Obserwatorzy

Bohatera dzisiejszego wpisu mogliście już zobaczyć w poście z kwartalnymi ulubieńcami, więc w sumie domyślacie się mojej oceny, ale postanowiłam napisać o nim osobny post, bo zdecydowanie na to zasługuje! Mówię oczywiście o enzymatycznej masce z glinkami od Tołpa z serii strefa T. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego ją tak polubiłam i czy nadaje się dla Was to zapraszam do czytania :)
Oryginalnie maskę kupujemy w kartoniku z mnóstwem informacji na temat produktu tj. skład czy obietnice producenta. Właściwe opakowanie to aluminiowa tubka, która daje nam pewność, że do naszej maski nie dostało się powietrzę czy co gorsza - bakterie. Tak więc opakowanie jest super higieniczne, nie ma też problemów z wydobyciem maski.
Sam zapach jest bardzo świeży, chociaż może nie do końca naturalny. Dla mnie osobiście woń jest podobna do tej w kremie do rąk Cien produkowanym przez Tołpa dla Lidla. Wiem, że niektórym kojarzy się on np. z płynem do naczyń :D Mi nie przeszkadza, tworzy taki 'spójny' obraz kosmetyku oczyszczającego.
Zapomniałam zrobić zdjęcia konsystencji produktu, ale jest ona dość rzadka. Sama zawsze nakładam dość cienką jej warstwę. Pojemność 40 ml starczyła mi na ponad 10 użyć. Co jest moim zdaniem zaskakująco dobrym wynikiem, była pewna, że będzie ich zdecydowanie mniej! Trzeba przyznać, że dość szybko zastyga dzięki zawartości białej i niebieskiej glinki, więc warto mieć pod ręką coś do spryskania np. hydrolat. Mimo tego, że zasycha to bardzo łatwo się też zmywa, bo tak jak obiecuje producent zamienia się w delikatną pianę, a'la emulsję - super sprawa! Lubię takie bajery :D
A co z efektami? Przede wszystkim maska bardzo dobrze oczyszcza skórę i zostawia ją wręcz 'skrzypiącą z czystości'. Dodatkowo cera jest przyjemnie zmatowiona i mam wrażenie, że mniej się przetłuszcza. Przy dłuższym używaniu zauważyłam, że pory są znacznie mniej widoczne. Znikły też wszystkie podskórne niedoskonałości/nierówności z którymi się borykałam. Podsumowując jest to idealna propozycja do mocniejszego oczyszczania twarzy raz na jakiś czas. Sama stosuje ją raz w tygodniu i myślę, że to taka optymalna częstotliwość. Raczej nie stosowałabym jej 2-3 razy w tygodniu jak zaleca producent, bo na dłuższą metę może wysuszać. Krem po jej zmyciu jest wręcz obowiązkowy, sama nawet często sięgam po niej po maskę nawilżającą :)
 U mnie maska sprawdziła się świetnie i myślę, że znajdzie się dla mniej miejsce w top 3 ukochanych masek oczyszczających :D Jeśli tak jak ja macie cerę mieszaną z niedoskonałościami czy tłustą koniecznie musicie ją wypróbować. Inne cery - szczególnie suche i wrażliwe powinny być ostrożne, myślę, że maska może się nawet u nich nie sprawdzić. Produkt znajdziecie na pewno w hebe i w niektórych rossmannach. Cena regularna to ok. 35 zł, więc całkiem sporo, jednak na promocji w hebe często można ją kupić taniej nawet o dychę :)
Znacie tą maseczkę? Jak u Was się sprawdziła? Jakie maski oczyszczające są Waszymi ulubionymi?

