacne, gdzie wcześniej nie było to konieczne. Miałam wrażenie, że mimo stosowania serum jakieś drobne niedoskonałości nadal się pojawiają gdzie wtedy gdy stosowałam serum korygujące nie miało to miejsca. Dodatkowo przy stosowaniu serum z kwasami cera była niesamowicie gładka, nie było żadnych grudek i tym podobnych niedoskonałości.. Tutaj w wypadku zielonej herbaty bardzo mi tego niesamowitego wygładzenia brakowało! W lepszych dniach mojej cery, a ich na szczęście jest nieco więcej (:D) serum ZH było już jak najbardziej wystarczające i obeszło się bez jakiegokolwiek wysypu. Wydaje mi się, że delikatnie dbało ono o poziom nawilżenia skóry, lepiej niż serum z kwasem migdałowym. Ale też nie był to efekt spektakularny, czy nawet na dłuższą metę wystarczający - bez kremu to się nie obejdzie :)
Cieszę się, że wypróbowałam to serum, bo okazało się na prawdę fajne. Na dłuższą metę pozostanę jednak przy moim ulubieńcu, bo przy mojej mieszanej cerze sprawdza się jednak lepiej. Na korzyść działa też jego większa pojemność i przez co korzystniejsza cena. Oba kosztują bowiem w cenie regularnej 30 zł, ale na promocji często można dorwać je taniej za ok. 15-17 zł. Znajdziecie je w większości drogerii - na pewno w hebe, czy rossmannie. Przy mniejszych problemach z niedoskonałościami jednak myślę, że i serum herbaciane da radę :)

Znacie ten produkt? A może miałyście także serum z kwasem migdałowym Bielenda? - Jak wypadają te kosmetyki w Waszym porównaniu? :)

16 komentarzy :

  1. Mnie pokonuje zapach tej linii - jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam oba i również wolę to z kwasem migdałowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio kwas migdałowy zrobił masakrę na mojej twarzy więc omijam z daleka ten składnik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam z tej serii krem, tonik i serum w perełkach. Dobrze wspominam te kosmetyki, choć nie wywołały u mnie efektu wow. O tym serum myślałam jakiś czas temu, ale zrezygnowałam ostatecznie i może to lepiej 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Serum jest warte zainteresowania, chętnie mu się przyjrzę bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś wcześniej nie zwracałam na to serum uwagi, więc fajnie, że o nim napisałaś, bo tak nadal nie wiedziałabym, że ma tyle ciekawych składników aktywnych. Mimo wszystko raczej się na nie nie skuszę, bo jak jest słabsze od Mezo Serum, to u mnie się raczej nie sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam okazji go używać, ale od jakiegoś czasu przyglądam się mu bacznie i z zaciekawieniem czytam wszystkie recenzje na jego temat, bo trochę mnie kusi i chyba po zużyciu aktualnego na jakąś wersję serum z Bielenda się skuszę :) Może właśnie na zieloną herbatę?

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam serum z kwasem migdałowym i było bardzo przyjemne ;) seria z zieloną herbatą mocno mnie ciekawi i może przy najbliższej okazji się skuszę na coś z tej serii bo bardzo lubię ten zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam wszelkiego rodzaju sera, myślałam o tym, ale szkoda było mi 30 zł, na takiego malucha, jak jestem w stanie za tę cenę kupić większe dwa razy :). Może jak będzie jakaś promka w Rossmannie to i ja go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak narazie jest to najlepsze serum jakie używałam do tej pory. Wszystko znikało z twarzy tzn. różnego rodzaju nieprzyjaciele i nic nowego się nie pojawiało. Ja jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio przekonałam się do ser do twarzy, ale mam spore zapasy, więc na razie niczego nowego nie kupuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja unikam produktow z kwasami do codziennego stosowania czy takiego "domowego", ale produkty bielendy bardzo lubie i juz pare zrecenzowałam, bo to jest miłość !!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdenkowałam go niedawno :P Ogólnie nie jest złe, ale znam lepsze :) Teraz poluję na serum z kwasem migdałowym :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tej serii mam jedynie "hydrolat" ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam obie wersje, ale w sumie żadna mi niczego nie urwała, choć obie były ok :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz - sprawia mi on sporo radości! :)
Na wszystkie pytania zamieszczone w komentarzach pod danym postem odpowiadam bezpośrednio pod nimi w komentarzu.

Zapraszam również do pozostania ze mną na dłużej. Będzie mi bardzo miło ♥

Większa część zdjęć zamieszczonych na blogu jest mojego autorstwa (jeśli nie - wyraźnie jest to zaznaczone). Ich kopiowanie jest zabronione! Nie kradnij, jeśli chcesz je gdzieś udostępnić najpierw zapytaj!

Etykiety

4 pory roku AA Alterra alverde anatomicals avon Balea Balmi balsam do ciała balsam do ust Barwa bebeauty bell Bi-es Bielenda Biolove buna catrice celia ciało cienie do brwi denko dermena dm Dr.Konopka's ecocera efektima elfa-pharm eos essence Eveline Evree Farmona film Flormar Garnier gliss kur Golden Rose Green Pharmacy hean Himalaya hity roku Holika holika Ingrid Isana Jantar Joanna Kallos kobo kolastyna kolorówka korektor pod oczy kosmetyczne premiery kosmetyczni ulubieńcy krem bb krem cc krem do rąk krem do twarzy krem pod oczy książki kulturalne podsumowanie roku L'biotica La Rive lakier do paznokci lemax lifestyle Lirene liście manuka Loreal lovely Luksja Makeup Revolution makijaż Marion mariza maseczka do twarzy maseczki w płachcie maska/odżywka do włosów masło do ciała Maxfactor Maybelline mini recenzje miss sporty Miya miyo mus do ciała muzyka my secret mydło do ciała i włosów Nacomi naklejki wodne Natura Estonica naturalnie Neutrogena niekosmetyczni ulubieńcy nivea nowości oceania odżywka do paznokci Oillan olej do włosów olejek do twarzy Organic shop Organique organizacja oriflame Originals Palmolive paznokcie peeling peeling do rąk peeling do skóry głowy peeling do twarzy perfecta Petal Fresh pianka do twarzy pianka pod prysznic pielęgnacja pielęgnacja twarzy planet spa płyn micelarny podkład podróże pomadka promocja na kolorówkę w Rossmannie promocja na pielęgnacje twarzy w Rossmannie prywatnie Przegląd kulturalny przegląd marki puder Rimmel Rival de Loop rosyjskie kosmetyki bani agafii Sally Hansen Seche Vite selfie project serial serum skarpetki złuszczające soraya Stara Mydlarnia Sylveco szampon tag tanie kosmetyki Tatry tołpa tonik top coat treaclemoon Tutti Frutti twarz Ulubione blogi usta Venus Vianek Vipera wcierka wibo wieczorna pielęgnacja wishlista włosy wygląd bloga wyjazdowa kosmetyczka wzorki na paznokciach Yves Rocher zagraniczne kosmetyki ziaja żel aloesowy żel do brwi żel pod prysznic
me & my passions © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka