Obserwatorzy

 Zapraszam na recenzję mojego kolejnego ulubieńca i kolejnego produktu z efektem chłodzenia. Myślę, że jest to już ostatni kosmetyk o takim działaniu, więc dziś ostateczne pożegnanie z latem, chociaż sam produkt jest na tyle fajny, że na pewno zostanie ze mną na dłużej! :D Mowa o masce cryo-killer zaskórników 3 enzymy od Tołpa. Bardzo lubię tą markę, a maseczki są moim zdecydowanym nr 1 z ich asortymentu. Niestety jakiś czas temu wszyscy moi ulubieńcy z tej kategorii o większych pojemnościach zostali wycofani i obecnie jest to jedyna dostępna na rynku maska oczyszczająca w pełnowymiarowym opakowaniu. 

Opakowanie maski przeszło metamorfozę i zamiast aluminiowej tubki, która była w poprzednikach - mamy praktyczną 'buteleczkę' z pompką. Zmiana na duży plus, aplikacja jest zdecydowanie wygodniejsza! Na plus również powiększenie pojemności produktu - wcześniej w opakowaniu było 40 ml, a teraz jest - 50 ml.

Szata graficzna jest charakterystyczna dla marki, miła dla oka. 

Jeśli miałyście okazję testować jakiś produkt z serii Enzyme to na pewno kojarzycie zapach tej serii - słodki, świeży owocowy. Maska pachnie identycznie, czyli bardzo przyjemnie! :)

Konsystencja jest średnio gęsta, 'pastowata' jak wszystkie maski z glinką. Łatwo się ją rozprowadza po twarzy - nie spływa i nie wysycha od razu po nałożeniu. Chociaż wysycha generalnie szybko - po kilku minutach jak wszystkie maski tej firmy. Warto mieć pod ręką hydrolat lub tonik :)

Przy pierwszej aplikacji przeżyłam szok, bo efekt chłodzenia był na prawdę mocny! Z reguły nie jestem wrażliwa na takie 'doznania', a tu aż oczy mi zaczęły łzawić :D Co ciekawe teraz nie odczuwam aż tak mocno chłodzenia jak latem - być może się przyzwyczaiłam. W każdym razie uważam, że przez chłodzenie nie będzie to maska dla każdego. 

Jak każdą maskę tak i tą zmywam pod prysznicem. Niezmiennie polecam ten patent - maseczka 'schodzi' bez problemu i bez bałaganu :) 

Jak wszystkie maseczki Tołpa tak i tą zaliczam do mocno oczyszczających, pozostawiających skórę 'skrzypiącą z czystości'. Z tego względu również nie będzie to produkt dla każdego. Na pewno dla cer suchych i wrażliwych będzie zbyt agresywna. Na mojej mieszanej skórze sprawdza się super! Pozostawia skórę zmatowioną, dobrze oczyszczoną i odświeżoną. Zauważyłam, że radzi sobie nawet z zaskórnikami, a niewiele kosmetyków daje u mnie takie rezultaty! Pory są widocznie zmniejszone, skóra - wygładzona, a niedoskonałości uspokojone. Maska świetnie sprawdza się do stosowania raz w tygodniu, gdy skóra jest w gorszym stanie i potrzebuje 'odgruzowania' :) Po jej użyciu trzeba pamiętać o solidnym nawilżeniu, bo jak wspominałam jest dość mocna.

Maskę kupicie w drogeriach Hebe za ok. 45 zł w cenie regularnej. Aktualnie jest na promocji za niecałe 27 zł, więc warto korzystać :)

Znacie tą maskę? Jak oceniacie?

Może miałyście okazję wypróbować inne nowości z enzymatycznej serii?

Brak komentarzy:

Dziękuję za każdy komentarz - sprawia mi on sporo radości! :)
Na wszystkie pytania zamieszczone w komentarzach pod danym postem odpowiadam bezpośrednio pod nimi w komentarzu.

Zapraszam również do pozostania ze mną na dłużej. Będzie mi bardzo miło ♥

Większa część zdjęć zamieszczonych na blogu jest mojego autorstwa (jeśli nie - wyraźnie jest to zaznaczone). Ich kopiowanie jest zabronione! Nie kradnij, jeśli chcesz je gdzieś udostępnić najpierw zapytaj!