31 komentarzy:

  1. Bardzo lubię maski glinkowe, ponieważ najlepiej oczyszczają moją cerę. Ta też wydaje się być potencjalnie dobrą kandydatką do tej roli na mojej twarzy. A w kwestii maseczek oczyszczających to od kilku lat rządzi u mnie maska dziegciowa babuszki Agafii. Miałam też epizod z maskami peel off, ale szczerze ich nienawidzę od tego czasu, bo albo nie chcą działać, albo co gorsza zastygać na twarzy. Taki paradoks :D Dobrą robotę robił też u mnie clearskin z Avonu maska, czyścik i peeling w jednym to był, ale to najlepiej nadawało się jako maska. Zrezygnowałam z niego ze względu na nienajlepszy skład szczerze mówiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem fanką masek glinkowych! :) Znam oczywiście dziegciową, ale wolę wersję z glinką niebieską - ma ładniejszy zapach i przede wszystkim dla mnie fajniejsze efekty daje. Peel off nie lubię za bardzo, chociaż czasami coś mnie skusi :P Natomiast Avonu pielęgnacji nie kupuję, wgl dawno już nic nie zamawiałam. Chociaż nie.. za czasów 'gimbazy' często kupowałam właśnie maski, ale kiedy to było xD

      Usuń
  2. Glinkowe maski przy mieszanej cerze to zbawienie. Dla mnie dziegciowa ładnie pachnie, a efekty też są świetne lepsze od innych masek glinkowych, których miałam okazję używać. A pachnie mi lasem, więc nie wiem, co w tym może być nieładnego, choć domyślam się, że może chodzić o dziegieć :D No ja już się wyleczyłam z masek peel off skutecznie :P Mam do skończenia jeszcze jedną, ale po tej nigdy więcej nie bawię się w takie coś :D Ja za czasów gimbazy też zamawiałam, a potem miałam kilkuletnią przerwę :D I teraz głównie jak coś kupuję to raczej żele pod prysznic, mgiełki i tusz do rzęs mój ulubiony do reszty typu pielęgnacja twarzy skutecznie mnie nie ciągnie w Avonie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś niebieską? To jednak wiesz co może być nie ładne :D Dla mnie jest za intensywny ten zapach. Ja ostatnio kupowałam jedynie zapachy właśnie, ale to też dawnooo :P

      Usuń
    2. Nie miałam niebieskiej, bo słyszałam różne opinie i ostatecznie się nie skusiłam jak dotąd jeszcze. Nie wiem czego ja się obawiam w niej, może tego, że nie będzie aż tak mocna jak dziegciowa, która u mnie zostawia efekt wręcz piszczącej cery, który ja bardzo lubię mimo że nie pozwalam jej zaschnąć 😉 Zapachów z Avonu to ja mam mnóstwo i wszystkie bardzo lubięXD jakoś rok temu same mi się rozmnożyły XD

      Usuń
    3. Chyba większość jest dobrych jednak, przynajmniej ja nie przypominam sobie nic złego o nich :D Natomiast rzeczywiście jest ciut delikatniejsza (chyba dlatego też bardziej ją lubię), ale wciąż skuteczna! :) Ale Tołpa właśnie ma podobną moc do dziegciowej, bo oczyszcza konkret! Dlatego jeśli lubisz taki efekt to będziesz raczej zadowolona :)

      Usuń
    4. Ja lubię konkret w oczyszczaniu cery i to bardzo. Jakoś wtedy najlepiej czuję wręcz fizycznie te efekty 😉 Tołpa trafi na moją listę do wypróbowania.

      Usuń
  3. Dlinki lubię, ta maska jest do odkrycia wiele słyszałem, jednak boję się, że może być trochę za mocna dla mnie - mam mega wrażliwą skórę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uu to w takim razie może być rzeczywiście mocna! Bo u mnie przy mieszanej cerze potrafiła zostawiać uczucie lekkiego dyskomfortu - stąd używanie masek nawilżających po u mnie było częste :) Może u Cb raz na jakiś czas być okej, aczkolwiek jeśli masz bardzo wrażliwą cerę to trochę bym się obawiała działania maski i chyba bym jej Ci specjalnie nie polecała :)

