Obserwatorzy



Jak już kiedyś Wam wspominałam od kilku miesięcy staram się lepiej dobierać produkty do pielęgnacji twarzy pod kątem składu. Coraz chętniej sięgam po produkty naturalne, chociaż nie zrezygnowałam całkowicie i z tych typowo drogeryjnych. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją bardzo udanego produktu, z dobrym składem i do tego łatwo dostępnego. Mowa o masce - peelingu do twarzy z serii odżywczej Vianek. Jeśli jesteście ciekawe za co go polubiłam i czy jest pozbawiony wad to zapraszam do czytania :)
Opakowanie maseczki to miękka tubka zamykana na zatrzask o pojemności 75 ml. Wyglądem oczywiście jest zbliżona do całej linii kosmetyków Vianek - mi osobiście taki design bardzo się spodobał :)
Co mnie  totalnie zaskoczyło po otwarciu produktu to liczba drobinek złuszczających, czyli ziarenek lnu. Jak na kosmetyk 2 w 1 jest ich na prawdę spooooro! Dzięki czemu możemy liczyć na solidne zdzieranie, które zadowoli nawet fanki mocnego peelingu, jak ja :D Drobinki z kolei są zatopione w olejkowej, tłustej konsystencji - sama nie jestem za bardzo fanką takich "tłuściochów", ale jeśli działają tak dobrze jak ten produkt to jestem w stanie przymknąć na to oko :D Minusem takiej konsystencji jest to, że lubi się ona nieco rozwarstwiać, robiąc research do tego posta zauważyłam, że nie tylko u mnie miało to miejsce. Wtedy też rozwarstwiony olejek spływa nam do zakrętki, a czasami się z niej nawet wylewa, mogąc zatłuścić nam np. półkę w łazience.
Sama stosuję produkt dokładnie tak jak zaleca producent - najpierw wykonuję nim kilkuminutowy masaż, a potem zostawiam na kolejne kilka min jako maskę. Jeśli chodzi o zmywanie maski to najlepiej moim zdaniem stosować kosmetyk pod prysznicem, wtedy schodzi bezproblemowo. W innym wypadku schodzi nieco ciężej, bo trudniej usunąć tłustą warstewkę olei, warto wspomóc się dodatkowo żelem. Wtedy też nieco tłuści umywalkę, zostawiając także na niej drobinki lnu.
Po zmyciu produktu cera jest przyjemnie wygładzona, mięciutka i odżywiona. Zdecydowanie efekty widać gołym okiem! Moim zdaniem jest to produkt idealny na zimę, kiedy cera domaga się konkretnej dawki nawilżenia i odżywienia. Nie wyobrażam sobie z kolei stosować go latem, ze względu na tłustą konsystencję. Ale cery suche mogłyby być i wtedy z niego zadowolone, natomiast w zimniejsze miesiące będzie idealny nawet dla cer tłustych czy mieszanych :) 
Maseczkę peeling znajdziemy w naturze, hebe czy innych drogeriach mających w ofercie naturalne kosmetyki Vianka. Cena produktu według strony producenta to 22 zł, ale widziałam, że można kupić go już od 16 zł.

Znacie ten produkt? Jakie produkty Vianek możecie mi polecić?

18 komentarzy:

  1. JA wybieram tylko enzymatyczne lub drobne proszki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze wiesz to moje odkrycie kosmetyczne tego roku i zdecydowanie perełka <3 Chyba kupię ją niebawem ponownie :) Jedyną wadą jest ta warstwa olejowa, ale da się ją przeżyć bo efekty wynagradzają wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spotkałam się wcześniej z tym produktem. Chętnie bym przetestowała :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Od Sylveco miałam jak na razie peeling enzymatyczny, mi odpowiadał ale ma dziwny zapach i konsystencję. Dopiero pod koniec opakowania zaczęłam go prawidłowo stosować :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Vianka lubię peelingi do ciała, tą maseczkę chętnie wypróbuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się konsystencja :) Ja z Viankiem jeszcze styczności nie miałam :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dopiero poznaję tą markę. Co prawda maseczki nie znam, ale na pewno przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Daleko mi do tej marki, ale kiedyś muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Vianka, polecam Ci wypróbować praktycznie wszystko, zwłaszcza do twarzy! Tej maski jeszcze nie miałam, ale mimo tej oleistej formuły, jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam ale w wersji zielonej :)
    ogolnie ja bardzo duzo mam produktow z vianka ale tego jeszcze nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam cerę tłustą i przyznam, że właśnie w porze jesienno-zimowej lubię sięgnąć po ten peeling. Cera rzeczywiście jest po nim wygładzona i bardzo mięciutka. Zdecydowanie z kosmetyków Vianka mogę polecić toniki, zielona seria należy do moich ulubieńców! Jest super <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę go spróbować. Ciekawe, czy będzie lepszy od mojego ulubieńca z korundem 😊

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam i lubię :) Zawsze po jego użyciu sięgam po żel do mycia buzi, ostatnio ten z Botanic Skinfood ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. bardo lubie ten produkt Vianka, ja stosuje go juz rzadko , przejałd mi sie, ale potwierdzam jest super i ma bardzo dobry skłąd!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak pokazałaś konsystencję to skojarzyło mi się z marakują :D. Chyba to nie jest produkt dla mnie, bo ja wolę lżejsze zdzieraki niż Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaciekawił mnie ten produkt, zwykle ziarniste peelingi mnie wysuszają ale skoro tu jest w połączeniu z olejkiem to może lepiej by mi się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam mieszane uczucia. Pod prysznicem byłby ok, ale czy chciałoby mi się bawić z jego zmywaniem... no nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz - sprawia mi on sporo radości! :)
Na wszystkie pytania zamieszczone w komentarzach pod danym postem odpowiadam bezpośrednio pod nimi w komentarzu.

Zapraszam również do pozostania ze mną na dłużej. Będzie mi bardzo miło ♥

Większa część zdjęć zamieszczonych na blogu jest mojego autorstwa (jeśli nie - wyraźnie jest to zaznaczone). Ich kopiowanie jest zabronione! Nie kradnij, jeśli chcesz je gdzieś udostępnić najpierw zapytaj!