Zapraszam na kolejną recenzję nieoczywistego ulubieńca z urodzinowego box'a Pure Beauty - matowej pomadki Liping My Matte Golden Rose. Poprzednia recenzja pomadki na blogu pojawiła się w marcu 2024.. Prawie 2 lata temu! Zdecydowanie czas nadrobić zaległości.
Seria Liping My Matte posiada bardzo ładne, kwadratowe, cieniowane opakowanie. Jest ono raczej drobne, a pojemność wynosi 5 ml. Kolor zakrętki odpowiada odcieniowi pomadki.
Seria 'Liping My Matte' liczy łącznie 22 odcienie. Mój egzemplarz ma nr 19 i jest to chłodny, brudny róż. Od razu wpadł mi on w oko, bo to kolor po który sięgam najchętniej. Jest przepiękny! Bardzo dobrze się w nim czuje :)
Aplikator ma formę małej gąbeczki. U mnie świetne zdaje on egzamin. Jest precyzyjny i pozwala dość dokładnie pomalować usta, nawet bez użycia konturówki :) Bardzo odpowiada mi również formuła produktu - lekka i idealnie kryjąca. Dosłownie jedno pociągnięcie wystarczy by równomiernie pokryć usta kolorem, nie trzeba dokładać kolejnych warstw.
Jest ona dość 'mokra' - trzeba dać jej kilkanaście minut na wyschnięcie. Jak dla mnie ma to swoje plusy, bo nie ściąga natychmiastowo ust jak wiele podobnych pomadek. Wykończenie jest matowe, ale jednocześnie jest bardzo komfortowa w noszeniu! Jej trwałość również oceniam bardzo pozytywnie - zależnie od tego czy coś jemy/pijemy utrzymuje się różną ilość godzin. Zjada się równomiernie i nie tworzy nieestetycznych plam.
Zdecydowanie będzie często gościć na moich ustach ♥ Wybór kolorów jest tak duży, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Cena regularna pomadki to ok. 27,90 zł. Najłatwiej znaleźć ją online.
Miałyście przyjemność ją poznać? Lubicie takie kolory?
[Współpraca reklamowa z Pure Beauty.]
piękny kolorek :D
OdpowiedzUsuńKolor mi się podoba 😀
OdpowiedzUsuńŁadny masz ten kolor, chyba fajniejszy jak mój ;)
OdpowiedzUsuńŁadny kolor :)
OdpowiedzUsuńZapowiada się na hit, także u mnie.
OdpowiedzUsuń