Żele pod prysznic i do kąpieli Treaclemoon niejednokrotnie zwracały moją uwagę na półce w Rossmannie. Jednak ostatecznie nigdy nie trafiły do koszyka, więc tym bardziej ucieszyłam się z obecności wariantu z masłem shea w grudniowym pudełku Pure Beauty. Wersja Creamy Shea Butterfly od razu wylądowała pod prysznicem - jak wypadła? Zapraszam na recenzję :)
Opakowanie to plastikowa butelka zamykana na zatrzask o sporej pojemności 500 ml. Jest ona dość twarda przez co dozowanie żelu jest nieco utrudnione. Jednak ma to również plusy - nie wylewamy go za dużo, co przekłada się na większą wydajność :)
Napisów w języku polskim praktycznie nie ma na opakowaniu. Znajdziemy jedynie jedno zdanie na temat stosowania kosmetyku.
Przyznam, że spodziewałam się dość 'zwyczajnego' zapachu. Zwłaszcza, że gustuję raczej w owocowych żelach pod prysznic. Okazało się jednak, że zapach jest mega przyjemny - kremowy i otulający. Zdecydowanie sprawia, że prysznic staje się przyjemnością ♥
Cena regularna to ok. 22 zł. Najtaniej widziałam go na stronie internetowej drogerii natura za ok. 15 zł. Najłatwiej kupicie go online. Widziałam go co prawda również na stronie Hebe i Natura, ale nie jestem pewna czy jest dostępny stacjonarnie.
Znacie żele Treaclemoon? Może miałyście ten konkretny wariant?
[Współpraca reklamowa z Pure Beauty.]
Brak komentarzy:
Dziękuję za każdy komentarz - sprawia mi on sporo radości! :)
Na wszystkie pytania zamieszczone w komentarzach pod danym postem odpowiadam bezpośrednio pod nimi w komentarzu.
Zapraszam również do pozostania ze mną na dłużej. Będzie mi bardzo miło ♥
Większa część zdjęć zamieszczonych na blogu jest mojego autorstwa (jeśli nie - wyraźnie jest to zaznaczone). Ich kopiowanie jest zabronione! Nie kradnij, jeśli chcesz je gdzieś udostępnić najpierw zapytaj!