Balsamy do ciała to produkty, których w ciągu roku zużywam bardzo dużo. Równie chętnie po nie sięgam i testuję różne nowości. W lutowej edycji Pure Beauty znalazłam nawilżający balsam humektantowy algi morskie od My' Bio, czyli tak na prawdę znanej wszystkim Farmony. Mam wrażenie, że ta marka jest znana z ich serii - klasyków np.Tutti Frutti czy Jantar, a inne pozostają bardziej w cieniu. Jak wypadł u mnie ten produkt? Zapraszam na recenzję.
Balsam znajduje się w plastikowej butelce z pompką ułatwiającą dozowanie produktu. Jego pojemność jest spora, bo wynosi 400 ml. Obstawiam, że przy moim codziennym balsamowaniu wystarczy mi na ok. 2 miesiące.
W serii My' Bio znajdziemy kilka wersji zapachowych balsamów: algi morskie, rokitnik, agawa błękitna i morwa pacyficzna. Sama lubię morskie zapachy w kosmetykach, więc ucieszyłam się, że trafiłam akurat na wersję z algami.
Pompka idealnie radzi sobie z dozowaniem balsamu, dotychczas nic się nie zacina. Do jednorazowej aplikacji potrzebuję kilku 'kliknięć' :) Z opakowania wydobywa się kremowa i stosunkowo gęsta formuła, która przy rozsmarowaniu staje się rzadsza i bardziej kremowo - żelowa. Muszę przyznać, że konsystencja bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Mega wygodnie rozprowadza się po skórze - gładko sunie, nie bieli i nie zostawia śladów. Jak dla mnie przy nakładaniu czuć lekkie chłodzenie na skórze. Balsam bardzo szybko się wchłania, skóra spija go wręcz momentalnie. Z tego względu wydaje się być idealnym wyborem na lato :) Po aplikacji czuć momentalne ukojenie skóry, jej wygładzenie i nawilżenie. Na pewno nie jest to mocno odżywczy produkt, ale sama nie mam większych problemów ze skórą na ciele, więc dla mnie jest idealny.
Uważam, że to godna uwagi tania perełka. Jej cena regularna to ok. 24 zł, ale obecnie znajdziecie ją w Hebe na promocji za 17,80 zł. Biorąc pod uwagę sporą pojemność jest to super cena :)
Znacie ten balsam? Miałyście okazję wypróbować kosmetyki tej marki?
[Współpraca reklamowa z Pure Beauty.]
Widzę, że pojawiło się sporo ciekawych nowości od Farmony! :) Zapach tego balsamu byłby dla mnie zbyt intensywny, ale może mają też inne wersje, sprawdzę sobie z ciekawości. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńU mnie czeka na testy 😀
OdpowiedzUsuńMam dokładnie tak samo z balsamami - schodzą hurtowo, więc szybko widać, co faktycznie działa, a co tylko ładnie pachnie. Ten opis konsystencji brzmi jak coś idealnego na cieplejsze miesiące, kiedy skóra potrzebuje nawilżenia, ale bez ciężkiej warstwy.
OdpowiedzUsuńI w sumie fajnie, że wspominasz o tym „nie do końca świeżym” zapachu, bo to często jest pomijane, a potem produkt ląduje w kącie. Jeśli ktoś szuka lekkiej pielęgnacji i ogólnie chce ogarnąć temat nawilżenia od podstaw, to warto zajrzeć tutaj: naturalna dieta a kondycja skóry - bo serio, skóra to nie tylko balsam, ale też to, co jemy.
A jeśli chodzi o same kosmetyki i składy, to dobrze to uzupełnia: czy SLS i SLES są szkodliwe - szczególnie przy regularnym używaniu takich produktów do ciała.