      Usuń
  4. Hmm, takiej maski nie miałam ;) Póki co z Tołpy mam jeszcze do przetestowania peeling enzymatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo po pierwszym zdjęciu od razu pomyślałam, że profesjonalne opakowanie, fajnie, fajnie. Chętnie bym skorzystala z niej bo mam chyba cerę mieszaną i niedoskonałości

    OdpowiedzUsuń
  6. no właśnie zawsze jak jestem w rossmannie to cena mnie odstrasza.. a każdy tak zachwala tą maskę, że aż szkoda jej nie spróbować! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z racji cery trochę suchej najbardziej lubię maski nawadniające, nawilżające i najbardziej sprawdzają mi się takie na bazie aloesu lub oleju awokado :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię krem-żel i płyn micelarny z serii strefa T i pewnie niedługo wyprobuje również ten produkt. Słyszałam wiele dobrego tej masce. Często w superpharm są duże promocje na tołpe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Koniecznie muszę ją wypróbować. Naczytałam się już o niej tyle dobrego, że chyba podczas najbliższych zakupów wyląduje w koszyku. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawi mnie ta maska. Mało kosmetyków z Tołpy do tej pory miałam, ale po dobrym działaniu peelingu 3 enzymy jakoś tak bardziej mnie ta marka do siebie przekonuje. Z chęcią więc kiedyś wypróbuję ten kosmetyk :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczyszcza super, ale właśnie trzeba szybko czymś nawilżyć skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za kosmetykami tej marki, ale Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco. Być może kiedyś przekonam się, jak ta maseczka sprawdzi się u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy jeszcze nie testowałam masek glinkowych i chyba czas to zmienic :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam! :) Testowałam kiedyś próbkę i byłam pozytywnie zaskoczona: nie spowodowała podrażnienia, dobrze oczyściła i przy zmywaniu wytworzyła mnóstwo piany. Za to słynny peeling 3 enzymy spowodował uczucie przypalanej skóry, w którą wbija się miliardy igiełek. :o

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli na mojej suchej cerze maska ewentualnie latem mogłaby się sprawdzić, gdy skóra o wiele bardziej się przetłuszcza ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ogólnie nie przepadam za maseczkami, które ciężko się zmywają (przeważnie właśnie te z glinkami) ale wspominałaś, ze akurat łatwo się ją zmywa z twarzy więc jestem skłonna ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam na nią ochotę od dawna i muszę ją w końcu wypróbować, bo do mojej cery może być wręcz idealna. Z masek Tołpy super jest też Czarny Detox :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Taką maseczkę chętnie bym przetestowała :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam cerę mieszaną więc na pewno przydałaby mi sie taka maseczka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ją w saszetce na spróbowanie, muszę użyć w końcu. Bo czarna maska i 3 enzymy u mnie bez większego szału i efektu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam peeling enzymatyczny z Tołpy i bardzo go lubię, dlatego zapisuję sobie tę maseczkę do kupienia!

    OdpowiedzUsuń
  22. Baaardzo miło wspominam te maseczkę - sprawdziła się super zarówno u mnie, jak i u mojego chłopaka. Chętnie do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię maski glinkowe i lubię tołpę więc z chęcią się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Po Twojej recenzji muszę ją mieć wydaje się być stworzona dla mnie:) Do tej pory z Tołpy miałam jedynie czarną maseczkę Detox i peeling 3 enzymy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz - sprawia mi on sporo radości! :)
Na wszystkie pytania zamieszczone w komentarzach pod danym postem odpowiadam bezpośrednio pod nimi w komentarzu.

Zapraszam również do pozostania ze mną na dłużej. Będzie mi bardzo miło ♥

Większa część zdjęć zamieszczonych na blogu jest mojego autorstwa (jeśli nie - wyraźnie jest to zaznaczone). Ich kopiowanie jest zabronione! Nie kradnij, jeśli chcesz je gdzieś udostępnić najpierw zapytaj!