O swojej pierwszej galaretce do laminacji włosów pisałam 3 lata temu. Mam wrażenie, że mimo upływu czasu ich popularność nie wzrosła jakoś drastycznie, a sama miałam większość dostępnych na rynku galaretek. Jako fanka wszelkiego typu nietypowych konsystencji używam ich z przyjemnością! :D Dziś zapraszam na recenzję Cosmic Yummy Jelly, czyli galaretki do laminacji włosów od Stars From The Stars :)
Patrząc na opakowanie od razu wiemy, kto jest jego producentem. Bardzo podoba mi się szata graficzna tej linii - idealnie pasuje do nazwy ♥ Opakowanie też jest nieco charakterystyczne - plastikowy, zakręcany słoiczek o pojemności 200 ml. Identyczny jest w masce do olejowania tej firmy. Niewielka pojemność galaretki bardzo przypadła mi do gustu, jak już kiedyś pisałam ostatnio preferuje mniejsze opakowania. Tutaj słoiczek wystarczył mi na ok. 2 miesiące stosowania.
Zapach jest perfumowany, jak w wielu kosmetykach tej firmy. Sama wolę bardziej świeże wonie, ale ten totalnie mi nie przeszkadzał. Raczej nie utrzymywał się na włosach.
Konsystencja bardziej niż galaretkę przypomina kisiel. W porównaniu z innymi galaretkami jakie miałam (Crazy Hair i Sessio) z jednej strony jest mniej ciekawa, ale z drugiej - łatwiejsza w aplikacji. Łatwiej ją wydobyć z opakowania i nałożyć na włosy, bo mniej 'ucieka' przez palce.
W formule da się zauważyć drobinki brokatu. Niby są ciekawym dodatkiem, ale osobiście miałam co do nich pewne obawy. Na szczęście w mojej ocenie nie są widoczne na włosach. Chociaż... myjąc szczotkę w sztucznym świetle zauważyłam, że na niej zostały :D
Gdybym miała opisać jednym zdaniem działanie galaretki Stars from the stars powiedziałabym, że zapewnia 'good hair day'. Dobrze ujarzmia i dyscyplinuje włosy, które lepiej się układają. Ładnie je dociąża, ale jednocześnie - nie obciąża, nawet przy cienkich pasmach jak moje :) Faktycznie daje efekt tafli - już podczas spłukiwania czuć, że włosy są mega gładkie. Po wysuszeniu widać, że są wygładzone, sypkie i lśniące. Najlepsze efekty uzyskamy stosując galaretkę na dłużej - zalecane przez producenta 10-15 minut. Aczkolwiek zdarzyło mi się stosować ją parę razy jak odżywkę na kilka minut i też było widać wygładzenie, a włosy lepiej się rozczesywały.
Galaretkę najłatwiej kupić w Rossmannie, gdzie jej cena regularna wynosi ok. 22 zł i jest nieco niższa niż na stronie producenta (ok. 23 zł). Często też można trafić na promocje :)
Znacie ten produkt? Jak sprawdził się u Was?
Uwielbiam ją 🥰
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze pamiętam Twój wpis o galaretce ten trzy lata temu. I jako, że obecnie mam fazę na dbanie o włosy, bo odkryłam fajne stylizatory do fal to może nawet i na galaretkę się skuszę, bo efekty jakie opisujesz są bardzo przekonywujące ;)
OdpowiedzUsuńMam jedną galaretkę teraz ale jakoś nie do końca działa na moje włosy jak powinna i coś się nie mogę do niej przekonać,
OdpowiedzUsuńNie mialam tej galaretki. Latem moje wlosy wymagaja wiecej pielegnacji wiec na pewno sie na nia skusze :-)
OdpowiedzUsuńFajny produkt, warto użyć aby poprawić jakość włosów
OdpowiedzUsuńGreat blog
OdpowiedzUsuń